W Nowym Jorku kończą się psy do adopcji

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Ze wszystkich niedostatków spowodowanych koronawirusem, od środków do dezynfekcji przez papier toaletowy, psy są najdziwniejszym z nich. O, no i koty w zasadzie też.

Bohaterem tego wszystkiego jest Nowy Jork. W mieście tym, które jest amerykańskim centrum szerzenia się epidemii koronawirusa, nagle zaczęło brakować zwierząt. Głównie tych do adopcji. Widocznie w Nowym Jorku, gdzie zapewne każdy ma zszargane nerwy, głównym sposobem na ich ukojenie jest sprawienie sobie psa lub kota. Jako, że hodowle bywają drogie, część społeczeństwa zdecydowała się na adopcję zwierząt z lokalnych schronisk. Odnotowano dzięki temu duży spadek w liczbie bezdomnych psów, które trzeba było złapać. Inicjatywa piękna i słuszna, lecz w tym momencie pojawia się duży znak zapytania.

Schroniska obawiają się jednak kryzysu ekonomicznego, który prędzej czy później bardzo dotknie amerykańskie społeczeństwo. Wówczas wiele osób może się zdecydować na oddanie swojego zwierzaka, a schroniska nietrudno jest przepełnić.

Reklama