BEDE GRAŁ W GRE

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Ręce mi krwawią od ciągłego mycia… Krem do rąk jest na wykończeniu… Pornhub odblokował pakiet premium dla wszystkich użytkowników…

Fakt krwawiących dłoni i to, że dzisiejszy felieton ukazuje się później niż zwykle, nie ma z tym nic wspólnego.

Pytacie jak ja spędzam kolejne dni izolacji? 

Jakbym przeżywał ze swoją współistniejącą dziewczyną nasz Dzień Świstaka. Tylko bez poczucia humoru, nabywania nowych umiejętności i bez skutecznego poszukiwania sensu dalszej egzystencji.

Ostatnio dużo bawimy się w doktora. 

Ja np. wczoraj sam zdiagnozowałem u siebie zawał. Z ośmiu symptomów miałem co prawda tylko jeden, ale pasował też  za to do paru nowotworów, kilku chorób płucnych i wrzodów w różnych miejscach układu pokarmowego, więc resztę wieczoru spędziliśmy na wspólnej terapii i wspólnie doszliśmy do wniosku, że mogłem źle spać poprzedniej nocy.

 
Reklama

Więc jeśli macie problem z zagospodarowaniem wolnego czasu, polecam hipochondrię i paranoję.

Ale wczoraj wszystko się zmieniło…

Do tej pory smutne nagłówki i njusy o ofiarach i różnych kryzysach mieszały się z tymi o influenserach, którzy pozarażali się koronawirusem liżąc deski klozetowe na Tiktok-owym coronachallenge. 

Natychmiast założyłem sobie konto na Tiktoku i trafiłem tam na jeden profil, który wyróżniał się od reszty… 

Chociaż po dłuższym namyśle uznałem jednak, że się pomyliłem i wcale tak bardzo od reszty kontentu nie odstaje, a wręcz przeciwnie całkiem nawet doskonale tam pasuje. 

Nie powiem o czyj profil mi chodzi, ale z niecierpliwością czekam na TEN coronachallenge. I muszę przyznać, że jeżeli Ten użytkownik zdecyduje się wziąć w nim udział, to ja zaryzykuję życiem moich starszych bliskich i przekonam ich, żeby na niego zagłosowali w majowych wyborach. 

Jeśli chodzi o mnie, to na dzień dzisiejszy, gdyby koronawirus przeszedłby do drugiej tury z urzędującym prezydentem, to ma mój głos, a jeśli wirus miałby się mierzyć z kimś z pozostałych kandydatów, to musiałbym się poważnie zastanowić.

 
Reklama

Mówię oczywiście o tych wyborach, przeciwko organizacji których nie ma dzisiaj żadnych przeciwskazań, chociaż premier Mateusz powiedział, że mierzymy się z największym kryzysem od czasów II wojny światowej.

Natomiast dla tych, którzy uważają, że wybory prezydenckie są jak zakupy w Biedrze, mam nową, wspaniałą inicjatywę Ministerstwa Cyfryzacji – Grarantannę!

Grarantanna włącza się w ogólnoświatowy trend społecznego dystansowania społeczeństwa i zachęca do pozostania w domach, oferując naukę i zabawę w jednym. Pełna edukacyjnych quizów, zagadek logicznych i gier przeznaczonych głównie dla użytkowników Internetu, skazanych obecnie na zdalne nauczanie.

Znaczy tych, którzy mają w domu przynajmniej jeden wolny komputer, którego po kilku godzinach e-learningu nie muszą oddawać rodzicom, którzy w drugim pokoju nie są przypadkiem zajęci niezarabianiem pieniędzy na dalsze życie. 

Mogą z niej skorzystać także Ci, których rodzice nie sprzedali jeszcze kompa za flaszkę po prawie trzech tygodniach izolacji, ale jakimś cudem ogarnęli rachunek za Internet oraz Ci, którzy np. nie muszą się opiekować licznym, młodszym rodzeństwem zamkniętym z jednym komputerem/telefonem/tabletem w domu.

Ta wspaniała inicjatywa jest na pewno dużo lepsza od czytania książek, ale ma moim zdaniem jedną zasadniczą wadę. Mianowicie, żeby z Grarantanny skorzystać MUSISZ mieć Internet, a jeżeli MASZ Internet, to MOŻESZ tam znaleźć w chuj ciekawsze rzeczy od Grarantanny!

 
Reklama

Reklama