Kompletne zaskoczenie na polskiej scenie muzycznej! Oto – Blauka

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Blauka – duet w życiu i na scenie, ich debiutancki album „Miniatura” 27 września 2019 ujrzał światło dzienne, ta płyta to zbiór przemyśleń, marzeń i galimatiasów ludzkich relacji, wrzucony do abstrakcyjnego worka pełnego groteski, absurdu i dystansu do samych siebie. Georgina Tarasiuk – autorka tekstów i muzyki oraz Piotr Lewańczyk – basista i producent muzyczny.

 

Kto jest pomysłodawcą Blauki i skąd pomysł na taką nazwę waszego duetu?

Blauka zaczęła się od prywatnej relacji i nie powstała z inicjatywy jednej osoby. Czymś naturalnym było dla nas wspólne tworzenie muzyki, a “Miniatura”, czyli nasz debiutancki album, to efekt dwuletniej pracy. Przez dłuższy czas szukaliśmy nazwy, która będzie dla nas tożsama, a musimy przyznać-znalezienie takiej nie było łatwym zadaniem. Przerobiliśmy wiele wersji, z czego niektóre zachowały się jeszcze w nazwach roboczych pierwszych sesji nagraniowych! Pamiętamy jak dziś zdziwienie Marcina Gajko [realizatora miksów albumu], który będąc przyzwyczajonym do nazwy roboczej, po raz pierwszy zobaczył w nazwie pliku audio “Blauka”. “Blauka?”- spytał i odparł po czasie: ”Całkiem dobra nazwa!”. Blauka w mowie potocznej oznacza wagary.

 
Reklama
 
Reklama

Dla jakiego słuchacza jest Miniatura?

“Miniatura” nie powstawała dla określonego typu odbiorcy, choć zastosowane na płycie różnorakie i dość bezkompromisowe zabiegi muzyczne i tekstowe skłaniają ku słuchaczowi zdecydowanie świadomemu. Zdajemy sobie sprawę, że to, co robimy odbiega od kanonu obecnego „mainstreamu”, ale takie było założenie – zrobić coś, co wnosi kolejną wartość i nie powiela utartych schematów w polskiej muzyce. Co więcej, jak pokazały nam nasze tegoroczne koncerty, „Miniatura” jest albumem międzypokoleniowym. Na widowni widzieliśmy osoby w różnym wieku: byli dwudziestolatkowie, a nawet nastolatkowie, nasi rówieśnicy oraz pokolenie naszych rodziców. Cieszy nas ten widok, udowadniając, że nasza muzyka i teksty docierają do wielu osób – bez względu na wiek.

Opisujecie swój gatunek jako „retrospektywny rock rekreacyjny”? Gdybyście mogli wytłumaczyć o to za styl?

“Retrospektywny rock rekreacyjny” to nasze “oczko” puszczone do słuchacza. Bo jak określić styl muzyczny własnego zespołu? Czy to mainstream, pop, czy może już rock? Big beat…? Nieee, to też zupełnie nie to. Muzyka alternatywna? A co dokładnie dziś oznacza w Polsce muzyka alternatywna? No właśnie. Jest to wiele pytań, na które nie byliśmy w stanie odpowiedzieć, stąd wymyśliliśmy swoją absurdalną nazwę gatunku. Jak się okazało, z groteską “retrospektywnego rocka rekreacyjnego” zrobiło się nam całkiem do twarzy – odszyfrowanie znaczenia każdego ze słów w zasadzie najlepiej opisuje muzykę, która kryje się za nazwą Blauka.

 
Reklama

Skąd pomysł na okładkę?

