ANYWHERE          TV

Vote

vote_1

Bądź trendy, idź na wybory.
Czy wybory są w modzie?
Moda na wybory

Wybory polityczne nie kojarzą nam się dobrze. Polaryzacja, podział, kłótnie, nadmiar politycznego bełkotu i zbyt duża częstotliwość tych samych twarzy, których już po prostu nie mamy ochoty oglądać. Wybory polityczne są jednak bardzo ważną i istotną częścią życia społecznego. Wie o tym nawet świat mody, który za granicą aktywnie włącza się do kampanii na rzecz aktywnego głosowania.

W Stanach Zjednoczonych, w których polaryzacja polityczna sięga podobnego poziomu, co w naszym kraju, nikogo nie dziwi, że projektanci, modelki oraz osoby związane ze światem mody mocno angażują się w kampanie polityczne. Jeśli nie chcą romansować z jedną z dwóch głównych partii, głośno zachęcają do tego, aby w ogóle wziąć udział w wyborach. Wszystko w myśl zasady, że brak oddanego głosu zazwyczaj sprzyja partii, która ma aktualnie nawet niewielką przewagę procentową.

Głośno wcale nie oznacza, że pikietują pod Białym Domem. Oznacza, że posługują się głośnym manifestem, nierzadko w najważniejszym medialnym momencie dla swojej marki, na przykład podczas pokazu mody w czasie Tygodnia Mody. Do projektantów, którzy niemal zawsze angażują się w kampanię na rzecz głosowania w wyborach należy między innymi Diane von Furstenberg, Jeremy Scott, Carolina Herrera, Tory Burch, czy Prabal Gurung.

Podczas zeszłorocznych pokazów mody każdy z nich przemycił na swój wybieg wiadomość, która nawiązywała do ówczesnych wyborów do Kongresu, które miały podobne znaczenie dla tamtejszej sceny politycznej co obecne wybory w Polsce. Czasem były to nieskomplikowane projekty graficzne z hasłem VOTE umieszczane na koszulkach modelek lub samego projektanta, a czasem były to hasła, które w jednoznaczny sposób wskazywały opcję polityczną, z którą romansuje dany designer.

Niektóre projekty z 2018 roku były mniej czytelne, ale za to o wiele ciekawsze niż najprostszy T-Shirt z napisem „głosuj”. Siostra znanego projektanta Zaca Posena, Alexandra Posen w 2018 roku stworzyła markę Resistance by Design, której pierwszym flagowym produktem była apaszka z wizerunkami każdej kobiety z partii Demokratycznej, która kandydowała do Kongresu w 2018 roku.

Cofając się w czasie do 1968 roku, warto wspomnieć też o słynnej już dzisiaj Paper Dress,która została stworzona w celu wsparcia Richarda Nixona, kandydującego w tym czasie na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Ta sukienkato jednoznaczny modowy manifest polityczny, który nie pozostawia żadnych wątpliwości, że liczy się nie tylko sam fakt głosowania, ale też to, na kogo ten głos oddajesz. Trudno stwierdzić, czy to Paper Dresszagwarantowała Nixonowi prezydencki fotel. Faktem jest jednak, że stała się bardzo wyrazistym plakatem wyborczym, który przykuł uwagę wyborców, prasy i innych mediów.

Jaki jest cel tworzenia tego typu projektów dzisiaj, kiedy spora część społeczeństwa nadal uważa, że bardziej cooljest pozostanie w domu, niż zrobienie sobie spaceru do urn wyborczych? Czy fakt, że jedna osoba kupi podkoszulek ze zwykłym napisem VOTE lub po prostu zobaczy go na rozpoznawalnej osobie, zmienia cokolwiek w politycznej rozgrywce? Podobno jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale faktem jest, że tego typu inicjatywy sprzyjają zwiększającej się świadomości społeczeństwa. Moda ma bardzo duży wpływ na ludzi, działa na nich również w sposób podświadomy, poprzez stale powtarzające się obrazki, które wyświetlają nam się na Instagramie, czy w relacjach z głośnego pokazu mody. Tworzenie limitowanych projektów związanych z wyborami politycznymi to więc jeszcze jeden duży krok w stronę większego zaangażowania społecznego.

W Polsce, w której zarówno polityka, jak i moda traktowane są w sposób nad wyraz trywialny, projektanci nie są aż tak chętni do angażowania się w kampanie na rzecz wyborów. Na szczęście mamy rzeszę innych artystów, w tym przede wszystkim ilustratorów, którzy w tym roku mobilizują wszystkie swoje siły, aby przekonać nas do pójścia na wybory.

Share this post

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

PROPONOWANE