Łukasz Pellowski: Kawa od serca

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Określa siebie jako kawosza, choć najbardziej lubi kawę z mlekiem. Jeszcze kilka lat temu w ogóle nie wyobrażał sobie nawet, że będzie tworzył kawowe imperium. Kim jest Łukasz Pellowski i dlaczego chce nam zaproponować rzemieślniczą alternatywę kawy

W naszym studio Anywherowym w Gdyni, dziś widzimy się z Łukaszem Pellowskim. W ramach naszej współpracy partnerskiej przyszedłeś nam opowiedzieć dlaczego twoja kawa jest twoją kawą i dlaczego jest najlepszą kawą, jak rozumiem?

Reklama
Advertisement

Bardzo mi miło, że pracujemy razem, że jesteśmy partnerami festiwalu. Dlaczego tutaj? Blisko nam do sztuki, mi osobiście blisko do Teatru Muzycznego, gdyż kończyłem szkołę muzyczną w Gdańsku. Warto jest to robić, warto jest robić coś dla kogoś i tak jak sztuką może być muzyka, sztuką może być rzeźba, sztuką może być prasa, sztuką może być też jedzenie, może być też i kawa. To jest owoc pracy rąk ludzkich. Cieszę się, że udało mi się zgromadzić zespół ludzi, którzy również to czują i oddają się temu całym sercem. Wyjątkowość naszej pracy polega na tym, że faktycznie większość czynności jest wykonywana ręcznie. Zbiór owoców kawowca, selekcja, proces wypalania ziaren to czynności, które wymagają dużego doświadczenia i tradycji. Osoba odpowiedzialna za wypalanie kawy musi spędzić minimum dwa lata przy piecu, aby nabrać doświadczenia zanim będzie mogła samodzielnie przeprowadzić ten proces. Na każdym etapie człowiek jest najważniejszy, nie dopuszczamy nawet myśli o automatyzacji, w ten sposób chcemy, aby to było wyjątkowe.

I zapewne moralne i ekologiczne. Te kwestie to bardzo pozytywny aspekt Waszej działalności.

Był taki moment, gdy z moją żoną polecieliśmy na Dominikanę. Wtedy jeszcze nie myślałem o zakładaniu palarni kawy. Wybraliśmy się na wycieczkę, podczas której pokazano nam plantację cukru i przewodnik wycieczki nie pozwolił nam do tych ludzi wyjść, mówiąc, że oni są źli, a są źli, bo są niewolnikami pracującymi za 5 dolarów miesięcznie, czyli symboliczną tak naprawdę opłatę. Bardzo mnie to poruszyło. Gdy zacząłem badać ten temat, wchodzić w ten świat, dowiedziałem się, że mam możliwość wyboru. Po latach, gdy przygotowywaliśmy się do otwarcia palarni podjąłem decyzję, że nie chcę kupować ziarna kawy z plantacji niewolniczych, ale z takich, na których ludzie godnie zarabiają. Poczułem misję, że mogę komuś pomóc, dając mu możliwość godziwego zarobku za wykonaną pracę.

Bardzo ważne jest to, że chciałeś szerzyć tę świadomość w jaki sposób żyjemy i funkcjonujemy dziś. Czyli na Dominikanie jeszcze nie myślałeś o tym, że zostaniesz kawoszem?

Wtedy pierwszy raz też sam kupiłem sobie paczkę kawy, była faktycznie wyśmienita. To było 10 lat temu i wtedy jeszcze w ogóle o tym nie myślałem. Piłem kawę, natomiast nie znalem procesu produkcji, był mi wtedy obcy. Drugie natchnienie przyszło do mnie w momencie, gdy zwiedzając palarnię, poczułem to, że to są owoce, które wypadają z pieca, trochę jak bułki z naszej branży piekarniczo – cukierniczej. Dowiedziałem się wtedy również, że są dwie różne metody palenia: przemysłowa i rzemieślnicza, ale nikt o tym nie mówi, tak szeroko jak o tym, że są na przykład piwa rzemieślnicze. Przecież to wydarzyło się nagle, kiedy kilka lat temu na półkach w sklepach pojawiły się specjalne regały, lodówki dedykowanebrowarom rzemieślniczym. Chcemy być pierwsi, którzy na całą Polskę będą mówić głośno o rzemieślniczej kawie, tłumaczyć na czym polega różnica w jej produkcji. Chcemy dotrzeć do każdego, żeby każdy miał możliwość wyboru kawy palonej metodą rzemieślniczą. Dla nas jest to bardzo ważne.

