Katarzyna Dąbrowska: Wymarzone wyrzeczenia

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Podglądała aktorów na największej scenie w Polsce, czyli w Teatrze Telewizji. Dziś jej aktorski dom to Teatr Współczesny w Warszawie, gdzie czuje siłę zespołu i sens wzajemnej inspiracji. W Teatrze Polskiego Radia Katarzyna Dąbrowska pogłębia sens aktorskiego brzmienia. Aktorstwo sobie wyśpiewała, marząc o muzyce. Jazz, blues i tango są jej sprzymierzeńcami, piosenka francuska – polem obserwacji, ale to rock’n’roll wybrzmi wkrótce na jej płycie.

W zespole Teatru Współczesnego jest wiele utalentowanych kobiet, które nie istnieją poza tą sceną tak intensywnie, jak umożliwiałby to im ich talent. Ty taką aktorką też jesteś. Dlaczego nie ma cię w kinie?

Po pierwsze – masz rację, w moim teatrze jest mnóstwo osób, które chętnie oglądalibyśmy częściej w kinie. Po drugie – muszę zaoponować, bo myślę, że jednak w kinie jestem, albo zaczynam być, i czuję wielką radość, że w ogóle się tam pojawiłam. Niełatwo dostać się do tego magicznego kręgu polskiego kina, w którym po prostu nie powstaje wiele produkcji. Miałam też sporo szczęścia, gdy poszłam na casting do Anne Fontaine, która przyjechała z Francji i castingowała mnie do roli w filmie „Niewinne”. [Francusko-polsko-belgijska produkcja z 2016 r. z udziałem polskich aktorek, m.in. Agaty Kuleszy, Agaty Buzek, Joanny Kulig i Elizy Rycembel; wcześniejszy film Anne Fontaine „Coco Chanel” z Audrey Tautou nominowany był do nagrody BAFTA oraz do Europejskiej Nagrody Filmowej w kilku kategoriach, a kostiumy otrzymały nominację do Oscara – przyp. M.J.] Z różnych względów moją rolę otrzymała inna aktorka, a Anne Fontaine tak bardzo się na mnie uparła, że zaczęła mnie castingować do innej roli.

„Niewinne” były nominowane do Cezarów w kilku kategoriach.

Później przyjechał reżyser „Króla życia”, zjawiłam się na castingu i otrzymałam rolę. [Jerzy Zieliński debiutujący w 2015 r. w roli reżysera jest autorem zdjęć do wielu filmów kina światowego, a w polskim stworzył zdjęcia m.in. do filmów Filipa Bajona „Aria dla Atlety” i „Limuzyna Daimler-Benz”, Wojciecha Marczewskiego „Dreszcze” i „Ucieczka z kina Wolność”, Marka Koterskiego „Baby są jakieś inne” i „7 uczuć”  – przyp. M.J.]

Bardzo lubię ten film, choć należę do mniejszości.

Na mojej drodze pojawił się również Michał Szczerbic z filmem „Sprawiedliwy”. Zamiast castingu odbyła się rozmowa o scenariuszu. Bardzo niedzisiejsza sytuacja, absolutnie stary styl, ale jaki piękny! Dostajesz scenariusz, czytasz go i spotykasz się z reżyserem, żeby porozmawiać. Czytając tekst po raz pierwszy nie wiedziałam, do jakiej roli mogę startować, jakie wyobrażenie o tej historii ma reżyser i bardzo się cieszę, że zdecydował się powierzyć mi rolę Dziuni. To wielka przygoda oraz bardzo ważne dla mnie spotkanie z Jackiem Braciakiem i Mają Komorowską. [Na Koszalińskim Festiwalu Debiutów Filmowych „Młodzi i Film” przyznano Katarzynie Dąbrowskiej Nagrodę za odkrycie aktorskie – za „charyzmę ekranową, dojrzałe, świadome i wyważone wykreowanie postaci” – przyp. M.J.]

dabrowska_1

Nadal uważam, że to za mało jak na kogoś z twoim talentem.


