Walcząc o godność – Gorący temat

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Pojawiający się w tegorocznych oscarowych nominacjach tytuł opowiada o trójce dziennikarek popularnego kanału informacyjnego Fox News, których miejsce pracy to istne piekło na ziemi. Każdego dnia reporterki są nie tylko niedoceniane i traktowane protekcjonalnie, ale też molestowane słownie oraz fizycznie przez ich posiadającego dyktatorski kompleks szefa. Jednak po latach funkcjonowania w skrajnie toksycznym środowisku, bohaterki postanawiają stawić czoła problemowi i mimo obaw o bezpieczeństwo swoich posad, stanowczo przeciwstawiają się rządom Rogera Ailesa, czyli prezesa stacji.

Oparty na prawdziwych skandalicznych wydarzeniach “Gorący temat” na pewno jest zwłaszcza dziś filmem niezwykle potrzebnym. Doświadczenia telewizyjnych prezenterek symbolizują istniejącą od lat chorobę naszej cywilizacji, która dopiero teraz zostaje poddawana sprawiedliwej diagnozie. Ich przykre przeżycia podkreślają destrukcyjną siłę wyrastającego z patriarchalnych fundamentów wirusa mizoginii, gwałtownie rozprzestrzeniającego się niemal wszędzie, a zwłaszcza w zawodowym ekosystemie. Powstawanie podobnych fabuł należy więc traktować jako kolejny krok prowadzący do skutecznego zwalczania tak niepokojących tendencji.

Pierwsze skrzypce gra tu jak zwykle wspaniała Margot Robbie, wcielająca się w rolę Kayli – ambitnej, lecz niedoświadczonej reporterki pragnącej zdobywać szczyty medialnej kariery. Marzenia protagonistki szybko stają są przedmiotem obrzydliwej eksploatacji, rujnującej jej życie prywatne oraz profesjonalne. Aktorski kunszt Australijki równomiernie przekonuje zarówno w scenach pokazujących siłę, jak i słabość bohaterki. Jej interpretacja postaci wychodzi od symbolicznej konstrukcji reprezentującej ofiary podobnego traktowania i kieruje się w stronę pełnokrwistej, psychologicznie pogłębionej jednostki, godnej współczucia oraz wsparcia.

Jednakże trochę rozczarowują jej ekranowe partnerki i partnerzy. Sprawiają wrażenie schematycznie rozstawionych figur, których jedyną funkcją jest streszczenie ważnych wydarzeń przy pomocy paradokumentalnego raportu. Raczej wydają się nazwiskami dopisanymi do szokujących newsów niż przekonująco sportretowanymi indywidualnościami. Nie wiemy o ich pragnieniach, motywacjach i ambicjach wystarczająco dużo, by traktować inaczej niż po prostu gadające głowy podsumowujące ciężkie przejścia. Nawet w sekwencjach zainscenizowanych poza telewizyjnym studiem, większość dziennikarzy i dziennikarek w “Gorącym temacie” wciąż zachowuje się, jakby czytała suche fakty prosto z promptera.

Ten brak finezji w konstruowaniu postaci można przypisać ograniczającej artystycznie quasi-reportażowej stylistyce. Roach poszukuje fundamentów fabuły w szeregu ważnych faktów, danych i statystyk, próbując zmieścić wszystkie niuanse skomplikowanej sprawy w szaleńczo szybkich dwóch godzinach. Udaje mu się oczywiście poinformować odbiorców o skali tragedii, lecz na mechanicznym edukacyjnym tonie traci dramaturgia obrazu.

Czy solidne, przywodzące na myśl dziennikarskie sprawozdanie dzieło zasługuje na rozgłos? Z jednej strony, ciężko nazwać je wybitnym, ponieważ nie zbliża się do wyżyn kina politycznego ani też emocjonalnej głębi idealnego dramatu jednostki. Natomiast wartość wizji Jaya Roacha kryje się w potencjalnej wpływowości. Być może powstanie filmu hollywoodzkiego poruszającego taką tematykę zainspiruje innych reżyserów do spojrzenia na sprawę z jeszcze ciekawszej perspektywy? Możliwe, że wtedy sytuacje warte dokładnego prześwietlenia doczekają się bardziej satysfakcjonującej analizy.

Reklama