Teksańska maskara gadającym mieczem – Recenzja komiksu: God Country

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Patriotyzm lokalny ma swój urok. Miłość do pobliskich krajobrazów, sąsiedzkich historii i ludzi dzielących z nami trudy codzienności dobrze broni się w kulturze. Niejeden twórca lwią część swojej aktywności poświęcił na portretowanie miejsc na pierwszy rzut oka mało interesujących, lecz bliskich jego sercu. W komiksie God Country Donny Cates za sprawą nostalgii, dużej dawki sympatii i międzywymiarowego, boskiego konfliktu prezentuje opowieść o ojcostwie i przebaczeniu.

Punktem wejścia dla  Amerykańskiego scenarzysty jest choroba Alzheimera, nękany nią starszy mężczyzna Emmett Quinlan jest prawdziwym utrapieniem dla całej rodziny. Jego syn, mimo trudnego charakteru ojca i postępującej choroby, wciąż przy nim trwa, opierając swe siły na rodzinnych więzach. Do czasu, aż pewnego dnia ich dom zostaje zmieciony przez kosmiczną zawieruchę w której centrum znajduje się demon i co ważniejsze dla całej fabuły gigantyczny, samoświadomy, magiczny miecz. Potężny oręż wybiera na swojego powiernika schorowanego starca, który od tej pory nie tylko zdrowieje, ale również za sprawą swego teksańskiego uporu wyrusza na wojnę z pradawnymi bogami.

Mimo solidnego ładunku fantasy, sama opowieść nie jest tradycyjną przygodą spod znaku kosmosu i czarów. Scenarzysta przeniósł środek ciężkości albumu na rodzinę, jej sytuację w obliczu nieodwracalnej choroby i bliskich, którzy stoją przed trudnymi wyborami. Tym samym, gdzieś między chordami zombie-demonów z piekieł, czy batalii super magicznych oręży, toczą się rodzinne sprawy, rozwijają się relacje, a dawne zadry wychodzą na światło dzienne. Cates lawirując między sensacją, a dramatem obyczajowym odnalazł równowagę nadając całości dość osobliwy, odświeżający wydźwięk. Ostatecznie od pewnych faktów nie można uciec, każdy ma rodzinę, nawet budzące grozę kosmiczne istoty.

Rysownik Geoff Shaw włożył wiele wysiłku by fabularna atmosfera teksańskiej magii emanowała z kadrów komiksu. Podczas lektury podziwiamy mrok przebijany przez orgię kolorów, czy spalone słońcem pustkowia południowego stanu. Dynamiczna, naturalistyczna kreska doskonale oddaje wizję Texasu jako świata dumnych, lecz zmęczonych ludzi. Kolorysta Jason Wordie w mistrzowski sposób nadał całości charakteru, tworząc z całości wielobarwną mozaikę.

God Country  to komiks zupełny, łączący inteligentną fabułę z akcją i doskonałą szatą graficzną. Wyważona propozycja dla miłośników fantastyki, ale również dramatów obyczajowych. Ostatecznie historia  potężnego miecza stała się całkiem zgrabnym hołdem dla Texasu i podstawowej komórki społecznej zwanej rodziną.

Reklama

Dyniak

– Jak można wywalać gnój w klapkach? – pytam tego wieśniaka. Nie