Kosmita na YT

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Wyobraźmy sobie, że Kosmita ląduje na Ziemi, tak się składa, że trafia do jednej z sieciówek kawiarnianych, człek akurat pracujący przy swym komputerze, czyli najnowszym, niesamowitym laptopie, poszedł skorzystać z przybytku, do którego nawet król chodzi piechotą. Kosmita podsiada Ziemianina, popija kawę z papierowego kubka, trochę się krzywi, bo jednak na tej kosmicznej planecie, z której przybył do nas Ziemian, piją kawę jedynie z kubków szklanych. Średniowiecze – myśli – bo jednak cholera, gość siedzi w domu z innymi ludźmi i pije z papierowego czegoś, czemu?

Nie zastanawia się jednak nad tym zbytnio, stuka swymi kosmicznymi łapkami w pierwszą rzecz, która jest na ekranie monitora, wydobywają się jakieś dźwięki ze słuchawek ułożonych obok, wkłada je na swe kosmiczne uszy i zaczyna docierać do niego coś o zielonych oczach, krzywi się, bo ma zielone oczy i nie chciałby, żeby ktoś przez niego zwariował, oszalał czy cokolwiek. Klika szybko dalej, żeby przypadkiem nikt, ale to nikt, nie pomyślał, że on chce doprowadzić świat, do jakiej szaleńczej zagłady.

Trafia na filmiki, w których ktoś opowiada, dlaczego rzucił studia/palenie/chłopaka/dziewczynę, słucha i nie dowierza, szuka informacji, dlaczego to może być ważne – niestety nie znajduje takich wiadomości. Klika dalej, odkłada na bok wszystko związane z tym, że ktoś się tłumaczy z czegoś w stylu: czy lepiej mi z nowym nosem, czy pompowanie ust boli itp. Przechodzi do filmiku, na którym dziewczyna staje się księżniczką, czyli porady makijażowi, jemu niepotrzebne, bo na jego planecie, wszyscy są, jacy są, nikt nie używa pudrów do twarzy, żeby twarz zmienić, ale filmiki przyjemne, dobrze nagrane, jakość jest i czasem nawet trafi się dziewczyna, która nie używa w nadmiarze eee, mmm, hmmmm, yyyy, całkiem to przyjemne, ale go to zbytnio nie obchodzi.

Z toalety wyłania się Ziemianin właściciel laptopa. Widzi Kosmitę, wita się, uśmiecha, pyta, czy może pomóc? Chociaż w środku gotuje się, żeby zapytać, co tu robisz, kim jesteś i czy wiesz, że poszukiwali Cię przez lata Dana Scully i Fox Mulder? Ale jakoś tak dobrze Kosmicie patrzy z jego zielonych oczu, że rezygnuje z zaspokojenia ciekawości. Zostaje przy tym, czy może w czymś pomóc. Może owszem pokazać coś na tym czymś z filmikami, coś takiego wspaniałego, coś, co zapiera dech w piersiach, o czym będzie mógł Kosmita opowiedzieć innym Kosmitom. Ziemianin myśli, kombinuje. Wybiera wywiad, długą rozmowę, z panem X, który mówi dużo i z sensem, ale Kosmita nie do końca wie, o czym, bo jego te ziemskie sprawy interesują, ale treści nowych za dużo, wywiady do słuchania może później jakby dłużej na Ziemi przebywał, żeby wyczuć, czy to gość manipuluje, czy prowadzący chce kogoś jakoś tak bardziej zdyskredytować, a może i w końcu trafi na rozmowy, na nietypowe wywiady, gdzie słucha się przyjemnie, gdzie można zgadzać się z tym, co mówią, ale nie trzeba, gdzie można dostrzec inne spojrzenie albo całkiem podobne.

Ziemianin stwierdza, że może Kosmita poszuka czegoś sam, a on przyniesie im kawę. Kosmita prosi o kawę w zwykłym kubku, nie chce oddychać przez plastik. Siedzi i trafia na vlogi. Pokazuje je Ziemianinowi, który podszedł już z kawą i kawałkiem ciasta. Ziemianin mówi, że są różne. Są intrygujące, bo miejsce nagrywania jest mało znane odbiorcy i twórca stara się przekazać jakąś treść, ale są też takie: hej, dziś będziemy robić zakupy, a później przyjdzie mama, a później pójdziemy coś zjeść, a później sprzątaczka posprząta mieszkanie, a później spotkanie ze znajomymi. Kolejne klatki to opisane kwestie plus oczywiście przed każdą czynnością ponowny opis słowny tego, co będzie się działo. Czyli jesteśmy przed sklepem, będą zakupy, kupimy to, i to, i to. Czasem jest zaskoczenie, bo na kolację miał ktoś zamówić to i to, a wybrał coś innego.

