Puma Cooking

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Trochę się zagrzebałam w londyńskich pieleszach i przez to wszystko jakoś umknęło mi opisanie tego, co tutaj się właściwie wydarzyło. Po co? Jak to? Dlaczego? Warszawska reżyser i Artysta idzie do pracy w londyńskiej restauracji. Dziwne.

Chętnie odpowiedziałabym Wam na te pytania, gdybym sama znała na nie odpowiedź, a ja…a ja nadal jej szukam, gdyż drepcząc za głosem serca zbyt wiele się nie myśli. Właściwie, lepiej nie myśleć wcale, bo raz pomyśleć to jak zajrzeć strachom w oczy i wtedy hyc! Przestraszyć się można na amen i zbiec!

Tak więc, staram się myślenia unikać.

 
Reklama
 
Reklama

…i tak bezmyślnie wylądowałam w kuchni pięciogwiazdkowej londyńskiej restauracji. A było to tak…parę miesięcy temu. Grałam swój pierwszy londyński koncert na Camden Town. Zamieszkałam na Fulham Broadway, żeby mieć blisko na próby z moimi muzykami z tamtejszej szkoły artystycznej i tak spacerując uliczkami tejże uroczej dzielnicy zobaczyłam malutką restaurację, obklejoną przez Michelin milionami gwiazdek. Zajrzałam przez szybę i pomyślałam…a gdyby tak?

Kiedy w mojej głowie pojawia się “a gdyby tak…” to niezmiennie wróży kłopoty!

A ponieważ “niezmiennie” to “zawsze” , a nie “czasem”, po powrocie do Barcelony zabrałam się za pichcenie ściemnionego C.V. i wysłanie go do właściciela owej londyńskiej restauracji. A on odpisał.

…i oto miałam nową pracę w Londynie!!!

Żeby była jasność… gotuję oczywiście całe życie, to jedna z moich pasji największych i od dawna marzyło mi się spełnienie życiowej zachcianki, żeby tak chociaż na chwilę zostać szefem kuchni i pracować w uroczym, pełnym przypraw i zapachów bistro.

 
Reklama

No to proszę! Tylko, o ile z pisaniem ściemnionego C.V. – jako autorka niejednej zmyślonej historii – nie miałam najmniejszego kłopotu, to o pracy w kuchni z kolei nie miałam bladego pojęcia. Nic! Nunca! Nada!

Wróciłam do Londynu i ruszyłam na spotkanie z właścicielem Manuka Kitchen. W życiu tak się nie bałam! Poważnie! Robiłam wywiad z Czesławem Miłoszem, grałam koncert dla kilku tysięcy osób, prowadziłam program na żywo, ba! – byłam w kopalni 850 metrów pod ziemią i zgubiłam się sama w Kubańskiej dziczy i to wszystko nic w porównaniu z morderczym stresem, który podgryzał mi aortę, gdy przekraczałam progi restauracji.

Usiadłam grzecznie, mój – wtedy jeszcze przyszły – serdeczny przyjaciel, Roberto, Włosko- Hiszpański manager, posadził mnie przy stoliku, napoił espresso i podreptał do kuchni po właściciela. Wtedy dobiegły mnie krzyki “o fuck! o fuck! I forgot about her!”. Czy mam Wam to przetłumaczyć?

…nie sądzę.

Wynurzył się z pieczary. Wysoki brunet w szefowskiej bieli, a ja zawał i zgrzytanie zębami, ale trzymam pion, uśmiecham się ładnie, ale z dystansem, żeby nie było, że jestem jakąś tam warszawską piosenkarką. Ja tu do kuchni, ziemniaki skrobać przyszłam. Wiadomo!

Wypytał mnie o moje ściemnione C.V. Z tym akurat problemu nie było, gdyż odpowiedzi wykute miałam na blachę! Detale! Szczegóły! Szczególiki! No i ma się to Flow!

Kazał przyjść jutro o siedemnastej i zabrać ze sobą swoje noże!

Zabrać ze sobą swoje noże?!

 
Reklama

No to wpadłam! 

Skąd ja teraz wezmę noże?

I jakie te noże?

Ale to jeszcze nic.

Jak ja tych noży używać będę, żeby nikt się nie pokapował, że ja tych noży nie umiem!

Może lepiej się przyznać, prawdę wyłożyć, że ja to tak na prawdę nic nie wiem, ale że bardzo, bardzo chcę i starać się będę! Zaśpiewam też czasem!

Tak się przyznać po prostu? I poddać bez walki?

Wiadomo, że nie!

No ty hyc! Noży szukać zaczęłam, a potem z nożami do neta! Na youtuba! Gordona Ramseya oglądać! Oglądać i ćwiczyć! Ćwiczyć i oglądać! 

…i tak całą noc…

Czy można nauczyć się nożowniczych skillsów w jedną noc? Zgadnijcie.

Nawet jeśli uczy Cię Hell’s Gordon Kitchen! Zapomnij.

I chętnie opowiem Wam, co było dalej, ale to już w kolejnym odcinku, gdyż okra mi się gotuje. Muszę iść. Rozumiecie.

 

photo:

https://www.instagram.com/londonfilmmakers/

Riccardo Cavani/London Filmmakers

art direction: Basia Flow Adamczyk

Reklama

Nowa Fala kobiet

Filmy czeskiej nowej fali jako feministyczne manifesty Jednym z najważniejszych