Tragiczne okoliczności śmierci Janusza Dzięcioła. Pierwszy zwycięzca „Big Brothera” zginął sto metrów od swojego domu

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

W Białym Borze pod Grudziądzem doszło do prawdziwej tragedii. Janusz Dzięcioł, komendant staży miejskiej w Świecu nad Wisłą, były poseł Platformy Obywatelskiej na sejm VI i VII kadencji oraz zwycięzca pierwszej edycji „Big Brothera” zginął na przejeździe kolejowym niedaleko miejsca swojego zamieszkania. 

Policja otrzymała pierwsze zgłoszenie o wypadku o godzinie 8:45. 65-latek wjechał na przejazd kolejowy mimo palących się czerwonych świateł, w wyniku czego jego auto zderzyło się z pociągiem:

– O godzinie 8:40 na przejeździe kolejowo-drogowym koło Grudziądza pod pociąg relacji Toruń Główny – Grudziądz pomimo czerwonych świateł wjechał samochód osobowy. Komisja ustali, co spowodowało, że pomimo sygnału zabraniającego wjazdu doszło do zdarzenia. W wypadku zginął kierowca samochodu. Nikt z pasażerów ani obsługi pociągu nie został ranny – mówił Karol Jakubowski z zespołu prasowego PKP Polskie Linie Kolejowe S.A.

Janusz Dzięcioł jechał sam i poniósł śmieć na miejscu. Jak wynika ze słów sołtysa, wielokrotnie zgłaszał swoje obawy odnośnie przejazdu kolejowego, na którym widoczność była bardzo ograniczona:

Janusz zginął sto metrów od swojego domu. Ten przejazd przez tory kolejowe jest bardzo niewygodny, bo jest to lewoskręt od drogi krajowej nr 55 i on jest nieco pod górkę. Widoczność w tym miejscu jest utrudniona. Dzięki temu przejazdowi można dojechać do domów, które są po drugiej stronie torów. Taki manewr wykonał także mój sąsiad – były poseł Dzięcioł – powiedział sołtys Białego Boru Jarzy Czapla.

Reklama