Reklama

Mnie też chce się więcej. 

Upatruję nadziei w serialu, ale nie takim, do którego jako aktorka już przywykłaś. [Katarzyna Dąbrowska od 2008 r. gra w „Na dobre i na złe”, wcześniej były takie seriale jak „Klan”, „Samo życie” czy „Na Wspólnej” – przyp. M.J.] Powstające ostatnio seriale są dla ciebie nowym gatunkiem, który wymaga innych środków wyrazu, czy granie jest po prostu graniem? Rozróżniasz style gry aktorskiej zależne od rodzaju produkcji?

Pewnie, że rozróżniam. To jest kompletnie inna praca. Serial „Belfer”, w którym zagrałam, to zamknięta formuła. Inaczej się nad czymś takim pracuje, pod każdym względem. Jest więcej czasu, prób i rozmów.  I to jest to! W realizacji takiego przedsięwzięcia zaobserwować można dużo bardziej filmowe myślenie, więc powiedziałabym, że powstaje 13, 10 czy 8 pełnometrażowych filmów telewizyjnych.

Na ile prywatna obecność aktora w jakimś gronie towarzyskim warunkuje zatrudnienie przy tej czy owej produkcji? Na ile aktorstwo to też sztuka trzymania sztamy z właściwymi reżyserami, scenarzystami?

Może jestem naiwna, ale wydaje mi się, że nadal zdarza się jednak zatrudniać ludzi na podstawie ich gry. Owszem, zdaję sobie sprawę, że gdy zaczynasz wyskakiwać z różnych „fajnych miejsc”, to kolejne „fajne osoby”, które właśnie planują zrobić „fajną rzecz”, pomyślą: jest jeszcze ta, ona jest fajna, może ją zatrudnimy? Zatem warto czasem o sobie przypomnieć. Mam wrażenie, że w ciągu piętnastu lat tak kompletnie zmienił się nasz polski show biznes (który w gruncie rzeczy jest małym show-biznesikiem). Trzeba mieć oczy otwarte na wszystko wokół, na to, co nie jest pracą aktora sensu stricte, ale jest dziś konieczne do tego, by wykonywać ten zawód. Założyłam więc konto na Instagramie i zaczęłam tego typu działanie promocyjne.

To zaprzedanie duszy diabłu?

Wiem już, że bez tego nie da się funkcjonować w moim zawodzie.

Teatr Telewizji – nadal lubisz?

Lubię nadal! Nie dziwię się Borysowi, że stworzył platformę TheMuBa. [Platforma ze spektaklami teatralnymi, muzycznymi, baletowymi oraz koncertami dostępnymi na żywo w Internecie – przyp. M.J.] Teatr Telewizji to coś, co mnie wychowało, tak jak radio, bo nie dorastałam w mieście z teatrem.

Godzina 20:00 w poniedziałek, święta godzina?

Tak. Moja mama zawsze włączała wtedy telewizję i w znacznym stopniu przyczyniła się do tego, że zostałam aktorką. Pamiętam spektakle z Łomnickim na przykład…

dabrowska_2

Tadeusz Łomnicki i Teatr Współczesny… Znaleźć się na tej samej scenie, na której on grał – czy nie jest tak, że jesteś już chociażby z tego powodu życiowo i artystycznie wygrana? 

Absolutnie tak. Myślę, że w ogóle mam w życiu mnóstwo szczęścia. Dostałam się do szkoły teatralnej za pierwszym razem, a nie miałam żadnego pojęcia na czym ona polega. [Katarzyna Dąbrowska ukończyła Akademię Teatralną w Warszawie – przyp. M.J.] Gdy przed egzaminami usłyszałam hasło „etiuda”, zastanawiałam się, o co chodzi, czy to trzeba zagrać, może zaśpiewać? Potem, od razu po szkole, dostałam się do Teatru Współczesnego w Warszawie i gram tam takie postaci jak Gertruda w „Hamlecie” Szekspira, Hrabina Idalia w „Niepoprawnych (Fantazym)” Słowackiego, była też Sonia w „Sztuce bez tytułu” Czechowa – to są role, o których marzyłam w szkole i o których na studiach zwykło się marzyć. A zatem mam ogromnie dużo szczęścia.

