Ciemność, widzę ciemność…

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Tu nie ma złudzeń. Dostaliśmy od zła cios prosto w szczękę. Pięścią czy nożem – nie ma znaczenia. Grunt, że był to triumf zła nad dobrem. Nie lubimy tego w filmach, a tym bardziej w życiu. Gdańska tragedia jest symbolem tego, co właśnie dzieje się z ludzkością i Polską, czyli z naszym domem. Domem, w którym zbyt łatwo i bez powagi wypluwane są słowa: patriotyzm i ojczyzna. I w imię tych wartości tworzy się nekrologi, a na szubienicach wiesza się portrety przeciwników politycznych.

Zło triumfowało na gdańskiej scenie z gestem obrzydliwym jak pozdrowienie Hitlera. Lucyfer w najgorszej postaci, bo dumny ze zbrodni, przekonany o słuszności postępowania. 

Ktoś nam rozpieprzył ten kraj. Widzicie to? My, Polacy, i tak jesteśmy trudni, a ktoś systematycznie rwie ten kraj na strzępy. Nienawiścią, podłością, zawiścią, gniewem, kłamstwem i chorobą zwaną władzą. Do naszej krwi sączony jest jad, którym zaczynamy się żywić i bez którego coraz trudniej jest nam funkcjonować. Nam? Tak, nam – bo to odpowiedzialność zbiorowa. Nam – ludzkości. I nam Polakom. Ten kraj jest chory. Obawiam się, że nieuleczalnie.

Nie łudzę się. Tyle słów padło w ostatnich dniach o pojednaniu, o zwrocie i wstrząsie o opamiętaniu. Beznadzieja. 

Ileż było momentów w naszej historii, po których miało to nastąpić… Minie trochę czasu i wszystko wróci do tej czarnej normy. Bo ważna jest walka o władzę. Walka, w którą dajemy się wkręcić przez polityków z piaskownicy.

Gdańsk płacze. Trójmiasto płacze. I nie ma w tym płaczu nawet odrobiny udawania. Nie ma też poczucia, że tak po prostu trzeba. To płacz płynący z serc i głów. I to się czuje. Przygnębienie graniczące z rozpaczą i przerażeniem, że coś takiego mogło się wydarzyć. Ale widać też mądrość, taką życiową. Widać jedność, widać ciepło, widać polskość i tę solidarność – słowo, które jeszcze w Polsce nie zostało zniszczone. Nie widać złości, zawiści, nienawiści i wrogości. I dlatego rządzący tu nie pasują. Tak bardzo nie pasują. Męczą się. To nie jest ich świat. Nie potrafią się w nim odnaleźć. 

Nadzieja? Trudno ją mieć, kiedy po tym, jak dostaliśmy w pysk od zła, pęka najtwardsze i najbardziej czerwone serce we wszechświecie. Pęka od uderzeń młotem pneumatycznym. Serce, które bije od 27 lat i to bije coraz mocniej. I choć pęknięcie udało się zaszyć, to jednak blizna pozostanie. To bardzo smutny czas… Bo pokazujący w jak złym kierunku idziemy…

Przeczytaj również

Instastory

To trochę smutne, że ten felieton przeczyta pewnie promil osób,

Nasze magazyny

Reklama

Follow on Twitter

Reklama

Reklama