Wczoraj był 11 listopada, tak?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Co roku zastanawiam się nad jednym – iść, czy nie iść? Nie, że na marsz. Do sklepu.

Miałem ten dzień spędzić w zadumie i z pieśniami patriotycznymi na ustach, do zdarcia gardła, jak pewnie każdy z Was, ale zapomniałem się zaopatrzyć w kilka produktów spożywczych przedwczoraj. 

Obleciał mnie strach, że będę musiał zamówić pizzę, albo, nie daj Boże, kebaba, bo wszystkie sklepy pozamykane.

Wszystkie? Nie. Jest jedna mała franczyza, która zawsze jest otwarta w niedziele i święta. Nie wiem, czy dlatego, że Rydzyk ma w niej udziały, czy, że jest punktem pocztowym, czy właścicielowi w weekend bardzo powiększyła się rodzina, ale jest gdzie zrobić zakupy.

 
Reklama
 
Reklama

Dbając o ekologię, na ten dzień wybrałem najbardziej patriotyczną torbę, jaką miałem w domu, czyli tę z „Legionami”. Nie tymi Piłsudskiego, tylko Gajewskiego. Zastanawiałem się, czy jest podobna torba z Borysem Szycem, jako Piłsudskim, która weszła na rynek dwa tygodnie wcześniej, ale nie zajmowałem sobie tym głowy zbyt długo, podobnie jak chyba „Legiony” samym Piłsudskim, bo – i tu spojler – jest w jednej scenie.

W sklepie nie miałem pomysłu na jakieś patriotyczne zakupy. Kupiłem składniki na zupkę dahl i, czekając w długaśnej kolejce do kasy, zacząłem się zastanawiać, jak być patriotą, kiedy nie ma okazji do przelewania krwi za ojczyznę? 

Pomogła mi strona z patriotyczną odzieżą, która radzi, żeby m.in pamiętać. I o polskiej historii i jej bohaterach, a i cieszyć się z polskich sukcesów.

Niby proste – pomyślałem, ale jak postałem trochę dłużej w tej sklepowej kolejce, naszły mnie wątpliwości.

Zauważyłem przede wszystkim, że wspomniana przeze mnie strona proponuje mi wspominkowe etui na telefon ze znaczkiem Polski Walczącej i Powstaniem Warszawskim, więc, po pierwsze nie byłem pewny, co dokładnie rozumieją przez sukces, a po drugie – stroje tej marki i symbole, które są na nich, widziałem przed wyjściem z domu w telewizji, jak szły z racami obok falang i zagranicznych gości z Forza Nuova.

 
Reklama

Co prawda, znak Polski Walczącej i swastyka były obecne w przestrzeni publicznej obok siebie w latach ’40, ale, z tego co pamiętam z lekcji, chyba nie po tej samej stronie barykady.

Podobnie mam ostatnio z rozróżnianiem bohaterstwa, bo już nie wiem, czy lepszy jest Pilecki, czy raczej Waluś? Czy bardziej AK, czy jednak brygada świętokrzyska?

Na wszelki wypadek w pamięci zapisuję wszystkich, a na koszulkach nie noszę nikogo poza Rickiem i Mortym.

Strona z dekalogiem radzi też, żeby dbać o czystość – i tu Was zaskoczę – języka.

Z drugiej strony nie wiem, jakie błędy można popełnić przy skandowaniu „cała Polska śpiewa z nami, wypierdalać z pedałami”, czy „nie islamska, nie laicka, ale Polska katolicka”. Ale muszę przyznać, że pełna, zdrowa, katolicka rodzina krzycząca „Tu jest Polska, nie Izrael” troszkę sprowokowała mnie do zakupienia pudełka macy.

Jednym z punktów w patriotycznym dekalogu jest zasada, żeby płacić podatki. I tu się zgadzam absolutnie. I tu się nie uchylam. 

Ale uczciwie przyznam, że powziąłem kiedyś decyzję, żeby nie zarabiać zbyt dużo, aby rządzącym od nadmiaru moich pieniędzy nie poprzewracało się przypadkiem w głowach.

Na koniec, w tym dekalogu patrioty stało też napisane, żeby wspierać i rozwijać polską gospodarkę i właśnie z tą myślą zakupiłem 200 ml czystej polskiej wódki i jeśli wyniesiecie jakiś morał z tej mojej wczorajszej przygody, to chciałbym właśnie, żeby była to chęć patriotycznego wspierania polskiego przemysłu gorzelnianego i zakupy przez Internet.

O nic innego mi nie chodzi.

Tym czasem, czekając na jutro z „Kabaretu” Boba Fosse’a, życzę Wam wszystkim

 
Reklama

Buonanotte!

Reklama