Marketing w czasach ZARAZY – odcinek pierwszy

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Jakieś 2392 dni temu, na łamach magazynu Live&Travel, popełniłem felieton, którego tytuł był sentencją z pierwszego roku studiów, jak to się kiedyś mówiło reklamy. “Wyróżnij się, albo zgiń” – tak to mniej więcej leciało. Dziś w mamy na świecie absutną monarchię korony. Czy to oznacza, że mamy zaprzestać działań marketingowych? Nie, z tej wojny możecie wyjść zwycięsko! Przecież nie chcecie zginąć, prawda?

Sytuacja nie jest kolorowa, nawet czarno–biała to za mało powiedziane. Jurek smaży tradycyjne pierogi, Andżela specjalizuje się w szponiastych tipsach, a Ryszard od kolegi zza Odry który “płakał, jak sprzedawał” przywoził używane Golfy i Passaty. Właściwie ten ostatni mógłby dodać, że wszystkie te osoby jadą teraz na tej samej lawecie. Każdemu jest ciężko. Mur bezpieczeństwa, którym otaczaliśmy nasze życie, ma wyrwę. To tak jakby okładkę płyty Pink Floyd “The Wall”, przedstawić dziś z ubytkami, jej niegdyś równych cegieł. 

Reklama
Advertisement

Pojawia się taka naturalna skłonność, żeby siąść na wersalce i oglądać wszystkie seriale na Netfiixie. Pewnie też miło by było “pogwałcić” przycisk replay i przez 12 godzin słuchać “Długości dźwięku samotności”. Dać sie ponieść temu marazmowi, przecież każdy biznes stoi, więc my też musimy. To najlepszy sposób, żeby “zginąć” ekonomicznie, bezboleśnie jak samobójca, który zasypia w krwistej wannie. 

Ale – można inaczej. Pisaliście 32 razy emaila to tego kontrahenta, który waszym zdaniem pchnąłby waszą firmę na zupełnie inny poziom. Atakujcie znów, piszcie, pokażecie że macie TE… no właśnie. Niedawno on dumny, że ma pełen wybór wśród takich jak Wy, dziś może zwrócić na WAS uwagę. Sceptycy, powiedzą że “a może nie zwróci”. Dobrze, w takim razie szukajcie dalej, pomyślcie – przecież ten kolejny zupełnie niedostępny, bo z pierwszej dziesiątki Forbesa, jest waszym  targetem. Właśnie ten diament dojdzie do wniosku – tak, ten wasz email o tej porze w tym czasie – to dla niego wygranie tej wojny z zarazą. 

Po detronizacji koronowirusa, dotychczasowe sojusze przejdą do historii. Jacek, zawsze dostarczał opakowania Jurkowi, ZAWSZE się właśnie skończyło. Jacek przesiedzi ten czas wirusowy na youtubie, a Jurek będzie aktywny. Może znajdzie dużo tańszego Jacka, może bardziej solidnego? Nie szukajcie wytłumaczeń, że przecież Jurek produkuje teraz na 20%, mocy przerobowych, a jak już utrącimy mieczem szczepionkowym tą wirusokoronę to jak? No właśnie, Jacek przecież w coś będzie musiał spakować swój towar. W kieszeniach dżinsów, nie zrobi dystrybucji.

Trochę odeszliśmy od marketingu – przepraszam poprawię się w kolejnej odsłonie. Choć popatrzcie na słowo komunikacja. Dziś eksploatowane przez wszystkich, przez wielu nierozumiane. W czasie zarazy, myślę o nim bardzo tradycyjnie. Jako o rozmowie dwóch przedsiębiorców, którzy chcą rozwiązać swoje obecne problemy i wyjść z tej wojny z tarczą. 

Chodzi o zwykłą rozmowę telefoniczną, do której dziś są warunki. Nie ma konferencji, lunchy biznesowych, integracji pracowniczych czy audytów. Jest fotel w domu, którego nie musicie odkształcać rąbiąc w playstion. Siadajcie wygodnie w designerskiej koszuli i dzwońcie do tych partnerów biznesowych, którzy zawsze wydawali się tkwić na odleglej orbicie. Zawsze możecie włączyć tryb video – a to że barbrer nie przyciął waszej brody lub włosów, bo nie mógł – cóż, będziecie bardziej prawdziwi.

Reklama