Legendy synthpopu przechodzą na emeryturę – Pet Shop Boys – Hotspot

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Znany i lubiany brytyjski duet, funkcjonuje w masowej wyobraźni jako eksperci od dwóch rzeczy: chwytliwych melodii i cynicznego humoru. Dwie żywe legendy muzyki popularnej stały się ikonami, dzięki umiejętnemu scaleniu synthpopowego blichtru z ironicznym komentarzem socjopolitycznym. Jednakże ich najnowsza płyta delikatnie odwraca się od wizerunku szyderców i kreśli portret artystów nawróconych na nieco naiwny idealizm.

“Hotspot” przedstawia Neila Tennanta i Chrisa Lowe’a jako niepoprawnych romantyków, odpowiadających na zgryźliwą memiczność nowej dekady, bezpretensjonalną, radosną euforią. Tematyka premierowych utworów kręci się głównie wokół miłości oraz zabawy, czyli treści zagłuszających fatalistyczne nastroje współczesnego społeczeństwa. Wygląda na to, że dojrzali Londyńczycy przeżywają właśnie swoją złotą jesień życia i zamiast przejmować się światem dookoła, postawili na docenianie drobnych przyjemności.

To wydawnictwo należy odczytywać jako swoiste post scriptum do zeszłorocznego EP “Agenda”. Trzynastominutowa miniaturka była istnym atakiem na zmysły, żeniącym uszczypliwy dowcip z wręcz napastliwie dudniącymi tanecznymi brzmieniami. Natomiast “Hotspot” opiera się na wyciszającym tamto zgorzknienie stylistycznym kontraście, łagodzącym przekaz wersów oraz nadającym świadomemu kiczu melodii elegancji. Powściągliwość może być spowodowana chęcią odpoczynku od konfrontacji. Tennant i Lowe wydają się zmęczeni wchodzeniem w kolejne dyskusje i chcą sobie po prostu zrobić długi artystyczny urlop.

Ostatnio wywiadzie dla The Guardian, jeden z członków zespołu zażartował, że “gitara akustyczna” powinna być zakazana. Prowokacyjny dowcip, który nie powinien być odczytywany dosłownie, odwoływał się do komicznie poważnej teatralności związanej z wykorzystaniem tego instrumentu (patrz: koncert Nirvany z cyklu “MTV Unplugged” albo dyskografie folkowych bardów). Rzucony od niechcenia żart, wbrew pozorom świetnie odzwierciedla filozofię przyświecającą temu albumowi. Na “Hotspot” nie brakuje ckliwych momentów, ale zawsze są one wpisane w zamierzony nawias przerysowania. Pet Shop Boys nie mają już ochoty na przełamywanie barier, jednakże ich zwrot ku sentymentalizmowi odbywa się bez nadętego, emocjonalnego szantażowania odbiorcy.

W tej samej rozmowie Brytyjczycy stwierdzili, że zakończą karierę “jak tylko całkowicie skończą im się pomysły”. Jeśli spełnią swą obietnicę, to ten moment nadejdzie niedługo. “Hotspot” jest lekkostrawny, ale to jednak tylko sympatyczna zabawa gości mentalnie będących już na emeryturze.

Reklama

OSTENTACJA

Od początku świadomego życia cierpię na pewną osobliwą przypadłość, a