ANYWHERE          TV

Moda z drugiej ręki wychodzi na pierwszy plan

OLGA DZIURA

second-hand-w-modzie

Wartość rynku odzieży secondhand w USA w ciągu kolejnych pięciu lat wzrośnie z obecnych 24 miliardów dolarów do 51 miliardów. Takie prognozy przedstawia ThredUP, platforma za pośrednictwem której można zarówno kupować, jak i sprzedawać używane ubrania. Z przeprowadzonych badań wynika, iż rynek resale w ciągu ostatnich 3 lat rósł 21 razy szybciej niż sprzedaż tradycyjna, a do 2028 roku ma przewyższyć rozmiarem rynek fast fashion. Wysoka popularność tego typu zakupów nie powinna nikogo dziwić, gdyż wpasowują się one w trend mody odpowiedzialnej, na który kładzie się w branży coraz większy nacisk. Gdy rosnąca świadomość na temat tego, jaki skutek wywiera przemysł modowy na środowisko łączy się z potrzebą pokazywania nowych stylizacji na Instagramie, online resale staje się odpowiedzią na potrzeby współczesnych konsumentów.

Coraz więcej marek stara się te potrzeby dostrzegać i wychodzić im naprzeciw. Doskonałym przykładem jest marka Burberry, która zaledwie rok temu została oskarżona o spalenie niesprzedanych produktów wartych ponad 28 milionów funtów. Cel: chronienie pozycji marki przed zbyt tanią sprzedażą lub zbyt dużą ilością wykonywanych podróbek. We wrześniu ubiegłego roku, dwa miesiące po raporcie, Burberry ogłosiło kres dawnych praktyk, a w październiku tego roku zadeklarowało współpracę z The RealReal, popularną platformą typu resale. Osoby sprzedające swoje produkty marki Burberry za pośrednictwem platformy, dostaną zaproszenie na “personal shopping experience” w jednym z osiemnastu salonów Burberry w USA. Mimo, że współpraca nie przynosi żadnych bezpośrednich korzyści finansowych, wysoka wartość produktów na rynku wtórnym może motywować sprzedaż podstawową. Klienci skłonni są zapłacić więcej, mając świadomość, że część kwoty wróci do nich, gdy zdecydują się odsprzedać produkt. Ponadto duża część osób kupujących produkty z drugiej ręki to ludzie młodzi, którzy w przyszłości mogą zarabiać znacznie więcej i stać się podstawowymi klientami marek, które teraz poznają poprzez mechanizm resale. Wydaje się więc, że rynek wtórny tak naprawdę nie zabiera klientów markom luksusowym, a tworzy zupełnie oddzielną grupę konsumentów.

Marki fast fashion stają przed podobnymi wyzwaniami co marki luksusowe i dlatego sięgają  też po podobne rozwiązania. W 2018 roku pojawiła się informacja o tym, że H&M dysponuje zapasami niesprzedanych produktów wartymi ponad 4 miliardy dolarów. Pojawiły się również oskarżenia na temat palenia zalegających w magazynach artykułów. Ubrania, które nie nadają się do sprzedaży służą nawet jako paliwo dla szwedzkiej elektrowni w Västerås. W ubiegłym miesiącu szwedzka marka ogłosiła wykupienie kolejnych udziałów w Sellpy, sklepie internetowym z odzieżą używaną. Teraz do H&M należy 70% platformy.  Sellpy założono w 2014 roku w Szwecji, gdzie działa do tej pory i szykuje się do wejścia na rynek międzynarodowy.

Inwestowanie we wtórny rynek mody wydaje się być dobrą i konieczną decyzją. Marki luksusowe mogą w ten sposób promować wysoką jakość swoich produktów, ich długowieczność oraz przyciągać nowych klientów, podczas gdy dla marek fast fashion może to być ważny argument w rosnącej dyskusji na temat ekologii i tworzenia mody zrównoważonej.  

 
Reklama

Share this post

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

PROPONOWANE