Idol twojej córki jest już trochę skapcaniały – Justin Bieber – Changes

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Na “Changes” Justin Bieber wygląda na bardzo zagubioną postać. Artysta, który już dawno przestał być słodkim jednoosobowym boybandem, wciąż nie może uwolnić się od czasów nastoletniej świetności. Biebz ma 25 lat, a i tak dalej próbuje przykrywać swoje mankamenty łobuzerskim urokiem. Problem jednak w tym, że taryfa ulgowa dla poczynań Kanadyjczyka skończyła się kilka płyt temu i teraz żadne wymówki nie uchronią go przed wymaganiami rynku. Po dekadzie scenicznej aktywności od autora słynnego hitu “Baby” oczekuje się czegoś więcej, czegoś, co wykracza poza nieoszlifowane starania dziecięcej gwiazdy.

Siódmy pełnoprawny album piosenkarza ucieka przed presją publiczności i kompletnie ignoruje ideę artystycznego progresu. Siedemnaście premierowych piosenek męczy odbiorcę piątą wodą po pop-trapowym kisielu i to na dodatek udekorowaną damsko-męskimi opowieściami zaśpiewanymi manierą znudzonego pracownika biurowego. Wokalista po raz kolejny kopiuje własny przepis na sukces sprzed lat, który wyczerpał się w 2010 roku.

Ciężko uwierzyć w to, że ktoś taki był kiedyś idolem nastolatek. Dziś brzmi jak wyrobnik składający do kupy zwrotki i refreny od poniedziałku do piątku między ósmą a szesnastą. Nie ma w tym wszystkim krzty polotu, co każe mi sądzić, że Bieber nie chce mieć już nic wspólnego z muzyką. “Changes” jest przecież zlepiony z zużytych gatunkowych elementów i usypiających wokalnych popisów. Jeśli to nie jest dowód na zawodowe wypalenie, to może ktoś ma jakiś inny pomysł?

Bieberowe wejście w dorosłość wydaje się niesamowicie trudnym i bolesnym procesem. Justin to tak naprawdę Piotruś Pan, który za wszelką cenę pragnie pielęgnować w sobie duszę dziecka. Do końca swych dni chce być tym rozchwytywanym przez małoletnie fanki chłopakiem ze śmieszną grzywką, bo to egzystencja zdecydowanie prostsza i mniej stresująca. Niestety rzeczywistość rządzi się trochę innymi prawami. Młodzi artyści, którzy nie potrafią przeobrazić się z larw w motyle, gasną niespodziewanie szybko, a wypracowywana przez lata marka ich nazwiska wkrótce przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Czy taki los czeka również kanadyjską gwiazdę? Dowiemy się pewnie już niedługo.

Reklama

OSTENTACJA

Od początku świadomego życia cierpię na pewną osobliwą przypadłość, a