ANYWHERE          TV

Moda się starzeje

saint-laurent-fanpage

Gdyby zrobić ankietę i zapytać w niej ile lat najczęściej mają topowe modelki, pewnie większość ankietowanych zgodnie odpowiedziałaby: kilkanaście lub dwadzieścia parę. To prawda, jeszcze do niedawna tak właśnie było. Po wybiegu przechadzały się młode i wątłe nastolatki. W kampaniach największych modowych marek można było zobaczyć gładkie i pozbawione jakichkolwiek oznak starzenia twarzyczki. Jednak moda nie lubi stagnacji, kocha natomiast zaskakiwać i zmieniać reguły gry. Już jakiś czas temu w cień odeszły ograniczenia związane z wiekiem. Siwe włosy, błysk w oku i przynajmniej 70-tka na karku – teraz właśnie to sprawia, że można stać się prawdziwą ikoną i zawojować świat. 

Życie zaczyna się po 70-tce

W modzie, tak jak w innych dziedzinach kultury, przesuwają się granice tego, co młode i stare. Zjawisko to, nie jest jednak nowością ostatnich sezonów. Dojrzałe modelki zaczęły wieść prym na salonach już dobrych kilka lat temu. W 2015 roku twarzą marki Céline została amerykańska pisarka i eseistka Joan Didion. W tym samym czasie dom mody Saint Laurent zaprosił do współpracy kanadyjską piosenkarkę Joni Mitchell. Obie panie były już wtedy po 70-tce. Rok wcześniej bizneswoman i ikona z prawdziwego zdarzenia – Iris Apfel – której chyba nie trzeba nikomu przedstawiać, wystąpiła w kampanii popularnej sieciówki &OtherStories. Zdjęcia przypominały dzieła sztuki. Zachwycały wielobarwnością i dynamiką dokładnie tak, jak sama modelka, która była wówczas u progu 90-tki! Z kolei ostatnia kampania Gucci Cruise 2020, której tematem była międzypokoleniowa impreza pokazała, że młodość i starość idealnie się dopełniają i świetnie wyglądają w jednym kadrze. Polska szybko podłapała trend na dojrzałość. Przykładem tego, może być kariera aktorki Heleny Norowicz, która po kilkunastu latach od przejścia na emeryturę, postanowiła znowu zacząć działać, tym razem jednak w modelingu. Czy obecność modelek 50+ to zmiana na lepsze? Zdecydowanie tak, bo jeśliby traktować modę jako przyjemność, to czemu ta miałyby kojarzyć się tylko z młodością? Dobrze jest prezentować szerszej publiczności starsze osoby, które świetnie odnajdują się we współczesnych czasach i czerpią z życia garściami, wyglądając przy tym jak przysłowiowe milion dolarów. Nawet jeśli to tylko wybrańcy losu.  

50-tka to nowa 30-tka

Jako główny powód coraz częstszego sięgania po dojrzałość należałoby chyba podać starzejące się społeczeństwo. Jeszcze nie tak dawno, 30-te urodziny, określane były jako przełom, po którym nic już nie będzie tak samo piękne i jędrne. Wystarczy wspomnieć pamiętny odcinek „Przyjaciół”, w którym Rachel przekroczyła magiczną liczbę i nie mogła się z tym pogodzić. Niech inni się starzeją nie ja – krzyczała. Z kolei w życiu modelki 30-te urodziny były czasem powolnego rozglądania się za nowym zajęciem i czekania na emeryturę. Obecnie nietrudno jest wymienić kobiety, które przekroczyły ją już jakiś czas temu, a z wybiegów nie mają najmniejszej ochoty rezygnować. Wystarczy wspomnieć Camille Rowe, czy choćby Anję Rubik. Ponadto, w natłoku informacji i wszechobecnych nowości, marki coraz częściej zaczynają inwestować w charyzmę. W końcu ambasadorzy powinni być wyraziści zarówno jeśli chodzi o wygląd, jak i osobowość czy światopogląd. Mocna postać gwarantuje rozgłos, który jest nie tylko szeroki, ale także niesie ze sobą konkretną jakość. W tym wypadku stawianie na osoby typu Joni Mitchell wydaje się absolutnym strzałem w 10! Bo spójrzmy prawdzie w oczy: Iris Apfel ma w sobie tyle charyzmy i energii ile wszystkie jędrne dwudziestoletnie top modelki razem wzięte! 

 

zdjęcie główne: Saint Laurent fb.com

Share this post

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

PROPONOWANE