Madam Monsul

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Człowiek z natury jest twórcą. 

Jesteś w sobie i ciągle Ci z czymś niewygodnie, ciągle gdzieś Cię gniecie, uwiera, drażni. Czasem winę zrzucasz na poduszkę, że za sztywna, za mało puszysta i przez to rano boli szyja, czasem na lewą nogę, że pierwsza dotknęła podłogi, a innym razem na księżyc, że za okrągły, za mocno świeci i przeszkadza snom się wyśnić. 

Reklama
Advertisement

Łapiesz słowa, tysiące, miliony zdań. Kolekcjonujesz aforyzmy, złote myśli mądrych głów z facebook’a, kupujesz porady, dobre rady, zapisujesz cytaty i tworzysz w głowie magazyn.

Myślisz, analizujesz, starannie układasz słowa na odpowiedniej półce. Na górze te, co jeszcze muszą dojrzeć, te co na zapas, z przezorności, żeby kiedy już poczujesz głód, skosztować i by brzuch nie rozbolał i nie odbiło się chorobą. 

Najniżej, tuż przy podłodze wciskasz niedbale pozornie oczywiste oczywistości. Nie tracisz na nie za dużo czasu, mogą leżeć ciepnięte, pomiętoszone, poskurczane, zakurzone, nieważne. 

Nieważne, bo przed Tobą skarby, perły, klejnoty, okazy, prawdziwe unikaty! Te od najmądrzejszych według popularności, rankingów, ilości polubień, mody. Piękne słowa, starannie poukładane kolorami. Słowa, z którymi się utożsamiasz, które Cię budują, które według Ciebie określają twój majestat. Z aureolą nad głową.

I tak siedzisz w koronie, podziwiasz, niczym koneser swoje kobiety. I bije od Ciebie ich blask. Siedzisz tak w tym magazynie, niczym w garderobie, otoczona lustrami odbijającymi Twój uśmiech jak w kalejdoskopie. Jak artysta na estradzie, a dookoła sto, tysiąc, milion uśmiechów. 

Brakuje tylko oklasków.

Na zewnątrz wszechotaczające piękno, pełno piękna. Razi, poraża, przeraża. Gdzie nie spojrzysz, na ulicy, w gazecie, na billboardzie, za szybą monitora. Jedna ładniejsza od drugiej. Piękno zżera, niepokoi, trawi, zabija. Pożądasz, pragniesz, zazdrościsz i szukasz. Odważny look, zmysłowa kobiecość, seksapil wypływający dekoltem – Tobie nie wystarcza. Szukasz głębiej. Niczym indywidualista, twórca, artysta. Pożądasz wyjątkowości. Pragniesz uwodzić.

Wchodzisz do magazynu. Oglądasz zapasy zgromadzone przez ostatnie miesiące. Wchodzisz jak do ubieralni i wybierasz. Przymierzasz, dopasowujesz, miksujesz. Zakładasz słowa, dekorujesz się definicjami, dopasowujesz frazy, formujesz styl, ubierasz się w mądrości i wychodzisz na miasto. Pewna siebie z podniesioną głową. Ponadprzeciętne, puste, ponad-pozornie piękne. Ponad-przemijalne i kosztowne. Wyżej, bo „wiesz”. Motylem jesteś. Z blaskiem w oku, z tajemnicą, ukrytą magią i czarem. 

Znowu czujesz się jak w magazynie. Niedostępna dla mas, zachowana dla kogoś wyjątkowego, kogoś takiego jak Ty, kto Cię odnajdzie, ukradnie, pokocha, z kim będzie długo i szczęśliwie, na bogato. 

Dokładasz do magazynu marzenia, wyobrażenia i sny o przyszłości. I tak tworzysz złudzenia, wyglądy. Powtarzasz sobie, że twórczy jest ten, komu niewygodnie, kogo boli, gniecie, mierzi. Bo gdyby nie mierziło pewnie leżałby spokojnie na plaży, słuchał szumu oceanu, z drinkiem w dłoni, bez ambicji, wstydu, buntu i wirusa w koronie. 

Robisz w głowie magazyn, a tu wychodzi śmietnik.

Autor

Monika Korpak – Jestem malarzem. Lubię muzykę, ciszę, wodę, las. Lubię słuchać, obserwować, coś przeczytać. 

Przeczytaj również

90’s Kid

Odległa galaktyka. Świat, w którym rządziły przegubowe Ikarusy i Jelcze

Reklama