Przykładamy dużą wagę do wizualnej strony Blauki. Staramy się, aby nasze teledyski były wyjątkowe, nie inaczej postąpiliśmy z naszym pierwszym samodzielnym wydawnictwem. Autorką ilustracji i całego projektu jest Natalia Trochowska. Projekt graficzny “Miniatury” przeszedł kilka metamorfoz zanim ostatecznie przyjął swój obecny kształt. Natalia na długo przed premierą dostała od nas cały album do odsłuchu, żeby móc skorzystać z jak największej liczby bodźców, pobudzających do tworzenia i musimy przyznać, że znakomicie nas wyczuła! Ilustracja, która kryje się pod charakterystycznym, frontowym okienkiem, zawiera w sobie kilka głębi, a sam projekt w wersji fizycznej można złożyć na kilka sposobów, żeby słuchacz mógł sam wybrać swoją wersję „Miniatury”.

Teksty waszych utworów są po polsku, za co ogromny plus. Skąd czerpiecie inspiracje do tworzenia tekstów i w jakich okolicznościach powstały słowa do piosenek na Miniaturę?

Słowa, które zostały spisane na tym albumie, są analizą obserwacji ludzkich emocji. Niektóre z nich są bardziej osobiste, tak jak w piosence „Haj”, inne powstały z zasłyszanych mimochodem historii czy długich nocnych rozmów z bliskimi. Kilka z nich zostało zainspirowane przez jedno przypadkowe słowo, które pociągnęło złożony ciąg myślowy. To piosenki marzycielki, która pomimo coraz cięższego plecaka pełnego różnych doświadczeń, cały czas patrzy w przyszłość ze szczęśliwym wyrazem twarzy. Dla nas najbardziej emocjonujący moment nadchodzi wtedy, kiedy słyszysz własne teksty na ustach innych ludzi na koncercie. Patrzysz im w oczy i wiesz, że w tych piosenkach odnajdują siebie i znajdują często to, czego im brak i za czym tęsknią.

Lepiej kochać zawzięcie czy zażarcie?

Każdy znajdzie tu inny dogodny dla siebie priorytet. Lepiej kochać szczerze.

Kiedyś pewien artysta powiedział, że jego „Muzyka jest dla wszystkich, ale nie dla każdego” – czy z Wami jest podobnie? Do kogo chcecie kierować swoją muzykę?

Mówią też, że niektórym „muzyka w życiu nie przeszkadza”. Bardzo byśmy chcieli kierować naszą muzykę do tych osób, którym muzyka jednak zdecydowanie przeszkadza!

Prężnie działacie w social mediach, lubicie dzielić się swoim życiem, chociażby tym muzycznym ze wszystkimi dookoła?

Social media poniekąd definiują działalność artysty w obecnych czasach. Pozwalają na ciągły kontakt ze słuchaczem, co często jest bardzo ciekawym doświadczeniem. Jest to bardzo dynamiczne medium. Na naszych “blaukowych” kanałach dzielimy się głównie życiem muzycznym, bo ono jest esencją. Czasami zdarzy nam się przemycić coś z życia codziennego, z przestrzeni, w której żyjemy. Nagrywanie różnych momentów z etapu powstawania płyty sprawiało nam ogromną frajdę, tak samo, jak pokazanie słuchaczom jak podpisywaliśmy ich płyty zamówione przed premierą. Ważne jednak, aby pewną przestrzeń zostawić dla siebie i nie rozpraszać uwagi błahymi kwestiami.

Gdybyście mieli wskazać jednego polskiego artystę, którego musielibyście słuchać do końca życia, kto to by był?

Pragmatycznie myśląc, wskazalibyśmy artystę o możliwie rozbudowanym dorobku artystycznym, na przykład Czesława Niemena, którego twórczość jest bardzo bogata i różnorodna. Z innej strony moglibyśmy się pochylić nad jednym z polskich kompozytorów klasycznych XIX i XX wieku. Ciężki wybór. Jeden z legendarnych polskich dziennikarzy radiowych, zapytany o to, jaką płytę zabrałby na bezludną wyspę, odpowiedział, że żadną, bo i tak ma ją w głowie. Mówiąc o muzyce ulubionych artystów, z nami może być całkiem podobnie.

Co chcielibyście powiedzieć ludziom, którzy pójdą do Empiku i kupią Waszą płytę?

Dzień dobry wygląda na to, że będziemy się widywać teraz trochę częściej. Dziękujemy.

Reklama