Mocno uziemiona Mariola

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Przesyłam Wam pocztówkę zza okna. Już trzy miesiące, uprawiam permanentną pochwałę lenistwa.

Patrząc przed siebie, pozwalam lirycznemu demonowi, by zawładnął całym moim jestestwem. Siedzę i wpatruję się w nieruchomy widok zza okna, czasami sąsiad przejedzie kosiarką, zmienia się tylko pogoda. Cała reszta nawet nie drgnie.

Głowa odpoczywa, niech to trwa. Każdego dnia po trzynastej czekam na kata, wiem o tym, że szykuje się na mnie. Czekam tylko, aż listonosz przyniesie dla mnie wyrok z nowymi rachunkami i wezwaniami. Dzwoni telefon.

Piotr słucham.

 
Reklama
 
Reklama

Dzień dobry, tutaj kat, czy Pan Piotr?

Tak, dzień dobry Panie kacie? 

Mamy problem Panie Piotrze.

Ale w czym tu problem, pytam, zabiera Pan mnie i po sprawie chyba?

Kat: Nie, nie, spokojnie. Jestem z pierwszego poziomu, dopiero poziom piąty to kosa. Dzwonię bo mamy informację o tym, że nic Pan nie robi. Nie posiada Pan ubezpieczenia na życie, na dom, od nagłych złego losu przypadków, na zbita szybkę w iphonie, na sprzęt fotograficzny i parę innych. Już nie wspomnę, że od 10 lat nie daje Pan na tacę. Zostanie Pan bez księdza na własnym pogrzebie. Nie odkłada Pan też na emeryturę. I do tego kawaler. Mało Pan produkuje, nic nie kupuje. Jak tak dalej pójdzie to biznes nam siądzie. Upadną centra handlowe, globalne marki odzieżowe, nie będzie dnia babci, dnia kobiet, tłustego czwartku, o tym, że Chińczycy się wkurwią nie wspomnę. Zalegają nam w magazynach znicze, na trzy sezony „wszystkich świętych. Ktoś to musi kupić przecież.

 
Reklama

Piotr: Ale to tylko ja, czy aby na pewno, by tak nie można było po cichu, z daleko od tego wszystkiego przeżyć życia. Ja zwyczajnie chcę mniej.

Kat: Mówię po dobroci, bierz Pan jakiś kredyt, to na chwilę odpuścimy. Najlepiej telewizor. Wiemy, że Pan nie posiada. Rozpiszemy to na 50 rat zero procent to Pana zmobilizuje do produkcji i opłat. Poza tym, publikujemy w tv mnóstwo informacji oraz rozrywek, które wpłyną na Pana powrót do normalnego, porządnego życia, pewnie od razu na samochód się Pan zdecyduje. To jak?

Piotr: Nie, ja już nie chcę, już produkowałem, goniłem, kupowałem więcej i więcej, ale dopiero teraz czuję się szczęśliwy.

Kat: Stój Pan, przełączam nam dwójkę.

Kat 2: Halo, Pan Piotr? Dzień dobry.

Piotr: Piotr przy telefonie.

Kat 2: Pana adres ten sam jak do korespondencji ? 

Piotr: Tak.

Kat 2: Wysyłam Panu nowy sprzęt, Na tych starych aparatach wprawdzie to tak samo można dziś pracować jak trzy lata temu, ale stary sprzęt to klienta z niskiej półki tylko zainteresuje. Ma Pan się ubierać w najnowsze zdobycze technologii. Wzbudzi Pan wtedy zaufanie i podziw. Zacznie Pan odbudowywać swój rynek, praca po 10 godzin, 6 razy w tygodniu, tak jak Pan lubił. W niedzielę spacer po parku, wieczorem mailing, co by na poniedziałek rano każdy klient mógł ofertę odebrać o 9:07 na swoim biurku. Na 2 lata rozpisuję raty, bo potem trzeba będzie nowe kupić, ale to Pan wrzuci w koszty. Będzie z czego. I znowu Pan nas wesprze. Wysokie dochody dadzą panu nowego ducha. Dopóki nie ma Pan rodziny to i na wakacje starczy. Jak się dzieciaki pojawią to pokombinujemy z jakimś dodatkowym etacikiem i zatrudnimy młodego fotografa, co będzie tyrał na Pana i nas. Wtedy też, odpada ten spacer w niedzielę. Ale warto, poczuje Pan szczęście i spełnienie, dzieciaki podziękują za Pana ofiarę.

