Mężczyzna niewspółczesny

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Czasami czuję się zagubiony. Rzeczywistość, w której przyszło mi żyć, nie do końca opowiada moim oczekiwaniom – ile razy już słyszałeś te słowa, drogi Czytelniku? Ja setki. Sam również dołożyłem cegiełkę do postawy człowieka zawiedzionego współczesnością. Światem, gdzie proste zasady pokomplikowały się na maksa, a wartości, takie jak przyjaźń i miłość zastąpiono autoerotycznym uwielbieniem własnej osoby. Stereotypy wrosły nam pod skórę i wbiły się w kości, a z tolerancji zrobiliśmy sobie tarczę antyrakietową. Nie trudno się pogubić, zwłaszcza jeśli jest się wrażliwym człowiekiem. To zdecydowanie nie czas dla romantyków, z których zrobiono kastratów i emocjonalnych popaprańców. A to nie prawda! Romantykiem bowiem określam człowieka, który percypuje rzeczywistość poprzez coś więcej, niż szkiełko i oko. Jedni zwą to sercem, drudzy duszą, a dla mnie to po prostu otwartość na bodźce ignorowane przez ogół. Tam, gdzie inni widzą drzewo, Ty dostrzegasz swój pierwszy pocałunek. Oni widzą blok, podwórko, trawę, a Ty słyszysz muzykę, która leciała w 1997 roku z przejeżdżającego gdzieś obok samochodu. Oni stoją na przystanku, wpatrując się w beton, Ty widzisz fioletowe niebo – symbol piękna, nadziei. To dostrzeganie metafizyki w prostocie codzienności. Z drugiej strony, jest to również jakaś forma ucieczki od toksycznej męskości, nakazującej nam facetom być twardzielami, gadżeciarzami i poligamistami, którzy znają się na wszystkim. Ja tam, zamiast oglądać mecze, bywać w modnych lokalach i robić z siebie towarzyskiego pajaca, wolę wzruszać się na bajkach, jeździć na rowerze oraz wierzyć w miłość doskonałą. Niedawno koleżanka na FB wrzuciła post na temat równania „2 razy 2”. Wypowiadali się filozof, psycholog, fizyk, matematyk i inżynier. Dużo gadania na zasadzie – „moja racja, moja prawda, nic więcej”. Dlatego ja coraz bardziej lubię milczeć. Mało męska, niewspółczesna to postawa, ale co tam.

Reklama

Jury 45. FPFF

Znamy już nazwiska jurorów, którzy zdecydują o tym, kto otrzyma