Czesław Mozil: Apetyt na muzykę

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Burza dobrej energii, wulkan pomysłów i charakterystyczny głos. Mówisz „Czesław”, myślisz „śpiewa”. Tym razem Czesław Mozil wraca z nową płytą, inną niż dotychczasowe. Nagrał 24 świąteczne piosenki, które obrazują 24 teledyski na każdy dzień adwentu. Zaaranżowane i wykonane z muzykującą młodzieżą z całej Polski bawią, jak zawsze u Mozila, uczą i przypominają o najważniejszych tematach w życiu. Komercja? Nie do końca. Czesław, inaczej niż reszta komercyjnego świata, dawkuje nam świąteczną atmosferę po kawałku na każdy dzień.

Dwa lata czekaliśmy na Twoją płytę, w końcu jest, ale jest to płyta z piosenkami świątecznymi. Czy to jest jakaś nowa moda? Każdy wokalista musi wydać swoją płytę z piosenkami świątecznymi lub kolędami?

Myślę, że każdy muzyk, który ma sentyment do czasów dzieciństwa, do czasów, kiedy chodził do szkoły muzycznej, w jakimś momencie wraca do młodości, i tak było w moim przypadku. Płyta świąteczna zrodziła się z idei skumulowania na jednej płycie 24 piosenek na każdy dzień adwentu, od 1 grudnia do 24. Najbardziej chodziło mi jednak o to, żeby złożyć hołd Grajkom Przyszłości. Kiedy chodziłem do szkoły muzycznej, byłem nerdem, dźwigałem akordeon, graliśmy z kolegami – ja na akordeonie, oni na oboju, fagocie i harfie. I tu zwracam uwagę na młodzież, która gra na instrumentach, ta młodzież naprawdę gra. Świetnie gra. Śmiem twierdzić, że jest więcej młodzieży, która gra muzykę klasyczną, niż młodzieży, która gra disco polo. Nie spotkałem dotąd jeszcze ani jednej osoby, która gra muzykę disco polo, oprócz gwiazd tego gatunku. Nie ma w tym nic złego, ale chciałbym, żebyśmy stawiali na umuzykalnione dzieci, które będą inspirowały inne dzieci. Tak było ze mną. Zacząłem grać na moim instrumencie po pewnym koncercie, w którym na akordeonie zagrał 10-letni chłopiec. Byłem zafascynowany. Powiedziałem wówczas mamie: Mamo, ja chcę grać na tym instrumencie. Świąteczna płyta jest tylko pretekstem i idealnym momentem, żeby wszystkie piosenki zaprezentować.

Czesław Mozil. Artysta, wokalista, a przede wszystkim edukator. Jesteś nie tylko muzykiem, ale także nauczycielem, zwłaszcza na tej płycie, bo uczysz nas jak słuchać piosenek świątecznych. Przy okazji przypominasz, że adwent trwa 24 dni.

Pomysł jest inspirowany duńską tradycją. Jest to muzyczny kalendarz adwentowy, od 1 do 24 grudnia.

24 piosenki, 24 teledyski. Nagranie tego materiału zajęło z całą pewnością mnóstwo czasu. Jak logistycznie rozplanowałeś to przedsięwzięcie?

Logistycznie to wyglądało tak, że do 21 grudnia nie wszystkie teledyski były gotowe i gdyby nie wspaniała ekipa z Mania Studio, nie wiadomo, czy wszystko by się udało. Nie było to łatwe przedsięwzięcie, ale to, co było najcudowniejsze i najłatwiejsze w tym projekcie, to fakt, że nie miałem sztabu managerów, który za mnie dzwonił do szkół muzycznych i mówił: Dzień dobry, mamy taki plan, może dołączycie? Ja sam osobiście dzwoniłem i zwracałem się do tych wszystkich szkół muzycznych, nauczycieli, młodych muzyków i ich rodziców.

czeslaw_mozil_1-min

Jaka była ich reakcja? Dzwoni Czesław Mozil, a po drugiej stronie słuchawki słychać..?