To oczywiście jest też rozmowa o tym, co dramaturgia daje do zagrania kobietom. Grasz u Macieja Englerta, u Agnieszki Glińskiej, z tymi artystami, których Maciej Englert zaprasza pod swój dach. Wspomniany przez ciebie Borys Szyc jest bezsprzecznie twarzą waszego teatru, jego gwiazdą i filarem. Ale ty również w ogromnym stopniu jesteś twarzą Teatru Współczesnego. Zastanawiam się, czy ta scena zaspokaja twój apetyt na dramatyczne aktorskie granie?

To mój dom w artystycznym sensie od jedenastu lat, mam w nim poczucie bezpieczeństwa. W ogóle etat daje artyście duże poczucie bezpieczeństwa, w dzisiejszych czasach on się rzadko zdarza i należy go doceniać. A zespół, ci ludzie, którzy tam pracują, ciebie też tworzą, bo przyglądanie się im, obserwowanie ich w pracy, praca z nimi, tzn. bycie z nimi w dialogu chociażby przez trzy minuty na scenie – to kolejny przyczynek do tego, jakim jesteś aktorem. Budują nas i stwarzają spotkania oraz te wszystkie małe rzeczy, których być może na co dzień nie widzimy. Gdybym była w innym teatrze, może byłabym świetną ekspresyjną aktorką, wyrażałabym się dużo bardziej ciałem? W tym teatrze jest myśl, ciało, logika, sens i ja już nie umiem poza to wyjść. Zrobiłam tyle realizacji z dyrektorem Maciejem Englertem, że w naturalny sposób odnoszę się do tego w innych swoich pracach. A z drugiej strony jestem potwornie zachłanną osobą, więc bardzo bym sobie życzyła, żeby tego grania było jak najwięcej. I też mam świadomość, że niezwykle trudna rola Idalii mogła nauczyć mnie najwięcej do tej pory. Prowokowała pytanie, jak dzisiaj mówić Słowackiego, żeby dotrzeć do współczesnego widza i jeszcze go tym tekstem rozbawić, bo to jest komedia.

Wydaje mi się, że los twojego kolegi z zespołu, Rafała Zawieruchy, też czegoś uczy. Może tego, że warto mieć odwagę, marzenia albo po prostu tupet, by sięgać po gwiazdkę z nieba? Czy taki jest morał tamtej historii?

Rola w filmie Quentina Tarantino to niesamowity american dream, moje marzenia tak daleko nie sięgają. Pytałam Rafała Zawieruchę: jak ty to zrobiłeś?! Ja bym nawet nie potrafiła pomyśleć o tym, by zagrać u Tarantino. Nie da się! A tu – proszę, da się. To piękny dowód na to, że trzeba wierzyć i dawać sobie szansę. To też piękna lekcja tego, jak należy marzyć i po co sięgać. Jednak trzeba też być na pewne rzeczy gotowym. I to my musimy realizować nasze marzenia, spełniać je, bo one same się nie spełniają. To my spełniamy je przez to, jak prowadzimy swoją ścieżkę zawodową, jak żyjemy, jakich wyborów dokonujemy. Więc jeśli na coś jesteś już gotów, to do ciebie przyjdzie. Gotów w takim sensie, że jesteś w stanie o to zawalczyć. Nie lubię natomiast pewnego sposobu myślenia o marzeniach… Uderzające dla mnie jest, jak wiele osób mówi: tak! trzeba marzyć! nigdy nie wolno się poddawać! marzenia są takie ważne! Spotykam ogromnie dużo młodych ludzi z takim podejściem. Tymczasem marzenia marzeniami, ale droga do ich realizacji to ciężka robota. Zagubieni we współczesnym świecie ludzie naprawdę wierzą, że sukces spada jak gwiazdka z nieba, nie zdają sobie sprawy, jak ciężką pracę trzeba wykonać po drodze i ile ponieść wyrzeczeń. Wszystko ma swoją cenę. Ja na przykład w swoim dzieciństwie nie biegłam na podwórko, tylko na zajęcia do domu kultury, to było miejsce, które mnie powolutku w jakimś kierunku rozwijało, czegoś mnie stopniowo uczyło. Oczywiście, jeżeli jesteś 15-latką w Warszawie i zapiszesz się do agencji aktorskiej, być może zgłosi się do ciebie Szumowska, Smarzowski czy Palkowski. Zdarzają się tak piękne rzeczy jak to, co spotkało Rafała Zawieruchę, ale, ogólnie rzecz biorąc, ten zawód to wiele pracy i mnóstwo porażek po drodze. 

