Mindhunter Sezon 2. – Dobra kontynuacja przygód ekipy z Suwałk

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Drugi sezon Mindhuntera, gdyż tylko tak można nazywać ten serial, skończył się oczekiwanym przez wszystkich sukcesem. David Fincher nie kręci złych rzeczy, seryjni mordercy nadal są w modzie, a inteligentnie prowadzona fabuła, w której nie ma miejsca na luki to świeżość trudna do znalezienia na kanałach stremingowych portali.

Naprawdę – nie ma co się rozwodzić nad tym – to jest po prostu świetne. Wyjdź z tej imprezy, spotkania, randki czy czegokolwiek jesteś zupełnie niepotrzebnie, wróć do domu, żeby rozkoszować się czymś naprawdę porządnym.

Reklama

Jeśli nadal nie jesteś przekonany/a – oto szereg powodów, dla których drugi sezon Mindhuntera to must-see.

Począwszy od kreatywnie prowadzonej kontynuacji obserwacji Behavioral Science Unit (w skrócie – rejestracja z Suwałk), idziemy tropem zostawionego w dość kiepskim stanie Holdena, wciąż błyskotliwej choć stłumionej dr Carr oraz wiecznie wiedzącego co trzeba powiedzieć – Tench’a. Drugi sezon rozpoczyna się w miejscu, w którym pierwszy się skończył – Holden leży w szpitalu, ale w sumie wszystko z nim w porządku. Wątek jego ataków paniki nie miał zbyt dużego wpływu na ten sezon, ale był, więc należy to odnotować. Autystyczne dziecko Tench’a coraz bardziej zaczyna mu przypominać dzieciństwo seryjnych morderców, z którymi tak często rozmawia, a zwykła odpowiedzialność, wyrozumiałość i urok osobisty, które wyciągały go z wszelkich kłopotów powoli przestają działać, gdy zaczyna się psuć w domu. Możliwe, że Fincher pragnie tu zasygnalizować pewnego rodzaju stabilność Tench’a w patriarchacie, ale trudno zasadniczo orzec cokolwiek na tym etapie produkcji. I to właśnie jest świetne.

Co do dr Carr, okazuje się, że jest homoseksualistką i związuje się z barmanką, z którą ma krótki romans. Poza tym, buja się wciąż po męskim świecie z kobiecą wizytówką, co kończy się dla niej zazwyczaj frustracją. Tutaj należy pochwalić kwestię aspektu feministycznego, gdyż, w przeciwieństwie do większości współczesnych produkcji próbujących nieudolnie poruszyć ten temat (np. większość), tutaj seksizm jest bardziej subtelny, w niedomówieniach, zamkniętych, niby przez czynniki obiektywne, drzwiach, czy różnego rodzaju sugestiach co do możliwości kobiety w brutalnym świecie mężczyzn, a nie okrzykach o tym, że kobiety są po prostu gorsze.

A, dodatkowo przychodzi nowy gość, który zarządza całym tym bajzlem, tym razem – wyjątkowo pozytywnie nastawiony na BSU, co dyrektor naczelny (główny? Nie wiem, nie obchodzi mnie to) traktuje także jako dobrą PR-ówkę. I to jest gdzieś tam w tle przez większość sezonu.

Co do samej treści – dziękuję Ci, Dawidzie za to, że mogę wchodzić w film spokojnie i wyjaśniasz mi dlaczego ludzie robią to, co robią, a nie dlatego, że w scenariuszu opisywał ich taki przymiotnik jak np. bohaterski. Dziękuję Ci, Dawidzie, że nie muszę załamywać rąk nad kolejną debilną decyzją, kolejnej debilnej postaci, której największą wadą jest to, że czegoś komuś nie powiedziała. Dziękuję ostatecznie, za dojrzały serial, dla dojrzały ludzi, a nie pitu-pitu dla dużych dzieciaków, ale z większą ilością cycków i krwi. Jakość, a nie jakoś. Bo pomyślcie proszę, ile znacie produkcji współczesnych, w których bohaterowi zaskakują was inteligencją, obyciem, kreatywnością rozwiązywania konfliktów, a nie tylko wyuczonym pierdoletto, które nigdy nie zadziałałoby w prawdziwym życiu. Ja wielu nie znam. Dlatego tutaj – winszuję.

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

Error: Access Token is not valid or has expired. Feed will not update.
This error message is only visible to WordPress admins

There's an issue with the Instagram Access Token that you are using. Please obtain a new Access Token on the plugin's Settings page.
If you continue to have an issue with your Access Token then please see this FAQ for more information.

Follow on Twitter

Reklama

Reklama