Gaspar Noé – reżyser ekstremalny

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Koszula flanelowa i bujny wąs – oto cechy rozpoznawcze tego enfant terrible francuskiego kina. Gaspar Noé od początku kariery reżyserskiej przekraczał kolejne granice dobrego smaku, łamał następne tabu i konsekwentnie szokował widownię. Jego najnowsze dzieło, jak każde poprzednie prezentowane na festiwalu, wzbudza kontrowersje już od swojej premiery w Cannes.

W „Climaxie” Noé przedstawia autorską interpretację prawdziwej historii o grupie tanecznej, która spotyka się w opuszczonej szkole, aby przeprowadzić próby. Ćwiczenia układów choreograficznych szybko jednak przemieniają się w kipiącą od seksu imprezę. W tym wypadku tytuł bardziej niż kulminację oznacza orgazm. Jeśli nie odważne i perwersyjne sceny seksu, zagwarantuje go strona wizualna. Bowiem na estetykę jego filmów, wielki wpływ miała „2001: Odyseja kosmiczna” Stanleya Kubricka.

climax_04

Bohater jego poprzedniej produkcji „Love” stwierdza, że we współczesnym kinie za mało jest spermy, krwi i łez. Noé z uporem maniaka wypełnia tę lukę. Próżno u niego szukać jakiejkolwiek mistyki i metafizyki, bo o wiele bardziej niż nasze dusze, interesuje go ludzka fizyczność i fizjologia. Sprowadza człowieka do sumy popędów i pierwotnych instynktów, których nie są w stanie zanegować żadne reguły społeczne.

Wbrew tytułowi będącego kontynuacją przedstawionej w niespełna czterdziestominutowym „Carne” historii jego pełnometrażowego debiutu, nie jest on „Sam przeciw wszystkim”. Filmy Noégo zaliczane są do Nowej Ekstremy – nurtu, jaki wykształcił się w kinematografii francuskiej. Działający w jego obrębie twórcy skupieni są na cielesności, dlatego ich zainteresowania gatunkowe obracają się wokół pornografii i horroru. Łączą seks z przemocą, bo doznania graniczne uznają za jedyne, pozwalające coś poczuć we współczesnym świecie. Tylko dzięki nim zamknięci w sobie i pogrążeni w melancholii bohaterowie, mogą być pewni, że żyją.

climax_01

Tak jak inni twórcy Nowej Francuskiej Ekstremy, Gaspar Noé każe nam zatapiać się w pełnym nihilizmu świecie. Robi to jednak w wyjątkowo oryginalny sposób, przez co  – spójrzmy prawdzie w oczy  –  jest twórcą, którego kochamy nienawidzić. Z przedstawianej przez niego niezbyt przyjemnej rzeczywistości, nawet jeśli obrazuje ją w fascynującej i hipnotyzującej estetyce, nie można uciec. W Nieodwracalnym razem ze statyczną, ustawioną blisko twarzy Monici Bellucci kamerą kazał nam przez blisko 10 minut obserwować brutalny gwałt analny. Reżyser jest bowiem równie bezwzględny dla swoich postaci co widzów. Jego nazwisko gwarantuje intensywne filmowe doznania, dlatego warto pozwolić mu doprowadzić nas do „Climaxa”.

 

Zdjęcia: Gutek Film

Przeczytaj również

Śląski tron

Kiedy po raz ostatni śląski klub zdobywał piłkarskie mistrzostwo Polski,

Nasze magazyny

Reklama

Follow on Twitter

Reklama

Reklama