dabrowska_3

Jako aktorkę śpiewającą nie kusi cię nagrywanie płyt z dobrymi muzykami?

Kusi bardzo i może uda mi się tę pokusę wkrótce zrealizować, są takie plany. Będzie to coś zdecydowanie bliżej mojej rockandrollowej, zadziornej strony.

Gdy odnosiłaś sukcesy na wrocławskim Przeglądzie Piosenki Aktorskiej, można było twoje śpiewanie przypisać takiemu gatunkowi jak piosenka aktorska.

Tak, brałam udział w różnych konkursach: PPA we Wrocławiu, Konkurs „Pamiętajmy o Osieckiej”, Studencki Festiwal Piosenki w Krakowie. W czasach licealnych pociągał mnie jednak rocknroll – Janis Joplin i The Doors, raczej taka atmosfera. A udział w konkursie piosenki francuskiej wynikał stąd, że moja szkoła taki akurat konkurs organizowała. Jedna z nauczycielek nakłoniła mnie, bym wystartowała, bo wiedziała, że muzyka jest mi bliska. Muzyka pociągała mnie od wczesnego dzieciństwa, bardzo chciałam pójść do szkoły muzycznej, na co w małej Nidzicy, skąd pochodzę, kompletnie nie było przestrzeni – szkoły muzycznej tam nie ma. Wcześniej, jako mała dziewczynka, miałam wielkie marzenie, żeby pójść do szkoły baletowej i ta muzyczna część baletu bardziej mnie pociągała niż sam taniec. Nie wiem, skąd mi się to wzięło.

Dziękuję ci za spotkanie.

Bardzo dziękuję, Magda. Ciekawie jest przejrzeć się w twoich pytaniach.

A teraz przejrzysz się w obiektywie Doroty Czoch, która obnaży twoje piękno.

fot.: Dorota Czoch

Autor

Magdalena Juszczyk – dziennikarka radiowa i telewizyjna. Zaczynała w Radiu Jazz z serwisem kulturalnym „HeyNow na miasto”. Potem było Radio PiN, codzienny „Kalkulator kulturalny” i wywiady z osobowościami świata kultury. Radiowa Dwójka stała się na kilka lat miejscem jej cotygodniowych spotkań z twórcami w cyklu „W Dwójce raźniej”. Za emitowany w Telewizji Kino Polska „Program obowiązkowy” nominowana była w 2017 r. do nagród PISF-u. Ma maturę, magistra, kartę mikrofonową i prawo jazdy kategorii B. Lubi rowery z RFN-u, stylowe motocykle wraz z ich jeźdźcami, a do szybowca wsiada na jedno zawołanie.

Przeczytaj również

Walentynki

Kolokwialnie mówiąc, miłość powinna być jak dobry monopolowy: siedem dni

Nasze magazyny

Reklama

Reklama

Follow on Twitter