Król Nudziarzy wciąż kontratakuje – recenzja komiksu Batman: Mroczny Książę z Bajki

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Czy 80-letni gość w pelerynie i czapce z rogami może nas czymś jeszcze zaskoczyć? Batman z czasem stał się niewolnikiem swojego sukcesu, stanowiąc nie tylko kultowy element popkultury, ale również jedną z najbardziej wyeksploatowanych postaci świata komiksu. Nie mogą więc dziwić co rusz nowe próby odświeżenia postaci, a tym samy uchronienia Mrocznego Rycerza przed zabójczą wtórnością.

DC Comics legendarne wydawnictwo posiadające prawa do takich postaci jak Superman, czy Wonder Woman kolejny raz zabrało się za eksperymentowanie z nietoperzowatym ulubieńcem czytelników. Oddając stery wybitnemu europejskiemu twórcy Enrico Mariniemu pozwoliło na fuzję stylów i punktów widzenia, mieszankę amerykańskiego patosu i europejskiej wrażliwości.

Punktem wyjścia dla fabuły Batman: Mroczny Książę z Bajki jest pojawienie się tajemniczej dziewczynki, która zgodnie z oświadczeniem matki ma być córką Bruca Wayna, czyli alterego Batmana. Cała sytuacja oczywiście uruchamia efekt domina, angażując do akcji między innymi Jokera, najpopularniejszego wroga Gacka. Choć sama opowieść na pierwszy rzut oka nie wydaje się zbytnio rewolucyjna, podejście Mariniego do tematu jest dość odświeżające. Szwajcarski artysta bardzo pragmatycznie unika kolejnych efekciarskich zmian, penetrując dobrze znane motywy kosztem efekciarskich zwrotów pod publikę. Z jego punktu widzenia, główną przyprawą nadającą smak przygodom mściciela jest Gotham City. Autor bez wahania głównemu bohaterowi pozwala robić te wszystkie batmanerskie rzeczy za które go kochamy: skakać po mieście z rozpiętą peleryną, częstować rozmówców ponurą miną i czuć się odpowiedzialnym za bezpieczeństwo całego świata. Z drugiej strony rozlicza Batmana z wymęczonych schematów, nazywając go nawet w jednym z kadrów Królem Nudziarzy. Tym samym to Joker i jego gang oraz postacie drugiego planu są największymi zaletami całego albumu, dostarczając nowych wyzwań, dylematów i akcji.

Marini jest również świetnym rysownikiem, tworzącym na pograniczu kiczu, a baśniowego realizmu. Za sprawą wręcz onirycznej kreski stworzył bajkowe Gotham rozświetlone sztucznym światłem na którego ulicach panowie o kwadratowych szczękach wybijają sobie zęby. Kobiety emanują seksapilem, mężczyźni tężyzną fizyczną, a miasto tli się niczym przygasająca świeca, taki zabieg sprawia, że cała obwieści zdaje się miejską legendą czytaną dzieciom do snu.

Batman: Mroczny Książę z Bajki to przede wszystkim komiks świetnie narysowany, którego poszczególne kadry mogłyby zdobić nie jedną ścianę. Na pozór archaiczne i wtórne podejście do postaci Batmana pozwoliło Mariniemu wydobyć z niego elementy baśniowe, wręcz mitologiczny, tworząc z samego komiksu przypowieść o dwóch odwiecznych wrogach. 100% Batmana w Batmanie, które może stanowić przyjemne wprowadzenie przed kinową premierą tak nagradzanego Jokera Todda Phillipsa.

Reklama