Nie takie proste życie – recenzja komiksu: Śmiech i śmierć

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Życie bywa nudne, przewidywalne i bezbarwne. Dni przepływają między palcami niczym kolejne odcinki Mody na Sukces, wypełniając nasze chwile poczuciem stagnacji i bezsensu. Oczywiście to tylko złudzenie, proza życia dla większości ludzi jest podobna, może nie tak piękna, jak na Instagramie, lecz kryje się w niej nie mało na pozór niedostrzegalnych sensacji. W komiksie Śmiech i śmierć Adriana Tomine poznamy niezwykle wciągające opowieści zamknięte w krótkich formach.

Staram się uciekać od rekomendacji: komiks dla nieznających komiksu, lecz tym razem nie da się tego uniknąć. Przez lata wokół obrazkowych historii z dymkiem narosło wiele stereotypów, nienależny się dziwić, że to obecnie jedna z bardziej zaszufladkowanych gałęzi sztuki. Gdy podczas towarzyskiego spotkania marudny znajomy znów przyczepi komiksom łatkę podłej rozrywki dla dzieci, należy z kieszeni wyjąć egzemplarz Śmiechu i śmierci. Niech przeczyta jedną z umieszczonych w albumie nowel, nie zajmie mu to dużo czasu, a otworzy na wyjątkowy świat, pełen śmiechu i łez.

Co może być ciekawego w życiu ogrodnika szukającego nowych dróg zarobku lub losach mężczyzny obserwującego swój stary dom? Czy opowieść o nastolatce szukającej swojego hobby może nas nauczyć czegoś nowego? Dla Adriana Tomine proza życia to kopalnia emocji, ukrytych pod powierzchnią zwyczajności dramatów równie elektryzujących co przygody herosów w obcisłych strojach. Autor nie prezentuje jednak wstrząsających splotów akcji niczym z Trudnych Sprawach, skupiając się na drobnych niezwykłościach. Opowiadając o losach dziewczyny podobnej do gwiazdy porno, prezentuje nieoczywiste problemy, napotykające czasem zwykłych ludzi. Nowela o kobiecie po raz pierwszy przychodzącej na spotkanie AA staje się pretekstem dla lawiny tragikomicznych zdarzeń zamkniętych w związku z nieodpowiedzialnym facetem.

Śmiech i śmierć jest kolejnym albumem komiksowym bez kompleksów korespondującym z najlepszą literaturą. Nie tylko wciąga i zaciekawia, ale również skłania do refleksji. Charakterystyczna, trochę satyryczna kreska wprowadza nas w świat, w którym smutek miesza się ze śmiechem, tragikomicznej ludzkiej bezradności wobec rzeczywistości. Każdy element jest ważny, autor harmonijnie balansuje kadrami, grając typowo komiksowymi środkami wznosząc historie na nowym poziom.

Adrian Tomine niczym klasycy beletrystyki w stworzył minimalistyczne opowieści portretujące świat, w którym żyjemy, nie tylko jego groteskową zwyczajną nadzwyczajność, lecz również trudy przetrwania w labiryntach XXI wieku.

Reklama