Zostawcie Zenka / Koronawirus wam w ….

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Ostatnio Zenek Martyniuk, czyli żywa legenda chodnikowych beatów, staje się nową wersją Wąchocka i Sosnowca – człowiekiem memem. Kimś, o kim każdy opowiada dowcipy tak wytrawne, że można sobie ze śmiechu rozciąć krtań. 

– Bo Zenek, bo Zenek tamto…

Reklama
Advertisement

Dajcie już spokój! Ma chłopina swoje 15 minut, niech korzysta. Kiedyś był człowiekiem, który z pasji wykonywał swoją robotę, zdając sobie jednocześnie sprawę, że nie jest Keithem Richardsem, Bono, Paganinim, ani nawet Nickiem Carterem z Backstreet Boys. Dziś skumał, że może na tym zarobić jeszcze więcej i co tu się oburzać. Dopóki mi Mamy nie obraża, nie przesiaduje bezczelnie w mojej w kuchni bądź nie przynosi mi do pracy swoich płyt, jest git. To, czego nauczyć możemy nauczyć się od mistrza „Zen”, to umiejętność zabawy konwencją (nie bierz życia zbyt poważnie, a jak już się napinasz, to nie zapomnij papieru). A czego możemy nauczyć się dzięki niemu? Umiejętności omijania mainstreamu. 

To trochę jak z koronawirusem. Nagle wszyscy zdali sobie sprawę, że trzeba dbać o higienę, nie tylko intymną i biją na alarm, wykupując hurtowo towary ze sklepów, budując schrony oraz walcząc o urządzenia do dezynfekcji dłoni w autobusach. Ci, którzy nie badali się regularnie i odżywiali niczym Luís Nazário de Lima po zakończeniu kariery piłkarskiej, boją się, że jak nie założą maseczki, to umrą. COVID-19 w kontekście medialnym jest więc dużo lepszym nauczycielem życia od Zenka –  uczy nas, że najbardziej śmiertelny wirus, jaki nawiedził tę planetę to debilizm. Druga sprawa – jeśli już wiemy, że znajdujemy się w strefie potencjalnego zagrożenia zdrowia, to czemu pani stojąca w pobliżu mnie w miejscu publicznym, domniemam poinformowana o ryzyku zachorowania na wirusa w koronie, parska przed siebie, zamiast w łokieć? I bądź tu człowiekiem!

PS. Nie mam na celu kpienia z Martyniuka oraz bagatelizowania koronawirusa.  Jest mi po prostu smutno z faktu, że potrzebujemy szczególnych bodźców, by poczynić refleksje nad codziennością. 

Przeczytaj również

90’s Kid

Odległa galaktyka. Świat, w którym rządziły przegubowe Ikarusy i Jelcze

Reklama