Przepis na Sopot

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Mieszkałam w Sopocie kilka lat i przyznaję – nie ma miasta o podobnym uroku. Wciąż odwiedzając przyjaciół mieszkających w różnych sopockich lokalizacjach, tęsknię za powrotem na stałe.

Będąc z wizytą u mojego sopockiego inwestora po raz pierwszy całkowicie zakochałam się w tym osiedlu. Usytuowane w dolnym pasie, jakieś 30 metrów od morza, jest jednocześnie na uboczu – na tyle, że muzykanci z „Monciaka” nie przeszkadzają się zrelaksować.

Inwestor na samym początku potwierdził moje przypuszczenia, nie jest z Trójmiasta, a w Sopocie chciałby po prostu spędzać czasami trochę czasu. Dobrze byłoby zatem podkreślić „sopockość” we wnętrzu, ale nie nachalnie, unikając sztampy.

okrzei_1

Założyliśmy również, że nie będziemy zmieniać wyprowadzonej przez dewelopera elektryki i ścian. Wiązałoby się to zarówno z kosztami, jak i czasem, którego mieliśmy niewiele – chcieliśmy przecież wykończyć mieszkanie w sam raz na lato. Ode mnie wymagało to dużo większej „gimnastyki” przy projektowaniu wnętrza, ale finalnie można uznać, że warto było zredukować ilość prac ogólnobudowlanych. W związku ze stałym miejscem zamieszkania inwestora, podjęłam się również tutaj sprawowania kontroli nad całym wykończeniem wnętrza. Począwszy od wymiany zamków na czas inwestycji, poprzez koordynację dostaw płytek na zawieszeniu zasłon, i kończąc na firmie sprzątającej. W takich sytuacjach, siłą rzeczy, mieszkanie jest mi emocjonalnie bliższe i przyznam szczerze, że czasami ciężko jest mi przestawić mi się na tryb pukania do drzwi po oddaniu właścicielom gotowego wnętrza…

okrzei_2

Inwestor zasugerował, aby we wnętrzu nie zabrakło delikatnego morskiego motywu. Idąc tym tropem, zaczęłam od kolorystyki – niebieski kolor morza i żółty odcień piasku. Oba to kolory bardzo przytulne we wnętrzach i użyte z umiarem nie będą go przytłaczały. Później pojawił się też pomysł na motywy koła. Okrągłe jak bulaje lustra nad kanapą i takież lustro w niewielkiej sypialni, której wizualnie dodaliśmy w ten sposób kilku metrów kwadratowych więcej. Morskie niebieskie grafiki z algami i mój hit – trójkolorowe zasłony – dopełniły całości. I tak udało nam się nawiązać do urokliwej lokalizacji – nie dosłownymi aluzjami, lecz subtelnym klimatem.

Przeczytaj również

Sky&more

Liderzy polskich lotnisk regionalnych będą rozmawiać o przyszłości branży na

Nasze magazyny

Reklama

Reklama

Follow on Twitter

Reklama