Balkonowisko

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Te równania na zapałkach robią się coraz łatwiejsze. Zawsze to zauważam na balkonie. Wśród setki osób, z którymi staram się nie nawiązywać kontaktu wzrokowego. Jak z tą kobietą, która prawie nigdy nie wychodzi do tego podniebnego pokoju, więc gołębie zrobiły sobie tam miejską toaletę. Co miałbym jej powiedzieć? Doświadczenie życiowe podpowiada, że jest wariatką, która nie wychodzi z domu, siedzi pod różańcem w pomieszczeniu, w którym jest za dużo mebli i odtrąca od siebie bliskich, żeby nie musieć się z niczego tłumaczyć. W ten sposób jest prościej.

Unikam też wzroku Ukraińca, który mieszka na skos ode mnie, piętro niżej i zawsze bez koszulki siedzi na balkonie i pali papierosa. Ma syna, który wystawia na zewnątrz statyw i deskorolkę, co oznacza, że ma jakieś pasje. Chociaż głównie siedzi tam jego ojciec i pranie, to jednak w tym dziecku jest nadzieja, która ci ludzie żyją. I którą, możliwe, będą go powoli i skutecznie niszczyć, czy to z zazdrości, czy z przesadnej odpowiedzialności jaka na nim ciąży, za jego i ich życie.

Czy może z tą dziewczyną z naprzeciwka, która usilnie paraduje w bieliźnie każdego ranka, ćwicząc jogę przy podniesionych roletach. Może to ona ma rację, że wstyd istnieje tylko w spojrzeniu tego, który patrzy? Może to ona ma rację, że waćpanną jest swego m2. Wiem też o niej to, że jest samotna. Nie wiem, czy jeśli to wiem, świadczy to w takim razie to samo o mnie.

A na końcu, mógłbym spojrzeć również na siebie, odbitego w czarnym tafli kawy, gdy rozglądam się tak wokół siebie, speszonym wzrokiem intruza, którego powinno tam nie być. Martwiącego się syna, niedojrzałego dzieciaka jeszcze przecież, niewiedzącego jeszcze, czy tak patrzeć się można, czy już wcale nie. W ten oto sposób, życie balkonowe odczarowuje to życie pod nim, bo z wysokiej perspektywy dużo łatwiej jest coś umniejszyć.

 
Reklama
 
Reklama

Reklama

Smak umami

Umami to jeden z pięciu podstawowych smaków, odczuwalnych przez człowieka