Syrkul of lajf czy neverending story

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Pewnie każdy z was ma wsród znajomych na facebooku swojego prywatnego, samozwańczego posłańca oczywistych nowin. Takiego sekundanta, który w danym okresie, zaskakuje nas prawdami życiowymi godnymi Paulo Coelho. Mam na myśli tutaj wrzucony opis 31 sierpnia pt. „ostatni dzień wakacji” albo „pierwszy śnieg na dworze”, analogicznie dalej „zimo, wypierdalaj”, potem „pierwszy dzień wiosny”, na „nareszcie dłuższe dni” kończąc.

Żeby było jasne, nie ganię tego, ani nie drę przysłowiowego łacha z takich osób. Po prostu, najzwyczajniej w świecie uderzyła mnie taka niczym nieskrępowana myśl, że my, jako ludzie, lubimy żyć według bezpiecznych schematów, lubimy wydeptane ścieżynki swojego jestestwa. Oczywiście, zdarzają się tacy, którzy tym schematom i życiu „od” – „do” mówią pass, ja wysiadam i na przykład wyjeżdżają w Bieszczady, gdzie przez 7 miesięcy nie pisną słowa w stylu „zimo, wypierdalaj”, gdzie żywią się korzeniami i nie potrzebują nalepek na kolejnego „świeżaka” z biedronkowej bandy. I chwała im za to. My jednak lubimy ten dreszczyk emocji, kiedy pod koniec lipca w hipermarketach zawisają napisy „witaj szkoło!” (Będąc jeszcze w wieku szkolnym nie kumałem tego, że w połowie wakacji jakieś dorosłe „mądre głowy” od marketingu psują mi reset od bezdusznych nauczycieli), lubimy ten utarty schemat „byle do wigilii”, potem tylko ferie, drugie święta i uffff wiosna. Ciepło, marzanna utopiona, kasztany zakwitły, matura, wakacje, jak zwykle nad polskim morzem pogoda do dupy, sruuuuuu i już mamy wrzesień, szkoła, listopad, zaraz po 4 listopada choinki zaszczycą nasze miasta, sruuuuu i Wigilia i teraz to już z górki.

Reklama

I tak w koło pędzi ten Syrkul of lajf i ten neverending story kręci się, a nam życie śmiga niczym Kubica na Grand Prix Bahrajnu. I tylko czasem uda nam się zjechać na boczny tor, na wymianę opony i wtedy zaczynamy naprawdę żyć. Wtedy czujemy ten oddech, ten wiatr, który nabieramy w żagle. Życzę nam wszystkim jak najwięcej bocznych torów w tym życiowym rajdzie.

Autor

Jakub Firewicz – aktor „jeszcze” młodego pokolenia. Po latach wyczekiwania, że zagra Hamleta, z nudów „odkopał” Petera Sellersa i Monty Pythona i stwierdził, że jego miłością jest komedia. Dotychczas znany głownie widzom teatralnym, szerszej widowni pokazał się biorąc udział w produkcjach Juliusza Machulskiego „Next -ex” – Teatr TV oraz filmach „Ambassada” i „Volta”. Stanowił również wielobarwne tło w wielu polskich serialach. Jest w trakcie pisania swojego debiutanckiego scenariusza filmowego, który ma zmienić obliczę polskiej komedii – przynajmniej takie jest założenie :-)

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

Error: Access Token is not valid or has expired. Feed will not update.
This error message is only visible to WordPress admins

There's an issue with the Instagram Access Token that you are using. Please obtain a new Access Token on the plugin's Settings page.
If you continue to have an issue with your Access Token then please see this FAQ for more information.

Follow on Twitter

Reklama