Monika Korpak: Karminowe wytrawne

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Jakie wino piją malarze?

Takie, w którym płynie muzyka nocą.

Malarz, artysta. W głowie mam obraz samotnika-indywidualisty, pracującego nocami. Samotność jest niezbędna, aby tworzyć?

To taka piękna, romantyczna wizja malarza, która często dotyczy również mnie. Lubię i samotność, i noc, ale lubię również dzień i naturalne, słoneczne światło. Samotność, tęsknota, marzenie mają w sobie magię i samo brzmienie tych słów niesie poetyckie skojarzenia. Ostatnio zdecydowanie bardziej od tej dosłownej samotności wolę „we dwoje”. Wszystko zaczyna się od miłości.

Co malujesz?

To, na co mam ochotę. 

Maluję bardzo dużo. Zdecydowanie więcej niż na studiach, mimo iż czasu na malowanie jest znacznie mniej. 

Poprzedni rok poświeciłam na serię obrazów na płótnie dla klientów indywidualnych i to był czas kiedy w życiu nie było mi lekko, a siedzenie w samotności, za zamkniętymi drzwiami pracowni było jakiegoś rodzaju prezentem od losu, żeby nie zbzikować.

Zajmuję się szeroko pojętym malarstwem. Ostatnio głównie malarstwem ściennym nawiązującym do idei fresku, ornamentu, motywu dekoracyjnego.

Opowiedz coś o malarstwie tak, żeby mnie uwieść. 

Malarstwo zawsze było dla mnie magiczne pod każdym względem. Absolutnie wyjątkowe! I najpiękniejszym jest, że takie pozostało do dzisiaj. W malarstwie i malowaniu odnajduję wszystko. Dotykam tematów o jakich tylko jestem w stanie pomysleć, pracuję umysłem, ciałem i sercem. Czasem do granic realistycznie, a czasem bardzo abstrakcyjnie. Nie ma ograniczeń. Jest tylko otwartość na inne, przekraczanie, odnajdywanie i szukanie nowego. Jest niepewność, ekscytacja, nerwy i uniesienie. Jest dyscyplina, modlitwa, medytacja, jest niepojęte.
Uwiodłam?

Skąd pomysł na ściany?

Malujesz, malujesz i w jakimś momencie przychodzi chwila, w której zderzasz się z życiem. Czasem to zderzenie jest bardzo bolesne i z takiego upadku trudno się podnieść z pędzlem w dłoni. Czasem wstajesz, otrząsasz się, strzepujesz kurz ze spodni, poprawiasz włosy, podnosisz głowę i dociera do ciebie, że życie to nie tylko bujanie w obłokach i zatapianie się w swojej wyobraźni, karmienie wyjątkowością. Otwierasz oczy, widzisz cały ten trudny, kapitalistyczny świat i próbujesz znaleźć w nim swoje miejsce. Całkiem prozaicznie, jak każdy. Przychodzi pewnego rodzaju dojrzałość, która podpowiada ci, że czas otworzyć drzwi i wyjść z pracowni. Sztuką jest wyjść bez wstydu, upodlenia, w zgodzie ze sobą. Dla mnie zawsze inspirujące było włoskie malarstwo ścienne. Sztuka, która schodzi z piedestału, wychodzi z kościoła, pałacu do współczesnego wnętrza. Sztuka, która buduje nastrój, tworzy klimat, nadaje charakter miejscu, gdzie spędzasz piękny czas, gdzie odpoczywasz, oddychasz. 

Ściana duża, Ty mała. Co Ty na to?

Wcale nie taka mała! Lubię wyzwania. Trochę zabawne i jednocześnie przyjemne uczucie kiedy rozmawiam przez telefon z klientem o dużym projekcie, potem się spotykamy, a on patrzy na mnie i nie do końca wierzy, że ja to ja, że to uniosę. Ja też za każdym razem czuję ogromny ciężar i strach pomieszany z ekscytacją, ale wyzwania to cały smak życia.

