Kiedyś będziemy nieszczęściem

Jakub Wejkszner

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Styczeń to moment w życiu naszego roku, kiedy to społeczność ludzka mobilizuje się, by wszelkimi siłami dostosować się do wyidealizowanego, nieosiągalnego wzorca człowieka, którym wcale być nie chcą ani nie powinni.

Ale może po kolei.

Większość noworocznych postanowień z natury rzeczy opiera się na kłamstwie opartym na tzw. „nowym początku”. Idea nowego początku jest stara właściwie jak świat, daje cywilizacjom od zawsze nadzieję, że tego roku uda się uniknąć trudów, które spotkały nas roku zeszłego. Tego roku Nil jednak wyleje obficie, by móc wyżywić lokalną społeczność. Tego roku nasz ulubiony klub piłkarski jednak nie okaże się kompletnym paździerzem, choć od lat się nim okazuje. Tego roku ja stanę się tym prawdziwym ja, którym zamienię to ja, w jakie się obecnie wcielam, które musi być nieprawdziwe, gdyż sugeruje mi się nieustannie, że to ja faktycznie nie wystarcza do tego, by żyć. Tak mówi mi rodzina, konkubent, przyjaciele, znajomi i koledzy z pracy. Zupełnie się do niczego to moje ja nie nadaje.

Przecież to ja budowane przez lata nie jest wystarczająco silne lub jędrne, to ja, dzięki któremu weszłam/wszedłem/weszłom na jakikolwiek poziom życia musi być niewystarczające, gdyż istnieją inne ja, które obecnie są dla mnie dużo bardziej atrakcyjne.

 
Reklama
 
Reklama

Jak na przykład ja-wysportowane, które biega i miażdży, i niszczy, bez, jasna rzecz, nie-dobrodziejstwa inwentarza z jakim się to wiąże, którego to nawet nie mam okazji poznać.

A całe te rozważania wynikają z tego, że wieczne porównywarki życiowe, niejednokrotnie kierowane kapitalistycznymi pobudkami, w postaci coraz to nowszych, coraz to doskonalszych ja dostępnych na rynku, sugerują nie tylko bezproblemowość tych nowo nabytych, ale również ich niewątpliwy brak w naszym życiu. Bowiem – skoro nad czymkolwiek się zastanawiasz, oznacza to, że nie masz wystarczająco pewności siebie i tym podobne. A skoro nie masz pewności siebie to mamy dla ciebie Produkt.

Ostatecznie, w nowym roku warto przyjrzeć się sobie. Temu ja, któreśmy stworzyli, które nas stworzyło przez te wszystkie lata. Co mu wadzi? Co je boli najbardziej? I może zamiast temu ja dokładać kolejnych problemów tożsamościowych, pomóc jemu rozwiązać to, co realnie je boli. Może zamiast karnetu na nowe życie, warto podreperować to, które już mamy? Bo, tak jak babka mówiła nam wszystkim nieprawdziwie – kiedyś to ludzie się wiązali na zawsze, a teraz się wszystko rozpada, to jednak jeśli chodzi o nas samych, można ową wewnętrzną nieprawdę wykorzystać z pożytkiem. W końcu – babka robiła dobre rosołki, może coś jednak tam wie, nawet jeśli nie w tej dziedzinie, w której twierdzi.

Reklama