Reklama
Advertisement

Reakcje były zadziwiająco pozytywne, wręcz entuzjastyczne, ale czasami wystarczyło, że nauczycielka puściła moją piosenkę i wszystkie dzieciaki mówiły: Przecież to jest Olaf. A skoro Olaf, to wiemy, że jesteśmy w bezpiecznym świecie (przyp. red. – Czesław Mozil podkładał głos do postaci Olafa w „Krainie Lodu”). Nie ukrywam, że ze strony nauczycieli i wychowawców spotkała mnie duża życzliwość i serdeczność. Czasami było tak, że nawet sam nauczyciel opiekował się uczniami w trakcie nagrań, a jak już nagraliśmy piosenkę, to wtedy zgłosiliśmy się do szkoły, do dyrekcji po zaakceptowanie pomysłu. W ogóle przy powstawaniu tej płyty spotkałem dużo otwartych i dużo cudownych ludzi. W tym projekcie chodziło też o to, żeby pokazać, że młodzież może zostać muzykami. Pamiętam taką jedną dziewczynkę z Bydgoszczy, Tosię, córkę muzyków, bardzo zdolną, grającą na pianinie. Ona szczerze powiedziała w wywiadzie, że tak naprawdę nie chce zostać pianistką, ale najlepiej grającą na pianinie… lekarką.

I to się nazywa wartością edukacyjną. Masz płytę ze sobą?

Tak, moja przyjaciółka, która 10 lat temu stworzyła okładkę do mojego debiutu, narysowała mnie i mnóstwo młodych Grajków Przyszłości. To dla Ciebie. To idealny prezent na święta. Nie mogę sobie wyobrazić lepszego.

Dziękuję. Mówiłeś o tym, że na płycie słychać uzdolnioną muzycznie młodzież. To prawda, są zdolni, ale ja tam słyszałam w niektórych utworach drobne nierówności i niedociągnięcia. Moim zdaniem to jest siłą tej płyty, mam wrażenie, że nic nie jest tu nagrane od linijki, wręcz przeciwnie.

Czasami to są fantastyczne aranże, bo ta płyta nie powstałaby bez cudownych aranży, fantastycznych muzyków, jazzmanów, aranżerów, ale też nie możemy ściemniać publiczności. To nie jest tak, że bierzemy młodzież i potem wszystko wyrównujemy. Czasami to bardziej mnie trzeba było wyrównać wokalnie niż tę młodzież. I taka jest prawda. Tu nie ma dorosłych, którzy nagrywali płytę. Nagrała ją młodzież i dlatego ona tak brzmi. Do każdej piosenki robiliśmy teledysk, typowy playback. Nawet w telewizji graliśmy totalny playback, bo po co ściemniać, że są mikrofony, skoro wiadomo, że my nagrywaliśmy tę piosenkę w studiu.

I to się chwali. Cała prawda całą dobę. Opowiedzmy o piosenkach, które znajdują się na świątecznej płycie „Kiedyś to były święta”. Kiedy myślę o świętach, to zdanie od razu przychodzi mi do głowy…

Taka prawda. Poza tym bardzo lubię tekst do piosenki „Kiedyś to były święta”. Mam 40 lat i już się skarżę, że kiedyś było inaczej. Wiem też, że młodzież, z którą teraz pracowaliśmy, za 30 lat będzie mówiła to samo. To jest taka mała refleksja o nostalgii.

„Kalendarz adwentowy” to jest pierwszy utwór, który rozpoczyna Waszą świąteczną płytę. I to jest utwór, który pokochałam od pierwszego dźwięku. Nie wiem, ile razy go już słyszałam, myślę, że kilkadziesiąt. Ta świąteczna piosenka jest inna od wszystkich świątecznych piosenek świata, ma niepowtarzalny klimat. To jest Twój klimat, słychać to od pierwszego dźwięku, od pierwszej frazy. Mnóstwo tam rapu. Kto ci pomagał?

Ten utwór jest nagrany przez dzieciaki z warszawskiej szkoły muzycznej I stopnia im. Fryderyka Chopina przy Namysłowskiej. Pan Piotr Gliński, który jest perkusistą w „Kapeli ze wsi Warszawa”, zaaranżował ten kawałek z żoną. On pięknie pulsuje. Pomyślałem sobie, że zawsze miałem słabość do hip-hopu, do rapu. Postanowiłem więc, że ja będę rapował zwrotki. Tak się złożyło, że cztery lata temu spotkałem Quebonafide, który zaprosił mnie wówczas do swojego utworu, teraz pomyślałem, że w mojej piosence byłby idealny do zaśpiewania i melorecytowania. Quebo mówi pięknym głosem i świetnie interpretuje tekst. Mówi o tym, że w kalendarzu adwentowym jedna czekoladka jest na każdy dzień. „Po jednej czekoladce na każdy dzień, po jednej czekoladce, nie więcej, aż wszystko zjem”. Bardzo się cieszę, że ten świat muzyczny może się tak zmieszać, że nagle młodzież perkusyjna gra w tym samym kawałku z najbardziej w tej chwili znanym raperem w Polsce. Oba światy się fajnie mieszają i jestem przeszczęśliwy, że to się udaje.

