O psie, który nie bał się zarazy

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Dzisiaj mamy dwa tematy. Porozmawiamy o zarazie: czeka nas buchalteria zmian… Albo zmienimy przedmiot rozmowy na podróże: czy myślę teraz o świętym Rochu z Montpellier…. Zdjęcie jego rzeźby podarował mi kilka lat temu mój przyjaciel. 

Pierwszy raz zobaczyłam rzeźbę świętego Rocha w Aix–en–Provance, artystycznym centrum południa Francji, mieście Paula Cézanne’a. To tam zakochałam się w lawendzie i polubiłam pastis. To tam poznałam historię wielkiej przyjaźni Cézanne’a z Emilem Zolą. 

Roch znaczy po francusku skała. Urodził się Montpellier. Żył w XIV wieku, w czasach, kiedy to w Europie szalały kolejne zarazy. Stracił rodziców w młodym wieku. Pozostawiony po nich majątek rozdał ubogim i ruszył w pielgrzymkę, do Rzymu. Mówi się, że dystans i prawda są luksusem, często dziedziczonym w spadku po rodzinie i nie każdego na nie stać. Jego było na to stać! Kiedy przekroczył Alpy, wkroczył w strefę czarnej śmierci, epidemii dżumy. Porzucił pielgrzymowanie na rzecz pomocy chorym. Miał w sobie moc i energię, która…. zarażała nadzieją wyzdrowienia. Do czego niejednokrotnie dochodziło. Nic dziwnego, że jego sława rosła, a ludzie zaczęli się do niego garnąć, prosząc o wstawiennictwo. 

Kiedy dotarł w końcu do Rzymu, tam też pomagał chorym. Po opadnięciu fali zachorowań, Roch udał się w drogę powrotną do domu, do Montpellier. Ale ta droga okazała się dla niego pechowa. W Piacenzie znów trafił na dżumę i tym razem sam się zakaził. Żeby nie rozsiewać choroby, Roch oddalił się z miasta i poddał kwarantannie – wybudował szałas w lesie. Nie zamierzał się poddać, zadając sobie wiele pytań o sens tego wszystkiego. Zygmunt Freud mówił, że należy stawiać pytania, ale życie często nie przynosi odpowiedzi. Roch nie wiedział, że to czego nie rozumie jest najważniejsze i przetrwa, kiedy jego już nie będzie. Wedle podań, ratunkiem dla niego okazał się pies. Codziennie przynosił mu jedzenie i wylizywał rany. Dzięki niemu Roch wyszedł z choroby i mógł ruszyć dalej. 

 
Reklama
 
Reklama

Święty Roch stał się patronem chorych na zarazę, a jego wizerunek, mężczyzny w stroju pielgrzyma, z odsłoniętą raną na nodze, w towarzystwie psa i anioła, pojawia się w szpitalach. To patron Montpellier, Parmy, Wenecji, lekarzy, lekarzy weterynarii, aptekarzy, niesłusznie oskarżonych, grabarzy, kawalerów.

I opiekun zwierząt domowych.

W czasie braku równowagi, trzeba na nowo odbudować swój świat. Z pomocą wyobraźni, która potrafi stłumić lęki, warto myśleć o tym co pewne, prawdziwe i stałe. Przyjaciele. 

Mój przyjaciel z podróży do Aix–en–Provance przywozi mi za każdym razem nowe zdjęcie rzeźby św. Rocha i woreczek lawendy. A teraz pyta, czy w czasie zarazy myślę o świętym Rochu z Montpellier.

 

 
Reklama

***

Wykładowca akademicki: Uczelnia Łazarskiego, Warszawski Uniwersytet Medyczny. Autor licznych publikacji naukowych. Właściciel Przychodni Weterynaryjnej Przy Bażantarni. W pracy klinicznej zajmuje się diagnostyką oraz leczeniem chorób endokrynologicznych, hematologicznych psów i kotów. Członek polskich, europejskich i amerykańskich towarzystw naukowych. W domu trzyma w pogotowiu walizkę gotową na podróż. Tę planowaną i niespodziewaną. Członkiem polskich, europejskich i amerykańskich towarzystw naukowych. W domu trzyma w pogotowiu walizkę gotową na podróż. Tę planowaną i niespodziewaną. 

Reklama