Co Twoja kuchnia mówi o Tobie?

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

W pewne znudzone popołudnie trzymając w jednej ręce kieliszek z winem, a w drugiej pilota i próbując zdecydować pomiędzy łososiem Jamie Olivera a filmem, trafiłam na program o architekturze, a ściślej, o budowie domu w Australii. Zaintrygowana inwestorem, który z obsesyjną dokładnością opracowywał projekt własnej kuchni, pozostałam przy tym wyborze i obejrzałam do końca.

Właściciel skradł moje serce, gdy z rozbrajającą szczerością przyznał, że zdał sobie sprawę ze swojej precyzji, mierząc miarką chleb i upewniając się w ten sposób, że szafka specjalnie zaprojektowana do jego przechowywania jest w sam raz. Przyznaję, że projektując w Nowym Jorku, wiele razy byłam w niecodziennych sytuacjach, jednak to dobrze, że nie musiałam nigdy sprawdzać rozmiarów pieczywa.

co_mowi-o_tobie_kuchnia

Reklama

Fakt, miałam klientkę, która była tak zestresowana, czy nowa kuchnia pomieści cały jej porcelanowy dobytek, że musiałam spędzić z nią cały wieczór, upewniając się, że wszystko znajdzie swoje miejsce. Tylko raz – i mówię to z ogromną ulgą – doświadczyłam pracy z klientem, który wziął sobie za cel wykorzystanie każdego milimetra wolnej przestrzeni w swojej nowej kuchni. Poddałam się, kiedy doszliśmy do etapu projektowania szafek, w których mieściły się tylko wykałaczki. Horror vacui może zniszczyć nawet najlepiej z pozoru funkcjonującą relację.

Większość moich klientów, z którymi miałam przyjemność współpracować, można podzielić na tych kierujących się wyłącznie walorami estetycznymi i takich, dla których rozwiązania praktyczne będą zdecydowanie na pierwszym planie z estetyką podążającą krok za. Praca z tymi drugimi oczywiście z małymi wyjątkami jest bardziej satysfakcjonująca. Pozornie wydaje się, że będzie to większe wyzwanie, ale najczęściej okazuje się, że ci klienci znają siebie i swoje nawyki bardzo dobrze, a co za tym idzie, wiedzą czego oczekują i jak te oczekiwania spełnić.

Każdemu jednak, bez wyjątku powtarzam to samo:

– zabudowa kuchenna to nie mebel, którego łatwo się pozbyć, bo przestał pasować. Wszystkie decyzje muszą być przemyślane

– z projektem kuchni nie należy się spieszyć, musimy być go absolutnie pewni. Jeżeli czujemy, że coś nie działa, to lepiej się zatrzymać na etapie rysunku, inaczej zawsze będziemy tych decyzji żałować

– już od dawna kuchnia funkcjonuje w naszych domach jako centrum życia rodzinnego i towarzyskiego, każdy jej projekt musi być skrojony na indywidualne potrzeby. To, co podoba się nam u naszych sąsiadów, może nigdy nie znaleźć zastosowania w naszym życiu codziennym

– nie zmuszajmy się do ślepego podążania za trendami. Jeżeli nie znosimy granitu, to nie pokochamy go tylko dlatego, że wyglądał super na zdjęciu w czasopiśmie. Optujmy za materiałami, które sprawią nam przyjemność

co_mowi_o_tobie_kuchnia

– jeżeli jesteśmy pedantami, to nie wybierajmy powierzchni, które wymagają wiecznego biegania ze szmatką, tylko takie, które ułatwią nam ich czyszczenie. Decyzje, które będziemy podejmować przy projektowaniu kuchni, częściej niż się nam wydaje, ukazują nasze prawdziwe cechy charakteru – to jak żyjemy, bawimy się, pracujemy. Czy kiedy goście widzą naczynia piętrzące się w zlewie, to gniecie nas poczucie wstydu czy satysfakcji z wykonanej pracy? Co za tym idzie: czy kuchnia otwarta czy odizolowana? I czy na pewno wszyscy są świadomi konsekwencji takiego rozwiązania?

Ze wszystkich projektowanych przestrzeni, w tworzeniu kuchni jest najwięcej psychologii i najwięcej ten proces powie nam o nas samych i naszych preferencjach.

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

Follow on Twitter

Reklama

Reklama