Przy okazji wracasz do dzieciństwa i pokazujesz to, z czym większość z nas, także ja, mieliśmy problem. Przychodzi kalendarz adwentowy, masz ochotę na wszystkie te czekoladki naraz, a trzeba było każdego dnia czekać na otwarcie kolejnego okienka.

Dokładnie tak, jak Kuba mówi nam, że tylko po jednej na jeden dzień, i tak się ćwiczy charakter. To jest bardzo edukacyjne. Dodam też, że jak gadałem z Michałem Zabłockim o tekstach, to chcieliśmy, żeby te piosenki nie brzmiały stricte świątecznie, ale żeby miały przekaz, żeby były uniwersalne. Jest taka piosenka, która brzmi: „Każdy ma swoje święta”, i śpiewa ją dziewczyna, Julia Siechowicz, która śpiewała w Krainie Lodu. Zaprosiłem Malwinę i Magdalenę Wasylik– to jest trio, które śpiewa „Ulepimy dziś bałwanka”. Chciałem zwrócić uwagę, że my mamy święta teraz, ale Arabowie mają święta w innym czasie, podobnie Żydzi, Prawosławni, Luteranie czy Ormianie. Pamiętajmy o tym, że tak naprawdę to nas niewiele różni. Dla wszystkich ten czas jest najważniejszy, nawet jak się nie wierzy w Boga, to święta są częścią naszej tradycji. Czy tego chcemy, czy nie, fajnie jest spędzić je z rodziną. I chcemy to zrobić jak najlepiej.

Znów wątek edukacyjny wkrada się do Twojej nowej płyty. Masz swój ulubiony kawałek?

Mam kilka, ale mam ogromny sentyment do takiej piosenki jak „Święta według nas”, który śpiewa Zuza Jabłońska. Między innymi dlatego, że partię orkiestralną napisał mój kolega, Miłosz Wośko. Znam Miłosza i wiem, co potrafi. Połączyłem go z młodymi muzykami, bo lubię, jak się spełniają marzenia. Nagle widzę, jak orkiestra ZPSMI w Warszawie w liczbie 80 dzieci pod dyrekcją Radosława Labachuła gra tę piosenkę fanatycznie. Wtedy mam ciarki, że udało się zrealizować jakiś pomysł, który urodził się już kilka lat temu. Dziś to się dzieje i nas wzrusza. Jest kolęda, ostatnia na płycie, którą zaśpiewała Malwina. To jest utwór przeznaczony na dzień 24 grudnia, pastorałka 2018. Dawno nie miałem takiego braku dystansu do swojej płyty, jak do tej, i to też jest fajne.

„Święta według nas”, utwór, który nagrałeś z Zuzą Jabłońską, wyjątkowo zdolną młodą polską wokalistką, bardzo wzrusza. Przypominacie w nim o różnych ważnych sprawach, o których na co dzień zapominamy.

Masz rację. Zapominamy o tym, że gdy my mamy święta, dla nas to się wiąże z bezpieczeństwem, z rodziną. Jednak w tym samym czasie gdzieś obok są ludzie, którzy są samotni, cierpią i tęsknią.

czeslaw_mozil_3

Kogoś nie mają, są samotni. O tym śpiewa Zuza. Nawet jak teraz o tym mówię, to mam dreszcze na całym ciele. Bardzo Ci dziękuję za tę piosenkę, to jest dobry przekaz. Na płycie znajdziemy także zabawne i dziwaczne utwory.

Jazzowe jest trio, Antek, Staszek i Wiktor, chłopcy mają po 15 lat i nagrali piosenkę „Świąteczna premiera”. Śpiewam tam na początku, pytając, dlaczego te wszystkie świąteczne piosenki muszą być takie same, nie mogą by trochę jazzowe? Pełne improwizacji? I wtedy chłopcy, a konkretnie Staszek, zaaranżowali ten utwór… oni mają po 15 lat, ale jak Państwo posłuchają, to nie będą chcieli uwierzyć, że ten utwór nagrali tacy młodzi ludzie. Rośnie pokolenie młodych muzyków, które jest naprawdę imponujące.

