Kilka fucktów historycznych

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Na lekcjach historii nigdy nie byłem dobry w datach.

Pamiętam co prawda sierpień 1944, ale już sam nie wiem, czy tak mnie nauczono, czy może dlatego, bo wczoraj widziałem to na bluzie jednego majstra robiącego remont w klatce obok.

Z dat, które mi w pamięć zapadły muszę napisać o 19 listopada 2019. Nie tym z zeszłego tygodnia, ale tym, kiedy Rick Deckard zaczął śnić o jednorożcu. Były tam latające samochody, katastrofa ekologiczna, a niektóre androidy wydawały się być głęboko rozczarowane tym, co widziały m.in. na ramieniu Oriona.

Pamiętam też 21 października 2015, kiedy Marty McFly wylądował w Hill Valley przyszłości, gdzie buty same się wiązały, samochody też latały, „Szczęki” miały premierę swojej dziewiętnastej części, a zagrożeniem dla świata był szalony, chciwy milioner i oszust z dziwną, blond para-fryzurą. 

 
Reklama
 
Reklama

Idąc dalej tym kluczem, zauważyłem, że już za jakieś 10 lat John Connor wyśle w przeszłość Kyle’a Reese’a, żeby zapłodnił jego matkę, a chwilkę później Arnolda Schwarzenegerra, żeby ponaprawiał to i owo, i wtedy dotarło do mnie, że nie tylko żyjemy w przyszłości, ale, jak dla mnie, sprawdziło się nie to, co trzeba.

Nie wiem, jakie były Wasze oczekiwania, ale moje zmieniły się z wiekiem i póki jestem sam w stanie zawiązać sobie sznurówki, to jestem gotów zamienić latające samochody na godne zarobki, ubezpieczenie i mniejszy ból pleców. 

A dla tych, którzy się wciąż zastanawiają, czy podróżowanie latającym samochodem to dobry pomysł, polecam sobie wyobrazić za kierownicą takiego pojazdu Durczoka, Najsztuba, Zawiszę, czy Edytę Górniak.

Muszę jednak szczerze przyznać, że wciąż obejrzałbym „Szczęki 19”, bo „this time” – podobno – „it’s really, really personal”.

Co do podróży w czasie natomiast, to jest to bardzo kuszące i moim zdaniem coraz bardziej prawdopodobne.

Co prawda Stephen Hawking powiedział, że dowodem na ich nieistnienie jest to, że nie ma komercyjnych wycieczek z przyszłości, ale ja się z nim nie zgadzam już od jakiegoś tygodnia. 

Po pierwsze dlatego, bo w przeciwieństwie do Hawkinga widziałem fotografię z 1885 roku, na której dziewczynka z warkoczykami wygląda jak Greta Thunberg, a po drugie widziałem genialną 12-letnią matematyczkę z Meksyku Palomę Noyolę Bueno, która jest nazywana nowym Stevem Jobsem i marzy o skonstruowaniu wehikułu czasu.

Moim zdaniem już to zrobiła, a wspomniane przeze mnie zdjęcie jest na to doskonałym dowodem. Myślę, że w całkiem niedalekiej przyszłości Paloma wyśle Gretę w przeszłość, bo podróże w czasie okażą się być jedynym rozwiązaniem na nadchodzącą katastrofę ekologiczną.

A skoro już ustaliliśmy, że podróże w czasie to rzeczywistość, to mam dwie prośby:

1) Nie twierdzę, że Polska edukacja leży konając, ale chciałbym, żeby Paloma wysłała kilku inceli w przeszłość, żeby im pokazać średniowieczną Polskę, w której może i faktycznie nie było zbyt wielu Murzynów, ale zdecydowanie na pewno nie było tam, kurwa, jebanych Wiedźminów!

Swoją drogą ciekawe, czy biały Lando Carlisian budziłby takie same emocje, jak czarnoskórzy aktorzy w nowej produkcji Netflixa?

2) Żeby powstrzymała George’a Lucasa od grzebania w „Gwiezdnych wojnach” i ciągłego przemontowywania mojej ulubionej sceny z kantyny Mos Eisley!

Chyba już nawet pal sześć tych inceli i całą sagę Sapkowskiego, ale jeżeli jest jedna rzecz, która powinna być stała we wszechświecie i wszystkich galaktykach, to fakt, że HAN STRZELIŁ PIERWSZY!

Reklama

Smak umami

Umami to jeden z pięciu podstawowych smaków, odczuwalnych przez człowieka