Mój kuzyn zna szatniarza córki dostawcy pizzy PREZYDENTA

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Trudno jest myśleć o czymkolwiek poza tym jednym, co dotyka nas wszystkich. Mnie również zresztą, jakkolwiek bym się nie chciał do tego przyznawać.

Oczywiście, ludzie wypowiadają się nad ten temat z różnych dziedzin, ekonomii, medycyny, polityki, środowiska. Każdy zdaje się mieć opinię na temat zaistniałej sytuacji, którą to opinię zresztą wypowiada ku uciesze gawiedzi, by mogli się kłócić lub nie na tematy jakże bliskie im sercu, a jak dalece głowie.

Reklama
Advertisement

W związku z tym, postanowiłem też poinformować Was, czytelników, jakie mam zdanie w tym temacie.

Otóż – żadne.

Okazuje się bowiem, że nie skończyłem studiów medycznych i nie mam doktoratu z politologii. Ba, nie znam się też na światowej ekonomii, nie wiem nic o epidemiach, nie ogarniam żadnych rzeczy związanych z potencjalnymi prognozami dotyczącymi kursu franka szwajcarskiego, tego czy kredyty są słuszne czy niesłuszne, czy mycie lub nie mycie rąk pomaga oraz nie wiem ile powinienem zainwestować na giełdzie lub nie.

(Oczywistym zarzutem mogłoby tu być, że społeczeństwo powszechne nie może opierać się li tylko na wiedzy-władzy, bo wtedy mogłoby dojść do poważnych nadużyć ze strony tych wyższych, aczkolwiek pozwolę sobie zaryzykować, że w przypadku epidemii niewiele możemy zrobić, by kwestionować poglądy tych, tfu, z dziedziny. No bo co – wyjdziemy na ulice?)

Okazuje się jednak, że mój pogląd nie jest podzielany przez gro społeczeństwa, bo jak się okazuje – trudno jest nie mieć opinii w czasach, w których jest tak wiele medialnego szumu wokół rzeczy tak ważkich dla nas samych.

Być w centrum i nie wiedzieć nic o tym co jest w centrum to jak mieć packę do much i jedyne w co pacać to nasze czółko. Dlatego też rozsierdzone opinie burzą się na forach, w komentarzach i zasadniczo wszędzie gdzie tylko można sobie na to pozwolić. Choć społeczeństwo jest względnie jednolite, jeśli chodzi o podejście do problemu, to ilość opinii wypowiadanych niekiedy z nudów nawet przytłacza mnie i myślę, że wielu, gdyż nie dość, że jest ciężko to jeszcze ktoś Ci pitoli nad internetowym uchem, że coś tam gdzieś.

Druga fala ludzi, którzy niemożebnie mnie dotykają silnie w czasach zarazy to społeczeństwo znajomków. To są Ci właśnie, którzy mają „informacje z wewnątrz”, na zasadzie – mój brat jest strażakiem i ten brat ma szefa, który kiedyś gasił pożar z gościem, który mieszka naprzeciwko typa, co był kiedyś szatniarzem w miejscu, gdzie kiedyś zostawił kurtkę MINISTER SPRAWIEDLIWOŚCI. No i on mówi, że jest przejebane.

Więc wiecie – #zostańwdomu i najlepiej poczytaj.

Autor

Jakub Wejkszner – już-nie-prawnik, jeszcze-nie-filozof. Wśród swoich zainteresowań wymienia jednym tchem współczesną estetykę, literaturę, filmy Davida Lyncha oraz performatykę codzienności na przykładzie osób, które notorycznie stoją w przejściu. Jego główną aspiracją w życiu jest zostanie publikowanym autorem, ewentualnie, w przypadku niepowodzenia, kimś, kto (nieudolnie) przetłumaczył sobie, że społeczeństwo po prostu nie było na to gotowe. Redaktor prowadzący Anywhere.pl.

Przeczytaj również

90’s Kid

Odległa galaktyka. Świat, w którym rządziły przegubowe Ikarusy i Jelcze

Reklama