Przepis na papuasa

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Jest to kolejna z historii, w których inwestorzy i ja pozostajemy w prywatnej, przyjacielskiej relacji, a prace nad wnętrzem dostarczyły mi wielu inspirujących pomysłów Czerpaliśmy wspólnie z tego projektu.

Z panią inwestor spotkaliśmy się pierwszy raz w mieszkaniu innej mojej klientki. Tamto wnętrze po prostu ją urzekło, miała również zbliżone upodobania – podróże, egzotyka, orient, ciemna kolorystyka.

Jednocześnie kuszące były elementy klasyczne, użycie ich we wnętrzu spowodowało, że nabrało ono w pewien sposób indywidualnego rysu. Sam egzotyczny wystrój to raz, ale pomieszanie go z klasyką było już bardziej wyrafinowanym zabiegiem.

fw_chlopska_druk_010

Dla mnie to wnętrze to przede wszystkim Papuas wiszący na ścianie w holu.

Pewien czas temu odkryłam fotografa, który podróżuje po świecie, szukając śladów wymierających kultur i fotografując je dopóki jeszcze mamy co dokumentować. Jimmy Nelson, bo o nim tutaj mowa, urzekł mnie swoimi zdjęciami całkowicie. W tym nieco globtroterskim mieszkaniu po prostu musiałam pokazać jedną z jego prac. Zanim Nelson dotarł do tej części Papui, przedzierał się przez dżunglę, co zajęło mu dwa tygodnie, ale po efektach pracy widać, że warto było. Pokazałam moim inwestorom jego prace, zakochali się w nich tak jak i ja, kupili wielkoformatowy album jego autorstwa (polecam gorąco wszystkim miłośnikom egzotyki), z którego wybraliśmy fotografię do zeskanowania i wydrukowania w większym formacie.

Papuas to taka kropka nad „i” w tym wnętrzu, począwszy od wejścia mamy do czynienia z melanżem egzotyki i klasyki – sztukaterie płynnie przechodzą w japońskie ażurowe ścianki, klasyczna mniejsza łazienka z bardzo historyzującymi kaflami usytuowana jest obok całkowicie orientalnego gabinetu. Gdy wybierałam do niego szafę, miałam gęsią skórkę. Taka była piękna.

fw_chlopska_druk_001

W drodze do sypialni mijamy pomieszczenie inne niż wszystkie dotychczas przeze mnie projektowane – pokój ze stołem mikserskim, do miksowania muzyki, zabawy, ale też i wyciszenia, w zależności od potrzeb. Łazienka przy sypialni to eksplozja klasyki, którą inwestorzy cudownie podkreślili (na własną rękę) wybierając do niej reprodukcję „Damy z łasiczką” Leonardo Da Vinci. Gdyby skręcić natomiast w drugą stronę, dotrzeć można do salonu, jadalni i obszernej kuchni. Tutaj bardzo klasyczne elementy zostały zharmonizowane obrazem Buddy oraz nowo zakupionymi donicami, do których włożyliśmy bambusowe kije.

Nie wszystkie ściany w tym wnętrzu są zapełnione, wiedziałam wszak, że wraz z podróżami właścicieli pojawią się kolejne pamiątki – maska tybetańska na pewno znajdzie towarzysza, podobnie jak taca powieszona na ścianie. Kto wie, może i Papuas znajdzie swoją drugą połówkę?

Autor

Lucyna Kołodziejska –Eleganckie kontrasty to element, który pojawia się w jej życiu nieustannie. Zawodowo architekt wnętrz i historyk sztuki, od 13 lat prowadzi autorską pracownię architektury wnętrz „Fabryka wnętrz”. We wnętrzach, które projektuje, takie kontrasty pojawiają się niejednokrotnie. Prywatnie od podobnych kontrastów nie stroni.

Przeczytaj również

Instastory

To trochę smutne, że ten felieton przeczyta pewnie promil osób,

Nasze magazyny

Reklama

Follow on Twitter

Reklama


Reklama
Advertisement