Takich filmików jest sporo, nieciekawe, stwierdza Kosmita. Te z intrygującym kimś postara się spamiętać. Oooo, są też zabawne i celne podsumowania tego, co tam się dzieje ogólnie i na YT i w świecie gier i w świecie polityki, kultury, sztuki, niby miszmasz, ale po minie Ziemianina Kosmita dostrzega, że to celne podsumowanie. Super! Jeden kanał, a gdzie inne? Ziemianin mówi, że takich kanałów nie ma zbyt wiele, bo niewiele osób jest w stanie stworzyć taki kontent. Kosmita, co nieco z odpowiedzi zrozumiał, nie chciał brnąć, bo w głowie już miał i tak za dużo informacji. 

Ooo, jest jeszcze ktoś, kto rozśmiesza ludzi, czemu ma tak mało filmików, dziwi się Kosmita. Cóż tak bywa, stwierdza przedstawiciel naszej planety. 

Ziemianin jeszcze pokazuje Kosmicie kanały recenzenckie, znajduje nawet jakiś film w Internecie i razem z Kosmitą go oglądają, a potem oglądają rzeczową recenzję, kosmita w sumie się uśmiecha, bo to przyjemne, bo to warte zachodu, myśli. I o książkach, mówi Ziemianin, też są takie kanały.

Kosmita pyta, jakie kanały cieszą się największą popularnością. Dobra, mówi Ziemianin, oto ikanały z największymi zasięgami, a tam filmiki: dziewczyna u lekarza, żelki super gluty, zalałem pokój, moja dziewczyna liże mi stopy, a nie, może coś Kosmita źle przeczytał. O, jest coś o jedzeniu, o nieeeeee, kilkadziesiąt jedzeniowych dziwactw, babeczki ze śledziami challenge, kto to zje? Co to ma być, dziwuje się kosmita.

Oooo, na szczęście są normalne przepisy dań ziemskich, fajne, proste, prowadzący roześmiany, miłe, sympatyczne, krótkie spotkania. Kosmicie się podobają, bo nawet jeden przepis sobie po swojemu na kartce zapisał, ale tak zupełnie szczerze po tych kilku godzinach Kosmita ma dość. Zwłaszcza że zajrzał na różne muzyczne utwory, a tam, mimo że wyświetleń mnóstwo, to pod piosenką same brzydkie słowa.

 

– Po co Wy, Ziemianie, tak piszecie?

– Nie wiem – odpowiada szczerze Ziemianin. – Ja tak nie piszę. Jak mi się nie podoba, to idę dalej. Zawsze znajdzie się coś, co wpadnie w ucho.

– Hmm, może powiedz o tym swym ziemskim znajomym?

– To niewiele da, oni wiedzą, ale i tak wolą klepać takie komentarze.

 

Kosmita jest smutny, głowa go boli od tego, co widział na YT, brzuch od nie do końca dobrej kawy i jeszcze plecy, bo siedzenia wcale nie są wygodne.

Zapytuje o inne sposoby znajdowania tego, co warte uwagi na Ziemi. Ziemianin się zastanawia, ciężko mu, co wybrać, ciężko mu odpowiedzieć. Poleca wybrać się do jakiejś galerii sztuki, trafić na jakieś spotkanie autorskie, które może akurat nie będzie ani trącić myszką, ani nie będzie komercyjnym gównem, albo wybrać się do muzeum, tak muzeum, to dobry wybór.

Kosmita dziękuję za pomoc. Na razie dziękuję też za zaglądanie na YT, nie żeby jakakolwiek platforma była siedliskiem złych treści, ale widać ludzie nie tylko chcą się dzielić wszystkim, ale też z dziwnych powodów chcą to wszystko oglądać. Czy to przeświadczenie o swej wspaniałości osób tworzących, czy może przeświadczenie o ich wspaniałości odbiorców? A może na Ziemi pozostała już tylko komunikacja przez filmiki i ogółem przez laptopy i mniejsze laptopy, jak nazwał je Ziemianin, telefony? Może wszyscy się znają i zamiast normalnie rozmawiać, korzystają z urządzeń wszelakich? W sumie to dość prawdopodobne, bo w tym domu, z którego właśnie wychodzi Kosmita, wszyscy siedzą przed ekranami i nikt z nikim nie rozmawia. Pewnie nawet Kosmity nie zauważyli, a pomocny Ziemianin za parę godzin stwierdzi, że za długo siedział przy komputerze i coś mu się tylko wydawało.

Kosmita przestaje o tym myśleć, nie wnika, odchodzi posiedzieć w parku, może tam zostanie natchniony czymś dobrym, czymś faktycznie smacznym i przystępnym. Na muzeum nie ma ochoty, boi się, że Ziemianin mógł go źle pokierować, na jeden dzień wystarczy mu wrażeń, musi się posilić naturą, przebywaniem wśród drzew, zanim wyruszy dalej patrzeć na to, co u Ziemian w trawie piszczy.

 

Przeczytaj również

Sky&more

Liderzy polskich lotnisk regionalnych będą rozmawiać o przyszłości branży na

Nasze magazyny

Reklama

Reklama

Follow on Twitter

Reklama