„Sytuacje mogą się zdarzyć, gdy im na to pozwolę”. O couchsurfingu i bezpieczeństwie kobiety w podróży

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Sposobów na podróżowanie jest tyle, co kierunków samej podróży. Gdy pozwalają nam na to finanse, możemy podróżować jak sułtan, czy neokolonialny demiurg, który sprawdza stan swoich włości. Możemy odkładać miesiącami, by pozwolić sobie na wyjątkowo inkluzywny, niespecjalnie odkrywczy wyjazd do hotelowej enklawy, by poznać, głównie, kreatywność obsługi w robieniu origami z ręczników. Możemy wybrać biuro podróży i zwiedzić oficjalne zakątki Grecji, czy zorganizować to samemu, oglądając wszystko, co zobaczyć można. Możemy też przekimać u kogoś na kanapie.

coachsurfing

Surfowanie po kanapach

Couchsurfing, bo o tym mowa, przetłumaczyć można (dość frywolnie) na surfowanie po kanapach tego świata. Jest to zbiór entuzjastów tanich podróży, szukających przyjaźni, drugiej połówki oraz możliwości dotarcia do miejsc dostępnych tylko dla lokalsów. Ponad 400 000 gospodarzy i 4 miliony podróżujących. Wśród nich – Monika.

— Pierwszy raz zalogowałam się przypadkiem. Trochę bez planu podróżowałam z koleżanką po Grecji, spałyśmy na plażach. Spotkaliśmy tam dwie Polki i one podsunęły nam ten pomysł — opowiada. — Poszłyśmy wtedy spać do pewnego Greka. Początkowo byłam zaniepokojona, ludzie są różni, wszystko się może zdarzyć, ale jedyne co nam się przydarzyło to średnio wygodne łóżko i nocne rozmowy. To mnie przekonało, że warto spróbować raz jeszcze.

Monika podróżuje już od kilku lat. Zwiedziła ponad dwadzieścia lokacji w Azji, Afryce, Ameryce Południowej i Europie. Grała w kasynie w Casablance, dała kosza Francuzowi pod wieżą Eiffla i wygrzewała się na marokańskich plażach. Obecnie mieszka na Malcie, gdzie pracuje.

Bez ryzyka więcej zabawy

Couchsurfing funkcjonuje w postaci aplikacji na smartfona, która pozwala oferowanie darmowej kwatery podróżnikom i znalezienie lokum podróżującym.

— Jest to aplikacja, która łączy podróżników i ułatwia podróżowanie. Dwa lata temu, gdy użyłam jej po raz pierwszy, było trochę inaczej, natomiast obecnie wprowadzono system weryfikacji, który potwierdza tożsamość danej osoby. Kiedyś były Moniki Podróżniczki, teraz wymagane jest prawdziwe imię i nazwisko — mówi Monika.

Każdy gospodarz (host) i podróżnik weryfikowani są również przez samą społeczność za pomocą recenzji i opinii. Warto sprawdzać także opis własny tej osoby, jak często loguje się do systemu i jak szybko odpisuje na „powitanie”, których mamy tylko dziesięć na siedem dni. Dobrze też skorzystać ze zdrowego rozsądku.

— Jak sprawdzamy osobę i zauważamy pewne nieścisłości, luki to nie ma co ryzykować. Nie warto też od razu spotykać się w mieszkaniu hosta, tylko w neutralnym, publicznym miejscu, żeby porozmawiać i bliżej poznać tego człowieka.

Blondynka w Dubaju

Dlaczego warto skorzystać z couchsurfingu?

— Pamiętam, na przykład, jak przypadkiem wylądowałam w pięciogwiazdkowym hotelu w Dubaju — mówi Monika.

Zatrzymała się u hosta wraz z jedną dziewczyną – Sarą. Młoda Pakistanka przyjechała zrobić niespodziankę swojemu kochankowi – milionerowi z Pakistanu, którzy przyjechał do Dubaju w interesach. Sara wyprowadziła się pod nieobecność hosta, co nieco go zdenerwowało i po kilku dniach wyprosił także Monikę.

— Napisałam wtedy do tej dziewczyny, że może skoczymy gdzieś na kawę, bo zmieniam hosta.

Jako że złapały dobry kontakt, a Pakistanka czuła się nieco samotnie, zaprosiła Monikę do hotelu. Tak spędziły kilka dni.

— Sara i jej kochanek wieczorami zazwyczaj wychodzili na kolację. Jednego razu, gdy wieczorem brałam prysznic, usłyszałam nagle pukanie do łazienki.

Sara powiedziała jej, że muszą się natychmiast wyprowadzić. Było jakoś po 22. Tłumaczyła, że jej kochanek jest na nią zły i jej groził.

— Myślała, że jak wyzna mu uczucie, to zostawi żonę. Poczuł zagrożenie i stał się agresywny.

Sara zaczęła się pakować, więc Monika zrobiła to samo. Nagle kochanek Sary wszedł do pokoju.

— Zaczęli rozmawiać, ale wiedziałam, że chcą prywatności. Zostałam w pokoju gościnnym. Cały czas byłam czujna, nasłuchiwałam gotowa dzwonić na policję i wpaść tam z nożem.

