Pod kątem 37°

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Pokaż mi swoje fotografie, a powiem Ci kim jesteś.

Nie wiem czy to tak działa, bo średnio znam się na fotografii. W sumie to mało wiem.

Ci, którzy ją uprawiają bez opamiętania i pokory żerują na jej mocy. Ta zaś, widząc to, uruchamia sztorm na morzu nadziei, a marzenia o nocnych, wewnętrznych poszukiwaniach odpowiedzi z natury ontologicznej toną bezpowrotnie.

Nagrodę i szansę otrzymują bezinteresowni poszukiwacze, romantyczni marzyciele czy też bezkompromisowi kreślarze swojego życia. Szaleńcy i świry, samotni podróżnicy, myśliciele. Nagrodą będzie tytuł fotografa. Nobliwego poszukiwacza własnej prawdy, manipulatora, lidera, artysty lub też niespełnionego naśladowcy.

 
Reklama
 
Reklama

Tego jestem pewien i na tym kończy się moja pewność.

Nie wiem gdzie zaczyna się dobra fotografia, a która to ta gorsza.

Fotografia, bo zdjęcie mnie nie interesuje.

Interesuje mnie szansa na poznanie jednostki, odmiennego sposobu myślenia i patrzenia.

Kolejna prawda i głos, który wytycza nowy szlak.

Obawiam się wycieczek z natury poszukiwań inspiracji.

Każde spojrzenie na inną myśl wyrażoną obrazem to kotwica pamięciowa w mojej głowie. Wszystko to siedzi we mnie, zamykając mi drogę by iść.

Przeraża mnie pospolity strach. Przed fotografią. Przeraża mnie jak krzywo i nieostro. 

Strach patrzy. 

Jednocześnie kiedy patrzy na nieostre zdjęcie, znowu nic nie zauważa.

Chce widzieć to, co zauważalne dla wszystkich.

Jednocześnie nie traktuję zbyt poważnie fotografii, zdaje sobie sprawę z jej ułomności oraz kłamliwej natury. Doskonałym przykładem kłamstwa jest portret. Zbiór oczekiwań i wizji fotografa oraz fotografowanego. Wypadkowa tego kim jest model i kim chciałby być na zdjęciu, które wykonuje fotograf mający jakąś wiedzę oraz wizję na to jak pokazać swojego bohatera.

Z tych wszystkich zależności nie otrzymamy prawdy.

Moja świadomość niewiedzy o tej dziedzinie sztuki idzie w parze z fałszywą skromnością.

To jak z moja fotografią, mierną, ale i tak pokazuję.

 
Reklama

Pokaż mi swoje fotografie…

Od razu zerkam w portfolio, ze strachem. Myślę jakie tematy poruszałem, jak komunikowałem się ze światem. To jak patrzę i kiedy zwalniam migawkę. Mnóstwo niemych informacji o autorze, mnóstwo jego wiadomości. Zabierasz je do domu, wieszasz na ścianie, przedłużając ich życie.

Czasem myślę, że fotografia jest dłuższa niż film.

Móc pociąć spojrzenia życia, ułożyć z nich mandale i zobaczyć.

Jeśli potrafisz jeszcze patrzeć samodzielnie.

Oczywiście zawłaszczam sobie prawo do palinodii samego siebie, gdyby moje doświadczenia odnośnie fotografii się zmieniły. Na co bardzo liczę.

To wszystko o mnie.

Reklama