g7_moda
Malwa Wawrzynek

Malwa Wawrzynek

G7 Fashion Pact — pic na wodę, czy szansa realnych zmian dla środowiska?

Hasło „pakt mody” brzmi dumnie i górnolotnie. Co jednak oznacza pakt podpisany przez największych modowych graczy podczas ostatniego szczytu G7 w Biarritz?

Szczyt światowych przywódców bardzo mocno koncentrował się na najbardziej palącym (obecnie wręcz dosłownie) problemie świata: na postępujących nieodwracalnych zmianach klimatycznych. Nie zabrakło też przedstawicieli świata mody, który zajmuje drugie miejsce w rankingu najbardziej niekorzystnych przemysłów dla środowiska. Nowym ustaleniom, które zostały zebrane w dokument nazwany Fashion Pact przewodniczył Francois-Henri Pinault, właściciel Keringa, jednego z największego koncernów modowych. Pinault został postawiony pod ścianą przez samego prezydenta Francji, Emmanuela Macrona.

Co obejmuje Pakt Mody podpisany w Biarritz przez 150 marek modowych, w tym przez: Calvina Kleina, Tommy’ego Hilfigera, Burberry, Chanel, Pradę, Nike i Adidasa? Mówiąc ogólnie, to szereg wspólnych celów, które mają dążyć do minimalizacji emisji dwutlenku węgla (przemysł mody odpowiada obecnie za 8% światowej emisji), minimalizacji emisji innych gazów cieplarnianych, ochrony oceanów (głównie przed zalewem plastikowych opakowań, które są prawdziwą zmorą świata mody), a także ochronę gatunków (dotyczy to głównie produkcji odzieży przy użyciu naturalnych skór i futer).

Idea jest wielka i z pewnością pojawia się w naprawdę ostatnim momencie, w którym niektóre zmiany już mają nieodwracalny efekt. Czy jednak ta idea przełoży się na realne działanie? Niestety w pakcie brakuje takich zagadnień, jak ograniczenie toksyczności materiałów, niebezpiecznych barwników oraz zmniejszenie widocznej przecież nadprodukcji ubrań, która jest największym problemem współczesnej mody. Nie ma też nic o nieetycznym i nieekologicznym pozbywaniu się niesprzedanych kolekcji.

Trudno też ufać takim markom jak Calvin Klein, czy Hilfiger, które zostały ostatnio oskarżone o wyzysk etiopskich pracowników, których miesięczna pensja wynosi 23 dolary. Pozostaje jednak mieć nawet znikomą nadzieję, że rosnąca ekologiczna presja i głośne deklaracje kolejnych gigantów odzieżowych przełożą się na dalsze realne działania w celu zaprzestania dogłębnej eksploatacji środowiska.

Share this post

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin