Śladami jesiennych spacerów Bowke

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Gdańsk jest jednym z tych miast, do których warto przyjechać o każdej porze roku. Nie tylko wiosną i latem nad Motławą jest pięknie i klimatycznie. Odwiedzając Gdańsk jesienią, koniecznie trzeba przespacerować się Długim Pobrzeżem. O tej porze roku jest tu nieco mniej zgiełku, więcej jest za to przestrzeni, by zachwycić się architekturą gdańskich kamienic czy nabierającą właśnie nowoczesnej formy Wyspą Spichrzów. A pośrodku tych miejsc znajduje się restauracja, która kusi swoim menu amatorów lokalnych smaków i intensywnych kulinarnych doznań – Gdański Bowke.

bowske_gdansk_

Menu w Gdańskim Bowke to z jednej strony treściwe, sycące dania, z drugiej – proste, tradycyjne składniki podane w sposób charakterystyczny dla kuchni nowoczesnej. „Jedną z naszych listopadowych propozycji jest polędwica z jelenia, która jest podana z sosem demi-glace z czekolady, z soczewicą z boczkiem, z jabłkiem, smażonymi porami i burakiem oraz emulsją z dyni”, opowiada szef kuchni w Gdańskim Bowke Marcin Faliszek. Kluczem do tej potrawy jest otwartość na przełamanie smaków – łączenie na przykład mięsa z czekoladą jest właśnie tym, co ma zaczarować gości. Innym flagowym daniem z nowej karty restauracji przy Długim Pobrzeżu 11 jest łosoś z karmelizowanymi marchewkami, podany z batatami, sosem z zielonej sałaty i limonki oraz ogórkiem marynowanym w wermucie. Jest więc i bogactwo Bałtyku, i produkty z pobliskich Kaszub, ale też nieco egzotyki.

Koronną zimową przystawką jest w Gdańskim Bowke śledź. Marynowany w burakach i imbirze, podany z kwaśną śmietaną, pieczonym ziemniakiem oraz marynowanymi szalotkami. Pięknie współgra on z autorską wódką, jaką można dostać tylko i wyłącznie na Długim Pobrzeżu 11. Z kolei proponowany przez Marcina Faliszka deser na chłodne dni i wieczory to sernik z likierem Baileys i orzechami. Dobrym deserem dla wielu bywa też… nalewka. I tu również Gdański Bowke może się pochwalić własnymi, autorskimi kompozycjami smaków. W końcu Bówka, postać od której swoją nazwę wzięła restauracja, to nie tylko rozrabiaka i żartowniś sprzed wieków, ale też znawca serwowanych w gdańskich karczmach trunków.

Przeczytaj również

Walentynki

Kolokwialnie mówiąc, miłość powinna być jak dobry monopolowy: siedem dni

Nasze magazyny

Reklama

Reklama

Follow on Twitter

Reklama