Świat po śmierci obiektywności

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Z mojego punktu widzenia, zasadniczo wszystko jest z mojego punktu widzenia. Mój punkt widzenia jest bowiem jedynym, jaki znam. Nie wiem jak ludzie postrzegają inne kolory, nie wiem czy ktoś słyszy dźwięki tak samo jak ja, nie wiem czy ten obraz, jaki się moim oczom ukazuje jest tym samym, który ukazuje się całemu światu. Czy gdyby podmienić oczy, czy gdyby zamienić świat mój na inny, może kobiecy, może martwy, może indonezyjski lub hiszpański, czy byłoby on inny, czy u źródła właściwie ten sam? I czy jest to w ogóle udowadnialne? 

Piszę o tym z uwagi na wielość rzeczywistości, jakie istnieją obecnie w umysłach ludzi tego padołu, zasadniczo równolegle. Bo gdy ja patrzę przykładowo na budynek to myślę, że ten budynek li tylko budynkiem jest i nie ma w nim filozofii. Z innej perspektywy ten sam kloc jest obiektem ucisku jednostki, miejscem zniszczenia i ziszczenia się nienawiści, a czasem nostalgią i bezpieczną przystanią. Gdy ja spoglądam na człowieka, który z innym człowiekiem idzie za rękę w czym nie ma nic wyjątkowego, inni widzą szatańską plagę i homopropagandę, która niszczy świat. Gdy patrzę na oczywistą korupcję, ktoś opowiada mi o tym, że mam za małe jądra, żeby zajmować stanowisko.

I to nie jest tylko w Polsce. Post-trumpowy świat sprawił, że nawet lewactwo nasze wspaniałę zaczyna uciekać od jednoznaczności. Gdy mówią A, to zawsze jest to A z krzyżykiem, w którym można dostrzec obie interpretacje. Nikt nie zajmuje już stanowisk, obiektywny świat nie istnieje. Nie możemy ustalić faktów, bo ktoś nas z nich rozliczy, więc żyjemy w pół-rzeczywistości, w której pół-prawdy zrozumiałe dla tych, którzy słyszą ten gwizdek dla psów, są jasne, ale, gdy nas postawią przed nimi to zawsze można się z nich wycofać.

Czemu ja się sprzeciwiam. Uważam bowiem, że świat ma pewne zasady, które istnieją. Istnieją w codzienności. W hotelarstwie. Na lotnisku. W sklepie. Wiemy jak zrobić, żeby większość gości było zadowolonych z pobytu. Wiemy jak sprawić, żeby kolejka przebiegała sprawnie albo przynajmniej efektywnie ją ułożyć. Wiemy jak rozlokować produkty na półkach, by trzeba było przejść przez cały sklep, żeby dostać te najpotrzebniejsze. Wiemy jak zachować się w sytuacji, w której ktoś swoim zachowaniem z kolei nie traktuje załogi tak, jak powinien.

 
Reklama
 
Reklama

Czy zatem może człowiek w masie, to człowiek pełniejszy? Pewniejszy? Może w tej codzienności jest odpowiedź na solipsyzm indywidualności? Może. Do tego czas jednak nikt nie zajmie żadnego stanowiska, więc ja też nie. Chyba. 

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

[instagram-feed]

Reklama

Reklama