Piękny taniec ze śmiercią

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Debiutował jako dwudziestokilkuletni chłopak znikąd i w krótkim czasie rzucił sobie do stóp cały świat mody. „McQueen”, film dokumentalny przypominający postać zmarłego osiem lat temu projektanta, jest tak hipnotyzujący, jak jego kolekcje.

Niewielu jest prawdziwych artystów w świecie mody. McQueen nim był i zasłużenie odniósł sukces. Na wyrobioną pozycję ciężko pracował, zaczynając w małych pracowniach krawieckich i konsekwentnie pnąc się po szczeblach kariery – od atelier do atelier. Jego niespotykany w tym snobistycznym środowisku wygląd prostego Angielskiego chłopaka z blokowiska, niewyparzona gęba i, ponad wszystko, nieodparta charyzma przykuwały uwagę. Nic więc dziwnego, że wraz z artystycznymi sukcesami przyszedł sukces medialny. Niestety, Alexander McQueen-celebryta był jednym z tych ludzi, którzy nie udźwignęli ciężaru sławy.

mcqueeen-min

Odebrał sobie życie u szczytu kariery. Teatralne pokazy, z których każdy kolejny był coraz bardziej pożądanym wydarzeniem, ikoniczne stroje i współpraca z gwiazdami showbiznesu to, jak łatwo można się domyślić, tylko jedna strona medalu. Druga to narkotyki, skrywany przez całe życie sekret, choroba i śmierci dwóch bliskich osób – samobójstwo przyjaciółki i mentorki, Isabelli Blow, i ukochanej matki, która zmarła po chorobie. Odszedł w przeddzień pogrzebu tej ostatniej. No i trzeba mu przyznać – ta śmierć była spektakularna, bo przedwczesna. I, w przeciwieństwie do przytaczanej właśnie na ekranach kin historii Whitney Houston, na tyle tajemnicza, że możemy zastanawiać się, czy w jego przypadku rzeczy mogły potoczyć się inaczej.

Film, składający się z kilku części odpowiadających kolejnym etapom życia McQueena, jest ucztą dla oka podszytą tragizmem. Tragizmem, który tak fascynuje i czyni dzieła Lee (bo tak naprawdę miał na imię) McQueena autentycznymi. I jeszcze jeden, niemały plus – obraz wyświetlany jest w multipleksach, co czyni sezon ogórkowy nie tak nieznośnym.

 

„McQueen”, reż.Ian Bonhôte, Peter Ettedgui

dystr. Gutek Film

premiera 20 lipca 2018

Autor

Sylwia Gutowska –rozmawia, pisze, potem redaguje. Interesuje się kulturą wysoką, średnią i niską, bo jest prawdziwą (post)humanistką. Od dobrej książki woli tylko teledysk MC Hammera. Czasem śmieje się z własnych żartów, ale poza tym woli słuchać historii ciekawych ludzi. W poszukiwaniu sensu życia jeździ po mieście i śpiewa w swoim samochodzie.

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

Follow on Twitter

Reklama