Magiczna karuzela – recenzja komiksu: Promethea

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

„Fantazja, fantazja bo jest od tego, aby bawić się, aby bawić się” – czy Alan Moore zna słowa jednej z najlepszych polskich piosenek, tego nie wiem, lecz na pewno podziela zdanie co do roli Fantazji. Ekscentryczny scenarzysta kolejny raz prezentuje czytelnikom kompletnie szaloną historię łączącą w sobie mitologię, fantastykę naukową oraz rozważania z pograniczna kulturoznawstwa i psychologii. Prometheę spokojnie można nazwać substytutem narkotyków dla miłośników dobrej lektury.

Jeśli unikacie czytania przedmów załączonych do komiksów, tym razem wiele was ominie. Anglik już w tekście wprowadzającym do komiksu rozpoczyna konstruowanie świata przedstawionego na następnych stronach. Bawiąc się z czytelnikami w kotka i myszkę rozwija historię Promethei postaci/idei niezauważenie towarzyszącej ludzkości od lat. Ta bliżej nieokreślona wojownicza w cudowny sposób staje się motywem przewodnim twórczości wielu artystów na przestrzeni dziesięcioleci. Ku przygodzie ruszamy, gdy nastoletnia Sophie Banks prowadzi badania do pracy semestralnej, szukając śladów mitycznej postaci i tropów które pozwolą na zrozumienie jej fenomenu. Pozornie przypadkiem scala się z poszukiwaną bohaterką. W ten sposób powstaje potężny byt obdarzony nadludzkimi mocami, wędrujący po odległych, bardzo odmiennych od naszej rzeczywistościach, a dodatkowo ścigany przez mityczne stworzenia.

Reklama

Jak widać Promethea to typowy przedstawiciel postmodernizmu, gdzie przeróżne style, symbole i odniesienie mieszają się między sobą tworząc w efekcie szalony, wielobarwny świat. Nie jest to jednak bezmyślny chaos, a bardzo inteligentna zabawa naszą, ludzką kulturą. Z jednej strony napotykam Płaczącego Goryla będącego parodią pewnych zjawisk współczesnej rozrywki, a z drugiej pochylamy się nad dobrze nam znanym Czerwonym Kapturkiem i Złym Wilkiem. Alan Moore poprzez ten zabieg nie tylko dostarcza nam rozrywki, lecz również edukuje w zakresie historii artystycznej kreatywności.

J.H.Williams III zadbał o podtrzymanie magicznej atmosfery komiksu, tworząc rysunki realistyczne, lecz również tętniące kolorami. Ta tęczowa kaskada przebiega od mroku ulic po blask fantastycznych światów, kojarząc się z takimi klasykami jak Sandman Naila Gaimana, czy Alicja w Krainie Czarów Carolla Lewisa.
Promethea stosunkowo szybko włączyła się do klasyki komiksów i nic w tym dziwnego, gdyż to zuchwałe przedsięwzięcie korespondujące z najlepszymi pozycjami fantasy. Przede wszystkim gratka dla miłośników związków sztuki z mitologią oraz odległych, zapomnianych magicznych światów.

Autor

Kamil Giedrys –Miłośnik komiksów, sztuki nowoczesnej i mieszanych sztuk walki, a w sekrecie prawnik. Uważa, że jeden obraz wart jest więcej niż 1000 słów, a gdy dodamy do niego dymek z tekstem to nawet 1005. Postawił sobie za punkt honoru promowanie sztuki komiksowej, więc bądźcie tak mili i sięgnijcie po jeden.

Przeczytaj również

Reklama