Dlaczego nienawidzę rowerzystów i entuzjastów elektrycznych samochodów. Moja (nie)popularna opinia

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Ogólnie mówiąc – nie jestem ślepy na zmiany klimatyczne spowodowane przez człowieka. Jestem świadomy wszelkich zagrożeń, jakie stawia Ziemi gatunek ludzki. Jest jednak wiele głosów we współczesnym dyskursie skupiających się na znalezieniu sposobu, by uratować miejsce naszego życia, z którymi kompletnie się nie zgadzam i są w tej dyskusji głosy, które mnie po prostu irytują.

Jestem bardziej clarksonistą. Nie do końca zgadzam się z wystąpieniami Grety Thunberg. Nawet jeśli miała – i w dalszym ciągu ma – dobre intencje, jej uzasadnienie sprawia, że wyrywam włosy z bujnej czupryny. Wszystko sprowadza się zawsze do tego samego: czy tradycyjne silniki to najgorsze zło, któremu stawiamy czoła? Nie, nie są. Rezygnacja z prowadzenia „normalnych” samochodów i przesiadanie się na rowery i teslopodobne machiny doprowadza mnie do niestrawności z powodu źle przeżutych pomysłów. I mam ku temu powód.

Nienawidzę rowerzystów. I to nie jest tak, że nienawidzę starych kobiet czy mojego dziadka jeżdżącego na rowerze. Nienawidzę sloganu „rower jest rozwiązaniem” i związanego z tym sposobu myślenia. Załóżmy, że chciałbym zamienić samochód na ładny rower marki Scott. I nagle przypominam sobie, że istnieje taka pora roku jak zima. Kolejna rzecz – transport publiczny. Nie jest on alternatywą dla samochodu, szczególnie dla mnie, osoby mieszkającej ładnych pare kilometrów od centrum miasta.

„Rower jest rozwiązaniem” odnosi się do czegoś więcej, niż prowadzenia samochodów. To początek nowego trendu życia. Można być „zielonym” i jeść kotlety jaglane zamiast steka. Można jeździć rowerem zamiast samochodem (przepraszam, musze zwrócić). Cykliści wprowadzili do mojego życia ogromną ilość stresu z powodu mentalności pt. „jest ok jeździć rowerem” i „rower jest rozwiązaniem”, która w niektórych przypadkach najwidoczniej uzasadnia bycie nieodpowiedzialnym dupkiem, który nie zna podstaw tego jak prowadzić ruszający się obiekt na ulicy pełnej aut.

 
Reklama
 
Reklama

Co do samochodów elektrycznych – silnik spalinowy to zasadniczo powód, dlaczego mamy obecnie tyle Iphone’ów, Macbook’ów (i rowereów!) etc. Mówienie, że jest to główne zagrożenie „w ogóle” jest nieco mylne. A to dlatego, że bez silnika spalinowego (tego zasilającego samochody, jak i taśmy produkcyjne) większość gospodarek na świecie by upadła. Nasza cywilizacja nie jest gotowa, by już teraz, w tej chwili, w tym momencie, jak to czytacie, przerzucić się na w pełni bezemisyjne auta. W tym miejscu pojawia się kolejny problem. 

Usunięcie samochodów z silnikami spalinowymi? OK, może zaoszczędzilibyśmy trochę ropy. Spróbujmy znaleźć odpowiedź na inne, niezwykle nurtujące mnie pytanie: jak znajdziemy wystarczającą ilość energii, by zaspokoić zapotrzebowanie na prąd potrzebny do zasilania naszych Tesli i Nissanów Leaf’ów? Albo tramwajów i e-busów? Wszystko to prowadzi do kolejnego pytania, które powinniśmy sobie zadać: czy nasze społeczeństwo, nie tylko polskie, jest gotowe, by wyeliminować całkowicie silniki spalinowe? Myślę, że w tym momencie jest za wcześnie na znalezienie na nie odpowiedzi. I zamiast zarzucać wszystkich postulatami o tym, jak wielkim złem jest silnik spalinowy, którym całkowicie obiektywnie patrząc na sprawę poniekąd jest, pomyślmy nad tym, jak realistycznie możemy stopniowo go zastąpić czymś innym, co nie zamknęłoby nas w energetycznym błędnym kole.

Jestem miłośnikiem motoryzacji. Uwielbiam dźwięk silników V8, V10 i mniej, lecz wciąż, V12. Prawdopodobnie jestem ślepy na niektóre kwestie dotyczące naszej planety, ze względu na moją pasję. Ale nie jestem ślepy, gdy mówimy o racjonalnym myśleniu, konstruktywnej dyskusji i logicznych argumentach. Jeśli Greta Thunberg wpadnie na pomysł, by w rozsądny sposób znaleźć rozwiązanie problemów silników spalinowych, to być może zmienię swój punkt widzenia. Dołączę zatem do Jeremiego Clarksona i jego teorii, że  (cytuję) „Greta Thunberg jest hałaśliwym bachorem” – ponieważ krzyczeć każdy potrafi, prawda?

 

tekst: Jan Wiewiór

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

[instagram-feed]

Reklama

Reklama