O ludziach, którzy krzyczą na drukarki

Jakub Wejkszner

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Gołębiu, który srasz na mój balkon – dziękuję.

Dziękuję za to, że pozwoliłeś mi zrozumieć. Zrozumiałem bowiem, że wymagamy od flory, fauny oraz dzieci czegoś niemożliwego, jednocześnie sami wychodząc przy tym nad idiotów. Zrozumienia.

Doszło bowiem do mnie, że ludzie nieironicznie krzyczą na swoje psy, że zrobiły coś złego, tłumacząc im ich zachowanie. Nieironicznie jest tu słowem kluczowym. Ile raz widziałem jak właściciel psa zwraca się do swojego zwierzęcia w ostrych słowach, eksplikując mu istotę problemu – dlaczego nie powinno się sikać na chodnik. I ci ludzie niewątpliwie czują się usprawiedliwieni w swoim pomyśle, gdyż z miną wygranego patrzą na czworonoga, jak gdyby wygrali dyskusję. Przypominam, dyskusję z psem.

Idąc dalej, widziałem ludzi, którzy krzyczą na dwulatków, że są nierozumiejące, głupie, że nie powinny jeść rzeczy z ziemi i co im w ogóle wpadło do głowy. Ba, miałem nawet raz okazję zaobserwować, jak matka tłumaczyła swojemu dziecku, które wciąż jeszcze nosiło śliniaczek, bo ŚLINIŁO SIĘ NIEKONTROLOWANIE (ważne!), że nie powinno owo dziecko krzyczeć w miejscach publicznych. W międzyczasie, owo dziecko, ŚLINIŁO SIĘ NIEKONTROLOWANIE.

Ludzie zresztą denerwują się na wszystko. Krzyczą na samochody. Drukarki (ja też). Telefony, kanapy, szafki, lodówki i stoliki. Ludzie dyskutują z kaloryferami, półkami, butelkami i zmywarkami. Debatują z czymkolwiek się da w nadziei, że w końcu da się temu wazonowi albo jaszczurce przemówić do ROZSĄDKU (ważne!). 

Ostatecznie, wydaje się, że mówią tak naprawdę do samych siebie i swojej nieumiejętności poradzenia sobie z sytuacją. I może to oznacza, że jeśli tam się tak zachowują, to jak przytakują, gdy mówisz im o swoich problemach, również dyskutujesz sam z sobą. I może właściwie problem komunikacji polega na tym, że nikt nie mówi do nikogo, ale każdy gada do siebie. 

Wniosek jest jeden – żyjemy w matriksie i nic nie ma konsekwencji. Potrzymajcie moje piwo, idę okradać banki i związywać ludzi stojących w przejściach, by następnie pozwolić im dyndać pod mostem Poniatowskiego. Bo też nie umiem się komunikować.

Reklama

Sinooki blady Ty

Autoteliczne wyznania to najgorszego rodzaju onanizmy intelektualne. Zapraszam zatem. Wewnątrz