Wasze kawy są bardzo ciekawe. Obserwuję po sobie, bo jesteśmy na Festiwalu już któryś dzień, codziennie wypijam z użyczonego nam przez Was ekspresu co najmniej 3, ale nie mam takiego poczucia, że jest mi po nich niedobrze, że czuję się przesycony czy co chwilę muszę chodzić do toalety.

Powiedziałeś to otwarcie i dokładnie tak jest. Ja naszej kawy potrafię wypić nawet do 6 dziennie i czuję się doskonale. Wtedy mogę powiedzieć, że to jest rytuał, wtedy mogę powiedzieć, że to mi sprawia przyjemność. Niemalże każdemu spotkaniu ze znajomymi towarzyszy nasza kawa i zdecydowanie są to momenty celebracji. Właśnie o to nam chodziło, aby kawa stała się ważnym elementem spotkań, częścią kultury bycia razem. To jest nasze podejście również w tworzeniu marki, czyli Pello Caffe. Chcemy, żeby nasi goście, osoby, które wybierają naszą kawę, wybierali pewną kulturę, rytuał – w swoich domach, biurach czy w przyszłości w naszych kawiarniach.

Jaka jest Twoja ulubiona kawa?

Zaskoczę cię, bo mleczna. Tak, lubię kawę z mlekiem, chociaż espresso we Włoszech pokochałem i potrafię wypić ich kilka dziennie. Espresso jako krótkie i szybkie doznanie kawy, a cappuccino jako część dłuższego spotkania.

A jaki wpływ ma wystrój kawiarni na doświadczenie, które stamtąd wynosimy?

Podobnie jak na koncercie czy filmie, otoczenie ma znaczenie na to jak odbieramy to co widzimy czy słyszymy tak też czas nasze emocje podczas pobytu w kawiarni zależą między innymi od muzyki w otoczeniu, oświetlenia, zapachu, użytych materiałów, a nawet akustyki i wielu innych czynników. Kto by pomyślał, że w kawiarni ktoś myśli o nagłośnieniu. U nas, projektując kawiarnię, pracujemy z audiofilami, z ekspertami od nagłośnienia. Właśnie jesteśmy w trakcie projektowania pierwszego lokalu Pello Cafe Concept Store, do którego właśnie w ten sposób podchodzimy. Patrząc na przestrzeń, nie patrzymy na nią jako miejsca do konsumpcji ciastka czy kawy, tylko miejsca spędzania wolnego czasu. Sam lubię posiedzieć sobie w kawiarni, otworzyć tablet, odpisać na maile, zadzwonić, porozmawiać i to samo chcemy zaoferować naszym gościom.

Ja też zawsze zazdrościłem tym krajom zachodnim, południowym tego, że oni wstają, myją się i schodzą na dół. To było dla mnie takie zawsze fascynujące, że oni mają tam swoją kawiarnię, wszyscy znają ich imię i mówią sobie nawzajem ciao.

Miłe, nie?

Miłe, ale w Polsce nie ma takiej kultury, prawda? Bardziej jest tak, że w domu i potem może coś ewentualnie w biegu zjeść.

Ale coraz bardziej się otwieramy, gdyż to jedzenie jest fajne, smaczne, ładnie wygląda.Coraz częściej szukamy czegoś ciekawego i zdrowego.Nie zawsze mamy w domu czas, aby kupić dobrej jakości produkty, ugotować, estetycznie przyrządzić. Coraz częściej sięgamy po możliwość zjedzenia w restauracji, kawiarni, coraz częściej łączymy to ze spotkaniem z drugim człowiekiem.Z jednej strony można powiedzieć, że to ze względu na brak czasu, a ja uważam, że po prostu uczymy się inaczej nasz czas wykorzystywać, wychodzimy poza utarte schematy.

Planujecie może jakieś propozycje gastronomiczne w kawiarniach?

Jak najbardziej. Ciężko teraz znaleźć na to nazwę, bo to już przestają być kawiarnie, dlatego że kawiarnia się kojarzy mocno z ciastem, z kawą. Jak zobaczymy w kawiarni kanapkę…

To jesteśmy sceptyczni.

Prawda? Coś tu nie pasuje, stąd to będą takie mieszane koncepty. To będą miejsca, gdzie będzie kawa, ciasto, ale gdzie też będzie można zjeść lunch, niekoniecznie smażony czy skomplikowany, natomiast lekki, z jakiejś pasty, podany na desce. My Polacy będziemy coraz bardziej poszukiwali miejsc, gdzie możemy posiedzieć i przy okazji coś zjeść, żeby wykorzystać ten czas.

W takim razie bardzo ci dziękuję, na pewno wpadnę.

Kuba, bardzo ci dziękuję. Zapraszam serdecznie.

 

fot.: Mateusz Sałata

Reklama