Elon Musk zniszczy swoją spektakularną rakietę. Po co?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Amerykański miliarder przyzwyczaił nas do, niekiedy, bardzo dziwnych pomysłów. Ale zniszczenie rakiety, wartej miliardy dolarów, w którą włożono setki, a nawet tysiące godzin pracy? Musicie jednak wiedzieć, że stoi za tym bardzo ważny powód.

SpaceX jest programem kosmicznym, którego inicjatorem jest Musk. Plany ma ambitne, ponieważ planuje – na przykład – skolonizować Marsa. I o ile jest to przynajmniej na ten moment z naukowego punktu widzenia niemożliwe, o tyle program budowy i rozwoju rakiet i statków kosmicznych idzie mu całkiem dobrze.

Reklama

Ostatnio okazało się, że Musk zniszczy swoją rakietę. No, nie będzie to tak, że weźmie młotek i ją najzwyczajniej w świecie uszkodzi. Chodzi o testy. Rakieta ma wystartować i zostać po chwili zniszczona. Wszystko po to, by sprawdzić prototyp kapsuły awaryjnej. Jutro między godziną 14:00 a 18:00 wystrzelony zostanie kolosalnej wielkości Falcon 9, który ma się rozpaść po kilku minutach. Symulowana będzie awaria, której efektem będzie całkowite zniszczenie rakiety. Wcześniej jednak odłączy się od niej kapsuła Crew Dragon. Wszystko to ma sprawdzić, jak SpaceX jest w stanie poradzić sobie z awarią statku kosmicznego.

Plan jest następujący. Rakieta zostanie wystrzelona z Florydy, a kapsuła odłączy się od statku i wyląduje przy pomocy spadochronów na Oceanie Atlantyckim. Miejmy nadzieję, że się uda i nie wyjdzie tak, jak w przypadku prezentacji „kuloodpornych” okien „Cybertrucka”.

Reklama