Malarstwo to nie tylko machanie pędzlem. Malarstwo przede wszystkim rusza głowę. Pracujesz i wychodzą wyglądy, czasem nawet obrazy. Rodzi się w tobie potrzeba zrozumienia, bycia w naturze, poznania, czytania, potrzeba „wiem”, „bardziej”.

Co masz w głowie kiedy widzisz białą ścianę?

Chciałbyś usłyszeć, że fajnie byłoby coś na niej namalować, ale nie. Lubię biel i białe ściany. W moim domu jest dużo białych ścian, ale wiszą na nich fotografie i obrazy, czyli nie takie do końca białe. Jestem w trakcie malowania jednej. Sypialnia, inspirowana mapą i perskim dywanem. Najeżona ornamentami składającymi się z ukochanych aparatów z czerwoną kropką marki Leica, maczet, finek, tatuaży. Angielski róż połączony z chłodnym cyjanem. Lubię ciemne ściany w sypialni. Dobrze się przy nich śpi i sny są ciekawe. Sfatygowana, drewniana podłoga umazana farbą, która niejedno widziała. Lubimy na niej siedzieć rankiem i pić kawę. Czytamy książki, rozmawiamy o sztuce, słuchamy muzyki. Sterta książek o podróżach, filozofii, albumy o fotografii przywiezione z Mediolanu, zdjęcia Salvadora, Johna Lennona, Hitchcocka, Che Guevary, Micka Jaggera na niebieskich drzwiach. Dobrze jest tworzyć miejsca, które budzą w nas kreatywność, w których potrafimy wziąć oddech, które inspirują.

Pędzel czy nóż kuchenny?

I to i to. Kiedy jesteś kreatywny to wszystko czego dotykasz robisz z nieprawdopodobnym zaangażowaniem. To przenika na wszystkie płaszczyzny  życia. Zawsze istotna jest jakość i smak. Chociaż przyznam, że nigdy nie potrafiłam trzymać się przepisu, zawsze wydawało mi się to mało ciekawe, nudne i mimo, że jedzenie wychodziło hm… nazwijmy rzecz po imieniu, paskudne, to była cała frajda, finezja gotowania.

Z pędzlem jesteś niebezpieczna?

Bardzo.

Jak pracujesz?

Staram się najlepiej jak potrafię, ciągle się uczę. O farbach, o malowaniu, o sobie. Każda realizacja jest wyjątkowa. Przygotowuję dwa, trzy projekty, wizualizację graficzną, potem rozmowa, kilka wypitych razem kaw, drabina, farby… piękne doświadczenie. Nowe miejsce, nowy inspirujący człowiek i nowa ja. 

Malarstwo czy fotografia?

Malarstwo, bez dwóch zdań. 

Bo?

Wiadomo. Bez słów. Nie ma o czy mówić. Kolejne pytanie.

Dobra. Wino się skończyło. Koniec. 

Jaki koniec, mam jeszcze lody, posypię je kawą jak lubisz, a Ty mi odpowiedz na jedno pytanie.

Bresson, Leiter najwybitniejsi z fotografów, oni również byli malarzami. Mnie też jako fotografa bardzo ciągnie do pędzla. Co mnie czeka, kiedy spojrzę na białe płótno?

Strach i stres, że zepsujesz.

I co potem.

Nic, można zmazać albo zamalować i zacząć jeszcze raz. Może z tego zepsucia wyjdzie coś dobrego co Cię zaskoczy. Obraz prowadzi, trzeba mu tylko pozwolić. Wydaje mi się, że kiedy robisz zdjęcie nie masz tego czasu, który jest podczas malowania. Złapiesz moment, albo Ci ucieknie i ten sam już pewnie nigdy się nie powtórzy. Malarstwo jest cierpliwe, ma czas na błędy.

Taka para, fotograf i malarz. Co może wyjść z tego projektu?

#niewiadomo

 

Reklama

Nowa Fala kobiet

Filmy czeskiej nowej fali jako feministyczne manifesty Jednym z najważniejszych