Podoba mi się to, że wykorzystujesz na tej płycie różne instrumenty. Czasem jest cała orkiestra, czasem kwartet, czasem tylko chór, a czasem Ty grasz na fortepianie, dzieciaki śpiewają. Na tej płycie słuchacze znajdą mnóstwo różnorodnych piosenek.

Mam nadzieję, że dla dzieci z różnych szkół muzycznych to jest inspirujące. Mam szczęście do cudownych ludzi. Jeżeli dzwonię do swojej przyjaciółki Agnieszki Greli-Fedkowicz, która jest zawodowym muzykiem i uczy w Krakowie gry na harfie, gra profesjonalnie, dawno temu utworzyła klasę harfy w krakowskiej szkole, i pytam, czy ma kilku uczniów, którzy mogliby zagrać w utworze z harfą w roli głównej instrumentu, ona odpowiada, że ma 13 uczniów do wyboru. Zdecydowaliśmy, że robimy piosenkę z całą klasą młodych harfistów. W ten sposób piosenka „A dzieci spać” jest grana przez całą klasę harfy Agnieszki. Jaram się tym. W Radzyniu Podlaskim spotkałem orkiestrę akordeonową, która zagrała piosenkę „Kaloryfer, który gra”. Oni nie mogli się doczekać, kiedy nagrają piosenkę, w której w święta nie chcą mieć Nintendo, ani nie chcą PlayStation, chcą, żeby ktoś podarował im kaloryfer, który gra, czyli akordeon. Cała orkiestra z Radzynia Podlaskiego, która nagrała tę piosenkę, jest fantastyczna. Takich historii jest mnóstwo. Każda piosenka to inna opowieść.

Jest jeszcze taki tekst, który mnie zaskoczył, jest dwuznaczny, śpiewacie o miłości między gwiazdką i czubkiem na choinkę.

Tam są różne rzeczy. Mnie się wydaje, że z tekstami jest tak, że, jak ktoś szuka drugiego dna albo trzeciego, zawsze je znajdzie. Nawet w kolędach takich jak „Lulajże Jezuniu”. Myślę, że potrzebujemy podejść z dystansem do świąt i trochę wyluzować. Taki kalendarz adwentowy jest idealnym momentem, żeby przygotować się na te święta. Powoli. Takie jest moje odczucie i dlatego to jest bardzo inspirowane duńską tradycją. W Danii 1 grudnia dobranocka dla dzieci przekształca się w serial dla całej rodziny i wszyscy mieszkańcy Danii oglądają codziennie nowy odcinek, nową bajkę. To jest kolejna odsłona tego bajkowego serialu, kontynuacja. Zanim seriale stały się popularne, to w Danii ten wątek 24-odcinkowy już był, mam wrażenie, że od zawsze. Dla dorosłych są formy stand-uperskie. To są krótkie formy. Dlatego mój pomysł był taki, żeby te piosenki były krótkie, bo krótkie formy powodują, że włączamy tę płytę i słuchamy jej bez znudzenia.

To prawda. Są utwory, które mają nieco ponad minutę. Tylko niektóre są dłuższe.

Do 2 minut optymalnie.

Pozostawiasz niedosyt.

Po jednej czekoladce na jeden dzień. Tylko tyle.

Czesław, ile radości miałeś przy nagrywaniu tej płyty?

