W labiryncie wspomnień Batmana – Recenzja komiksu: Batman: Przeklęty

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Gdy jesteś fanem komiksów w Polsce zapewne wolne miejsce przy wigilijnym stole zostawiasz dla Batmana. Nawet nie musisz liczyć na pukanie do drzwi, ten znany rajtuźnik wleci do mieszkania przebrany za prezent i spocznie pod choinką. Nie wystarcza mu już dominacja na sklepowych regałach z komiksami, listy najpopularniejszych podarków musiał również podbić. Trudno powiedzieć co stoi za olbrzymią popularnością tego konkretnego bohatera, przecież ludzie zazwyczaj nie przepadają za obrzydliwie bogatymi dziedzicami fortuny wydającymi pieniądze rodziców na drogie stroje i gadżety. W albumie Batman: Przeklęty nasz ulubieniec kolejny raz wpada w potężne tarapaty, lecz tym razem na szali znajduje się coś więcej niż jego życie. 

Batman przez 80 lat swojej kariery medialnej przeżył zasadniczo większość możliwych przygód, więc dość trudnym jest opowiedzenie czegoś nowego i oryginalnego na jego temat. Tym bardziej należy docenić wysiłki Briana Azzarello, który postawił na mroczniejszą narrację i rekonstrukcję znanych postaci. Lekturę zaczynam, gdy Gacek stracił pamięć, a zwłoki Jokera zostały wyłowione z rzeki, podejrzenia padają oczywiście na naszego protagonistę. Na pomoc przybywa John Constantine, który przeprowadza naszego bohatera przez podziemny świat wypełniony okultyzmem i czarną magią. Czytelnikom towarzyszy również specyficzny monolog dochodzący z mroku, w dość filozoficzny sposób tłumaczący akcję. Dodajmy do tego demona, czarodziejkę, człowieka bagno i otrzymamy dość zagmatwaną historię o samopotępieniu. 

Mimo dość tajemniczej fabuły, głównym walorem artystycznym komiksu jest kreska Lee Bermejo. Realistyczne, wypełnione grą światła i ceni kadry zapraszają nas do upadłego Gotham City. Mrok walczy z blaskiem latarni i płomieniami rozświetlającymi brudne ulice. Miejsca akcji zdają się przekraczać granicę między rzeczywistością, a omamem, zamykając Batmana w labiryncie bolesnych wspomnień. 

Batman: Przeklęty to udana próba opowiedzenia historii Mrocznego Rycerza na nowo. Zdecydowanie skierowana do starszych odbiorców gotowych na podróż w głąb ciemnych zakamarków batmańskiej duszy. Może nie jest to zaskakujące, ale czytelników czeka ciekawa lektura, gdyż bogacz w rajstopach i pelerynie ma wiele do ukrycia. 

Reklama

Dyniak

– Jak można wywalać gnój w klapkach? – pytam tego wieśniaka. Nie