Piotr: Sam nie wiem. Co z moimi podróżami? Co w tym złego, że chce zobaczyć świat, siedzieć całymi dniami na Khao Sok. Wie Pan, że wschody słońca czerwone jak wiśnie mają? Dookoła dżungla, a małpy milkną, kiedy się podpływa do brzegu. Jeszcze cała Afryka do zobaczenia, Himalaje, chociaż z dołu poczuć ich zapach, smak świeżego kardamonu z Indii mnie ciekawi i Bałkany przecież na wyciągnięcie ręki. Nie przystąpię na Pana propozycje, ale będę wysyłał relacje z podróży, ludzi to zainteresuje, poznają świat zobaczą inne życie, zbliżą się do innych cywilizacji. To ma sens.

Kat 2: Piszę wiadomość do Kata z poziomu 3. Ty, Grzesiek wysyłam Ci zaraz kolesia. Trudny przypadek. Chyba potrafi myśleć jeszcze samodzielnie, ma pasję i wierzy w marzenia. Dokręć go mocno, a potem wyślemy Mariolę.

Grześ: Mariolę?

Kat 2.: Tak, taką mocno uziemioną Mariolę. Przeszukaj u siebie, co by uziemiona była kredytem na 30 lat, duże mieszkanie w kamienicy i karnetem rocznym na fitness. Duże oczy, mocne rysy i Kraków, to zadziała. Tylko sprawdź dokładnie, co by jakiś porywów artystycznych nie miała, jeszcze się zgadają. Razem silniejsi będą, stracimy obu od razu. Jeszcze nas wyślą po nich na głębokie wody Khao Sok. Słyszałeś, że tam strzelają?

Grześ: No, tak strzelają, strzelają. Jakaś taka mądra ta Mariola ma być?

Kat 2: Co z Tobą? Sam se wymyśl, robisz na trójce drugi rok. Już Cię totalnie odmóżdżyli? Nie spierdol tego, bo nas wyślą po nich.

Grześ: A jak się z Mariolą nie zakochają to może by księdza my wysłać do tego Krakowa? Może się nawróci?

Kat 2: Człowieku, zerknij w jego CV. Dwa lata po apostazji, to naprawdę poważny przypadek.

Grześ: Dobra, dobra, dawaj go.

Piotr: Halo, Kacie jesteś tam?

Kat 2: Tak. Koledzy z poziomu trzy, już nie będą tacy mili! Przyjdziemy po Pana, zabierzemy wszystko, znajomi się odwrócą, rodzina zwątpi. Chce Pan tego? Nie potrzebujemy kolejnych bezproduktywnych artystów, myślicieli i innych odmieńców. Przełączam na trójkę, zostań na linii.

Kat 3: Halo, ma Pan trzy dni na decyzję. Potem tniemy Panu zasięgi na facebooku. Bez tego ludzie zapomną o Panu. Zablokujemy instagram. Przestanie Pan istnieć. Ekonomiczna katastrofa. Jeśli to Pana nie ruszy, koledzy z czwórki załatwią chorobę. Nie polecam. Od razu, trzeba będzie prywatnie do specjalisty, bo z ubezpieczenia nie doczekasz wizyty. Opowiedzieć o poziomie piątym?

Piotr: Dziękuję, nie trzeba.

Kat: Dobra decyzja. A, i nie próbuj uciekać. Mamy swoich ludzi w każdym miejscu na ziemi. Nawet tym w Bieszczadach skończą się wakacje i pomysły na swoje życie. Wysyłam dokumenty i sprzęt. Haloo? Jest tam Pan jeszcze?

Piotr:

………

Reklama