Miałem ogromną radość. To jest tak wzruszające, że ona już jest. Widzę, że te teledyski są nagrane i wychodzą w świat. Słyszę, że radiowa Trójka gra je codziennie o 7:40. Mam nadzieję, że ten projekt będzie żył latami i że słowo „grajek” nie będzie obraźliwie. Bycie nerdem, granie na akordeonie czy fagocie, oboju, to nie jest nic negatywnego i mam nadzieję, że to się przyjmie na stałe. Będzie jak z Erykiem z Poznania w piosence „Reni ferie”. Spotkałem brata Eryka w Cardiff, powiedział mi, że jego młodszy brat gra na akordeonie. Pokochał ten instrument, ponieważ w rodzinie słuchali dużo Czesław Śpiewa. Eryk, który teraz ma 15 lat, od 7 lat gra na akordeonie, jest świetnym, młodym akordeonistą. Miałem przyjemność spotkać go w Poznaniu. Te historie, w których koło się zatacza, są bardzo wzruszające. Mam nadzieję, że płyta dotrze do słuchaczy, że walor edukacyjny wybrzmi, że będziemy w telewizji częściej słyszeć dobrą muzykę, bo przyznaj, że jak słyszysz piosenkę z Zuzą Jabłońską albo pastorałkę z naszej wspólnej płyty, to nie słychać w tych utworach, że grają tam dzieci, które mają 15 lat. To brzmi jak z Hollywood. Orkiestra z Krakowa I stopnia to są 12-letnie dzieciaki, które grają pastorałkę tak, że szczęka opada. Gdybym tę płytę wydał bez teledysków, to byśmy nie mogli tego wyczuć, ale kiedy widzisz dziewczynki, Tosię, Gosię, Michalinę z Bydgoszczy, które mają po 8 lat i grają – Tosia na pianinie, Gosia na flecie, a Michalina gra na skrzypcach, to serce ci rośnie. Dlatego się cieszę, że ta płyta razem z teledyskami może jednak odczarować coś lub kogoś.

W jakim stopniu to jest projekt komercyjny? 

On jest komercyjny. Myślę, że wszystko, co związane ze świętami jest komercyjne. Umówmy się jednak, że ja jestem swoim własnym wydawcą, mam dystrybucję hip-hopową – Step Records, ale to, co zrobiliśmy, nie jest chyba komercyjne, skoro szukałem sponsora, waliłem do drzwi telewizji, a oni mnie odrzucili. Jest mi trochę przykro, że było tak trudno się przebić z tym projektem, ale myślę, że może dobrze, że ten projekt jest, jaki jest, i mam nadzieję, że on będzie inspirował innych.

czeslaw_mozil_2-min

Jestem ciekawa czy w kolejnych latach będziemy śpiewać o czekoladkach, czy ciągle Last Christmas.

Myślę, że Last Christmas będziemy śpiewać jeszcze co najmniej 40-50 lat i nic w tym złego, ale skromnie mówiąc, myślę, że jest miejsce w naszym kanonie na to, żeby śpiewać nowe piosenki.

Tak na koniec. Pokaż mi swoje dłonie.

Nie obgryzam paznokci, widzisz? Polecam wszystkim mężczyznom, którzy mają z tym problem. Zwłaszcza że rozmawiamy dla lifestyleowego magazynu, chciałbym podkreślić, że po 20 latach obgryzania paznokci trafiłem do Pani Amal, która nakłada mi na paznokcie tytan. Tego nie da się obgryzać, bo to łamie zęby. Znalazłem sposób na piękne paznokcie.

Jeśli Czesław poleca, to ja dołączam. Przy okazji polecam też nową płytę, płytę z piosenkami świątecznymi. Czesław Mozili Grajkowie Przyszłości.

I YouTube kanał „Grajkowie Przyszłości”, bo wtedy będziecie mieć wszystko –i muzykę, i teledysk.

Kiedyś to były święta.

Tak jest.

 

fot.: Tomasz Sagan

Autor

Dagmara Kowalska – 181 cm wzrostu, tyle samo optymizmu, uśmiechu i pozytywnej energii składa się na niskociśnieniowca z silnym uzależnieniem od medialnej adrenaliny. Mówi, od kiedy pamięta, więc wybór drogi zawodowej był naturalny. Prócz słowotoku, ma ważną umiejętność słuchania. Zawodowo raczkowała w bydgoskim radiu i telewizji, szkołę dziennikarską przeszła w mediach publicznych: Jedynce i Czwórce. Warsztat telewizyjny doskonaliła w TVN Warszawa, TVP 1, TVP Polonia i TVP Warszawa. W Chillizet codziennie nastawia słuchaczy na chillout i dzieli się historiami swoich gości. Na papier przelewa wszystko to, co nie zmieściło się w eterze. Uzależniona od teatru, kina i motoryzacji. Scena eventowa jest jej żywiołem, wszędzie jej pełno. Działa zgodnie z zasadą: im więcej zadań, tym więcej kreatywności. Zaprasza do swojego świata pełnego inspirujących ludzi. Zajrzycie?

Przeczytaj również

Instastory

To trochę smutne, że ten felieton przeczyta pewnie promil osób,

Nasze magazyny

Reklama

Reklama

Follow on Twitter