Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Docierają do nas zewsząd, często nieproszone. Podobno ich ilość duplikuje się co kilka lat… Bombardowani niezliczoną ilością informacji, mamy coraz mniej możliwości aby się schować, odciąć od świata, nie przejmować się, ewakuować, wyciszyć. Jednocześnie w ostatnim czasie cienka granica pomiędzy rzetelnymi wiadomościami a „fake newsami” zaciera się coraz bardziej. Wielu ludziom wydaje się, że wszystkie informacje serwowane przez portale internetowe to najprawdziwsza prawda. Tymczasem to często bezmyślnie powtarzana, przeinaczana, nieweryfikowana przez nikogo bzdura.

Głównym zadaniem stacji informacyjnych jest przekazywanie nam newsów ze świata. Zgadza się! Czasem mam jednak wrażenie, że kilka wybranych wiadomości powtarzanych jest do znudzenia, przez cały dzień. Wymiętolone na wszystkie strony, ocenione na szybko przez niezliczonych publicystów, komentatorów, samozwańczych ekspertów, a nawet celebrytów, zajmują naszą uwagę. Gros wydarzeń, które przecież każdego dnia ma miejsce na świecie, nie trafia natomiast na ekrany w ogóle. Z różnych powodów nie przebijają się do głównego nurtu, niegodne by się nimi zająć, bo na przykład zadziały się gdzieś w Afryce, Ameryce Południowej albo w „nieatrakcyjnej” części Azji. 

Reklama
Advertisement

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu cykl życia newsa wynosił co najmniej kilka dni. Coś się wydarzyło, mówiono o tym w wieczornym programie informacyjnym, w serwisie radiowym. Dziennikarz prasowy rzetelnie opracowywał artykuł, który pojawiał się kolejnego dnia w gazecie. Dzień później ktoś o odpowiednich kompetencjach się do tego ustosunkował, a publicysta napisał o minionym fakcie w podsumowaniu tygodnia. Dziś informacja jest niczym pojawienie się spadającej gwiazdy na niebie. Jeżeli w porę jej nie zauważymy znika, a jej miejsce zajmuje kolejna, sztucznie rozdmuchana, przemielona na szybko, przeżuta, wypluta. Każdego dnia w portalach internetowych pojawiają się setki wiadomości, tysiące komentarzy. Gdy spadną ze strony głównej nikt ich już nie zauważy. Trafią do archiwum nikomu niepotrzebnej wiedzy. Tylko od czasu do czasu algorytm Google sprawi, że ktoś trafi na konkretną wiadomość z bliższej lub dalszej przeszłości, poświęcając jej kilka minut swojego cennego czasu.  

Reklama