Nic się jednak nie zdarzyło. Około drugiej w nocy wyszli z sypialni. Pakistańczyk oświadczył, że dziewczyny mogą tu zostać tak długo, jak im się podoba.

— Wtedy się zezłościłam tą sytuacją, poczułam, że nie jestem tylko biernym obserwatorem, ale też aktywnym jej uczestnikiem. Powiedziałam mu, co o nim myślę, czyli że nie ma szacunku do kobiet i myśli, że jest dobrym człowiekiem, choć jego czyny świadczą przeciw niemu. W końcu się przyhamowałam, ale pamiętam, że przez cały czas stał osłupiały i słuchał. Nigdy tego nie zapomnę. Na koniec przeprosił. Sara powiedziała mi potem, dlaczego zmiękł. Otrzeźwiło go, jak zobaczył osobę postronną tak przerażoną jego zachowaniem.

coachsurfing_2

„Sytuacje mogą się zdarzyć, gdy im na to pozwolę”

Mimo wszystkich zabezpieczeń aplikacji Couchsurfing zawsze pozostaje jeden element, przed którym nie da się uchronić. Ludzie. Szczególnie narażone są podróżniczki, zarówno ze względu na większą w ich przypadku możliwość naruszenia ich nietykalności, jak i prawodawstwo niektórych państw, w których kobiety wciąż uważane są za podmioty.

— Mam czasami obawy w stosunku do ludzi, którzy chcą u mnie zostać, czy u których ja chcę znaleźć nocleg. Moja pierwsza myśl jest taka – czy ta osoba jest zagrożeniem? — opowiada Monika. — Częściej, z biologicznego punktu widzenia, podejrzewam mężczyzn niż kobiety, bo dla mnie są potencjalnie groźniejsi. Co śmieszniejsze, zazwyczaj nocleg znajduję właśnie u płci przeciwnej. Nie szukam konkretnie mężczyzn, ale rzadziej otrzymuję wiadomości od kobiet.

Jak sobie z tym radzić?

— Trzeba być przezornym, ale nie przestraszonym. Oczywiście, strach to naturalny odruch, ale nie można bać się relacji z człowiekiem. Badacie się wzajemnie, na ile możecie pozwolić sobie na zaufanie, i jeśli komuś brakuje tej inteligencji emocjonalnej, to lepiej zrezygnować z couchsurfingu. Świat może być dla ciebie niebezpieczny lub nie. To ty decydujesz się na to, czy się w coś wpakujesz — mówi Monika.

coachsurfing_3

Dobre nastawienie przede wszystkim

— Często podróżowałam autostopem. Najczęściej zatrzymywali się mężczyźni, bo wiedzieli, że mają przewagę. Ja wiedziałam jednak, że mam sprawny umysł i siłę przetrwania, czego nie pozwoliłam sobie odebrać. Poznałam dziewczynę, która też często podróżuje w ten sposób. Była zaskoczona, że nikt nie próbował mnie obmacywać, czy gdzieś wywieźć. Będąc w Maroko, jeżdżąc wyłącznie z mężczyznami, zwiedziłam pół kraju. Ja jednak nie dziwiłam się, że jej przydarzały się takie nieprzyjemności. Nie chcę przerzucać na nią odpowiedzialność za cokolwiek, co jej się przydarzyło. Brakowało asertywności w jej zachowaniu, ona przyjmowała tę sytuację. Od razu zakładała, że coś się musiało przydarzyć mnie, bo jestem kobietą. Ja podróżowałam jako podróżnik. Nie jako kobieta, mężczyzna, ale podróżnik. Jeśli wchodziła do samochodu pełna obaw, że coś się stanie, jej zachowanie też się zmieniało i ludzie to wyczuwają. Wyczuwają ofiarę. Przez te kilka lat jak podróżuję, starałam się właśnie wyzbyć poczucia bycia ofiarą. Myśl przewodnia tego, jak podróżuję to – sytuacje mogą się zdarzyć, gdy im na to pozwolę. Nauczyłam się panowania nad sobą podczas podróży. Mógł mi się wyładować telefon, mogłam nie mieć mapy, ktoś mnie zaczepił, ale nie mogłam się złościć, bo to byłby dodatkowy bagaż, który musiałabym nosić. Celem mojej podróży jest doświadczanie nowych rzeczy. Nie mogę tego stracić z oczu. Wszystko inne muszę zwalczyć, pominąć lub porzucić.

Autor

Jakub Wejkszner – już-nie-prawnik, jeszcze-nie-filozof. Wśród swoich zainteresowań wymienia jednym tchem współczesną estetykę, literaturę, filmy Davida Lyncha oraz performatykę codzienności na przykładzie osób, które notorycznie stoją w przejściu. Jego główną aspiracją w życiu jest zostanie publikowanym autorem, ewentualnie, w przypadku niepowodzenia, kimś, kto (nieudolnie) przetłumaczył sobie, że społeczeństwo po prostu nie było na to gotowe. Redaktor prowadzący Anywhere.pl.

Przeczytaj również

Instastory

To trochę smutne, że ten felieton przeczyta pewnie promil osób,

Nasze magazyny

Reklama

Follow on Twitter

Reklama


Reklama
Advertisement