Niewinne Pojedynki: Recenzja komiksu – Last Man

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Wciąż czekacie na sowę z Hogwartu? Lwia część mojego pokolenia czeka, czy może zielony stworek nauczy ich tajemnej mocy na nieznanej planecie lub staruszek z długą brodą wydobędzie z nich wielką siłę. Gdzieś te marzenia o innym, lepszym świecie, do którego można uciec zostały nam za młodu zaszczepione. Wydawnictwo Non Stop Comics, za sprawą komiksu Last Man, dokłada kolejną cegiełkę do mozaiki zbiorowej fantazji, wsparcia podtrzymującego na duchu w tych jak zwykle ciężkich czasach. 

Adrian Velba jest typowym chłopcem, który marzy o zwycięstwie w dorocznym turnieju sztuk walki. Nie chodzi jednak tylko o pusty triumf w lokalnych rozgrywkach, ale również o pomoc dla samotnej matki. Niestety, jego partner w ostatniej chwili zaniemógł, praktycznie niwecząc plany naszego bohatera. Jak to bywa w tego typu opowieściach, pojawia się jednak tajemniczy mężczyzna oferujący swoją pomoc. W ten sposób powstaje groteskowy duet połączony wspólnym celem. 

Reklama

Last Man obficie czerpie z takich klasyków jak Naruto czy Dragon Ball, mimo wszystko opowiadając w dość ożywczy sposób o zmaganiach nietypowych śmiałków. Standardowo otrzymujemy spory zbiór dziwaczny przeciwników, intryg i tajemnicę stojącą za Richardem Aldanem, nieznajomym wybawcą Adriana. Twórcy Yves Bigerel, Bastien Vives i Michael Sanlaville postawili na budowanie wielowymiarowych postaci, tym samym oprócz wartkich, turniejowych pojedynków otrzymujemy drugi plan tętniący wewnętrznymi rozterkami i sekretami. 

Graficznie album stoi po stronie dynamicznego minimalizmu, który świetnie oddaje atmosferę trzymających w napięciu pojedynków. Akcja mknie, otwierając opowieść w kolorowych kadrach, następnie płynie przechodząc do czarno-białego świata. Prostota środków pobudza naszą wyobraźnię, ułatwiając chłonięcie zupełnie nowego, fantastycznego świata. 

Last Man to lekka i przyjemna lektura posiadająca w sobie wiele młodzieńczego wigoru. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników dziecięcych, awanturniczych przygód, wypełnionych niewinnością, ale również wciągającą fabułą. 

Autor

Kamil Giedrys –Miłośnik komiksów, sztuki nowoczesnej i mieszanych sztuk walki, a w sekrecie prawnik. Uważa, że jeden obraz wart jest więcej niż 1000 słów, a gdy dodamy do niego dymek z tekstem to nawet 1005. Postawił sobie za punkt honoru promowanie sztuki komiksowej, więc bądźcie tak mili i sięgnijcie po jeden.

Przeczytaj również

Reklama